IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pokój nr 4

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Marianne Himbeerschmidt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 20/05/1991
ORIGIN : Berlin, Niemcy
Age (2016) : 26
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Pokój nr 4   Sob Gru 14, 2013 1:10 am

Ściany obłożone są niebieskawą tapetą ze wzorkami w samoloty. Ale nie takie samolociki, jakie mają narysowane małe dzieci. U nich każdy jest dokładnie narysowany (albo raczej przyklejony), a są Boeingi, Airbusy, Messerschmitty, Concordy, F-16, Bombardiery i Gulfstreamy.
Podłoga natomiast jest brązowa. Zwykła, drewniana podłoga. Nie za jasna i nie za ciemna. Idealnie pasująca do błękitnych ścian. Na podłodze leży prostokątny, biało-czarny dywan w stylu szachownicy. Leży dokładnie pod stolikiem.
Co do mebli… Trzy łóżka stoją pod ścianą naprzeciwko drzwi. Środkowe należy do Konstantina, prawe do Niclasa a lewe do Mary. Po prawej stronie każdego stoi mała etażerka z lampką. Po prawej stronie, czyli po tej, gdzie śpi Niclas, jest szafka składająca się od góry do dołu tylko z półek jest na różne, drobne przedmioty zwane popularnie badziewiami. Jest tam też kilka książek. Obok drzwi na balkon i duża szafa na ubrania.
Na środku pokoju stoi kwadratowy stół, po trzech stronach stoją pufiki. Pufik zielony należy do Marianny, niebieski do Niclasa a czerwony do Kostii. Z jednej strony nie ma pufika, by wszyscy mogli widzieć trochę oddalony od tego “zestawu” telewizor stojący pod ścianą na specjalnej szafeczce. Pod telewizorem jest duży skład filmów na DvD, głównie katastroficznych i wojennych. Obok telewizora są drzwi na korytarz.
Gdyby stojąc w drzwiach, spojrzeć na lewą stronę, pierwsze są drzwi do łazienki. Normalnej łazienki ze wszystkimi rzeczami, jakie być powinny. Obok tych drzwi natomiast stoi biurko, do którego przysunięte jest czarne krzesło obrotowe.



Lokatorzy:
- Marianna von Himbeerschmidt
- Konstantin Matveyev
- Niclas von Heerwagen

Dla łatwiejszego wyobrażenia, mały plan: >CLICK<
Powrót do góry Go down
Konstantin Matveyev

avatar
{ kaptain }



BIRTHDAY : 18/05/1989
ORIGIN : Wołogda, ZSRR
Age (2016) : 28
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Pokój nr 4   Sob Gru 14, 2013 1:34 am

O tak, jak on tu dawno nie był. Dawno? Kilka godzin temu, ale dla niego opuszczenie swojego Pruskiego Pokoju było jak całe wieki. Gwiżdżąc cicho wszedł do swojego pokoju, drzwi zamknął nogą. Marianny nie było, jego kumpla też nie.
- Ja pierdolę. - mruknął cicho. Ruszył przed siebie, mijając lustro uśmiechnął się. Jakiż to on był zagilbisty! I niech wszyscy o tym wiedzą! On się za takiego uważał i wszyscy uważać go za takiego powinni. Rozkaz Jego Gilbowatości.
Podszedł do radia, włączył jakąś płytę Rammstein. Lubił ten zespół, nawet bardzo. Rozwalił się w swoim czerwonym pufiku, nogi położył na stole i westchnął cicho. Spojrzał na sufit, pod którym dyndał żyrandol. Po tym wyjął swoją komórkę z kieszeni i napisał jakiegoś SMS'a. Kiedy skończył dość długą wiadomość, wstał z miejsca i przeciągnął się. Tego dnia jakoś nie mógł usiedzieć w jednym miejscu. Podszedł więc do swojej etażerki, kucnął przy niej i pogłaskał palcem Gilbirda. Jego osobisty kurczak był dość sporawym śpiochem, zresztą jak on sam. Nie dziwiło go to więc zbytnio, bo jaki pan taki kram. Czy jakoś tak. Wziął kurczaka do rąk, usiadł na łóżku, położył zwierzątko obok siebie i zaczął się z nim bawić.
Powrót do góry Go down
James Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 09/02/1987
ORIGIN : Huntington Beach (California)
Age (2016) : 30
Liczba postów : 26


PisanieTemat: Re: Pokój nr 4   Sob Gru 14, 2013 1:40 am

Stał pod drzwiami pokoju. Jak długo? Ha, nawet on sam tego nie wie. Nie pamiętał nawet w jakim pokoju mieszkał. Po prostu tak długo tutaj nie był, że zapomniał, chociaż nie miał sklerozy.
- Żal. Mruknął do siebie, patrząc raz na pokój nr. 3, raz na ten, pod którym stał - pokój nr. 4. Było bardzo cicho, więc postanowił upewnić się jeszcze kilka razy - chodził od jednych drzwi do drugich, i nasłuchiwał, czy ktoś w środku jest. Jednakże nadal była cisza. W końcu usłyszał jakieś ćwierkanie. Pomyślał, że to Saripaso.
- Raz kozie śmierć. Nacisnął klamkę i wszedł do pokoju. Jednakże zastał tam Konstantina i Gilbirda.
- O żesz kurwa, a jednak pomyliłem pokoje. Spojrzał na podłogę i podrapał się w tył głowy, lecz znalazł szybko rozwiązanie kłopotu, iż czasem zabłysnął jakimś mądrym pomysłem. Konstantin i Gilbird pewnie byli nieco zszokowani nagłym wejściem Jimmy'ego do pokoju. W końcu podniósł głowę.
- Hm. Mogę chwilę zostać u Ciebie? Nikogo oprócz nas chyba jeszcze nie ma w willi. Powiedział z małym uśmiechem, licząc na fuksa, że Kostia nie wypieprzy go od razu i nie zostawi samego na korytarzu.
Powrót do góry Go down
Konstantin Matveyev

avatar
{ kaptain }



BIRTHDAY : 18/05/1989
ORIGIN : Wołogda, ZSRR
Age (2016) : 28
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Pokój nr 4   Sob Gru 14, 2013 1:42 am

Ten oczywiście, zdziwił się słysząc otwieranie drzwi, a jeszcze bardziej zdziwił się gdy ujrzał w nich Jamesa. Widząc jego reakcję i tak dalej zaśmiał się głośno. Co on, liczył, że zastanie go oglądającego jakiegoś pornola czy jak? Bardzo śmieszne, na prawdę. Bardzo śmieszne.
- Jasne, że możesz. Nie rozumiem w ogóle dlaczego pytasz. - odpowiedział i zaśmiał się głośno. Jego śmiech pewnie wypełnił z pół domu a jeszcze słychać w nim było to słynne "kesesesese". Delikatnie odłożył Gilbirda na etażerkę po czym z uśmiechem na twarzy spojrzał w stronę Rev'a. Oparł się łokciem o kolano i dłonią podparł brodę.
- Znowu zapomniałeś, w którym pokoju mieszkasz..? Tylko szczerze. Przede mną i tak tego nie ukryjesz. - powiedział lekko mrużąc oczy. Do tej pory pamiętał jak to Jimmy kilka miesięcy temu też zrobił taki nietypowy wjazd, ale wtedy nie miał takiej dobrej wymówki jak tym razem.
Powrót do góry Go down
James Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 09/02/1987
ORIGIN : Huntington Beach (California)
Age (2016) : 30
Liczba postów : 26


PisanieTemat: Re: Pokój nr 4   Sob Gru 14, 2013 1:43 am

Na pornola to on nie liczył, po prostu czasami zdarzało mu się o czymś zapomnieć, jak na przykład o tym, że zostawił piwo na parapecie. Chociaż, to mało prawdopodobna wersja. Pamiętał zawsze, że mieszkał w pokoju 3, lub pokoju 4. To na pewno. W końcu słysząc odpowiedź uśmiechnął się, chociaż z kolei śmiech tutejszego lokatora trochę go przeraził.
- Nie wiem czy rozumiesz pojęcie 'uprzejmość'. Stwierdził wzruszając ramionami i rzucając bagaż w kąt.
- Ale dzięki. Dodał jeszcze uśmiechając się. Gdy usłyszał pytanie Gilberta, najpierw zrobił minę w stylu 'chyba sobie żartujesz', lecz spojrzał w tył, zastanowił się, i znowu obrócił się twarzą do rozmówcy.
- No... tak... tak jakoś wyszło... Powiedział niepewnie spoglądając na podłogę. On sam nie lubił pomyłek, bo zwykle miał kiepskie wymówki i faktycznie jedna z nich została użyta kilka miesięcy temu. On co prawda tego nie pamięta, ale pewnie to było coś jak 'No wiesz, wypiłem za dużo piwa'. Poza tym - to było kilka miesięcy. Kawał czasu poza domem. Czasami człowiek zapomina.
Powrót do góry Go down
Konstantin Matveyev

avatar
{ kaptain }



BIRTHDAY : 18/05/1989
ORIGIN : Wołogda, ZSRR
Age (2016) : 28
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Pokój nr 4   Sob Gru 14, 2013 1:45 am

Oczywiście, znał takie słowo jak uprzejmość. Inna sprawa, czy pokazywał, że jego słownik je zawiera. Być może podkreśla to czerwoną falką i uznaje jako błąd?
Nie. Gilbert był w miarę uprzejmy... ale to też zależy dla kogo. Bo przecież, gdyby taki Bieber teraz mu wlazł do pokoju, to nie byłby taki miły jak dla Sullivana. Ba, on by w ogóle nie był miły. Zamiast go wypieprzyć przez drzwi, najpierw obiłby mu tą "cudowną buzię", by po chwili wyjebać przez okno z nadzieją, że trafi na jakiś badyl i się nim nadzieje. Tak, dokładnie w ten sposób postąpił by z takim Bieberkiem. A w dodatku jeszcze otrzymałby dodatkowe punkty od całego świata co by pomogło mu jeszcze bardziej z zawładnięciem całym globem. To był na prawdę świetny plan i z chęcią go zrealizuje. Tylko musi poczekać aż ten pedzio mu wlezie do pokoju. Będzie czekał.
Słysząc odpowiedź Rev'a, uśmiechnął się. No, przynajmniej przyznał się do tej swojej zapominalskości w sprawach pokojów. A to dziwne, bo chyba mieszkał tu jeszcze za nim on wraz z siostrą się pojawili w Stanach. Kto wie, może już wtedy się mylił ale wtedy nie było takich świadków jak tym razem?
- Spoko. - odparł tylko i wziął kurczaka na ręce. Podszedł do Jamesa i położył mu żółte, pierzaste zwierzątko na ramieniu. W jakim celu, sam nie wiedział bo nie był bliżej określony. Tak... dla jaj.
- Serio jeszcze nikogo nie ma? Wow, nigdy nie byłem pierwszy. Odjazd. - dodał szczerząc swoje białe ząbki i krzyżując ręce na piersiach.
Zastanawiało go tylko, dlaczego do cholery Rev musiał być od niego tyle wyższy? Nie podobało mu się to. Ale nie zmienia to faktu, że i tak to Ivan był najbardziej drzewiastą osobą w tym domu. On był... przerażający. Na swój sposób, nie żeby się bał czy coś.
- Kiedy najbliższy wyjazd? - spytał spokojnie i spojrzał na okno. Jezu, jak on nie lubił śniegu, który widać było aż za bardzo. Czasami przydawał się, na przykład by porzucać w takiego Johnny'ego (choć i tak już miał przesrane chłopak), jednak wcale nie kochał śniegu niczym jakiś Eskimos. Jeszcze będąc w Berlinie, rzygał nim w każde święta. Bo jak tam sypnęło a ktoś nie odśnieżył to go czysta kurwica brała na bieżąco.
Powrót do góry Go down
James Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 09/02/1987
ORIGIN : Huntington Beach (California)
Age (2016) : 30
Liczba postów : 26


PisanieTemat: Re: Pokój nr 4   Sob Gru 14, 2013 1:47 am

Prawdopodobnie Jimmy zrobiłby z Bieberem to samo. Cóż, nie był takim antyfanem, ale gdyby taki Bieber miał mu patrzeć prosto w oczy, przynajmniej przez 5 sekund, to już by oberwał, definitywnie. Owszem, całe Avenged Sevenfold mieszkało tu jeszcze zanim przyjechali wszyscy pomocnicy. Ba, Nawet zanim Avenged Sevenfold powstało. Zamieszkali tu jako kumple. To były czasy... wygłupy, znęcanie się na Johnny'm (rozrywkowo, ale nie nadmiernie, bo i tak był najniższy i zostawili mu jakąś resztkę szacunku) i wiele więcej. Zdziwił się trochę, gdy otrzymał kurczaka na ramię, jednakże nie przeszkadzało mu to. Uśmiechnął się i pogłaskał go po łebku.
- Nie wiem, ale mi się wydaje, że nikogo nie ma. Po prostu cisza. Odpowiedział sam zastanawiając się, czy na pewno nikogo nie ma w domu. James był wysoki, owszem. Niektórym faktycznie to przeszkadzało, ale niektórym nie. Jemu samemu to było obojętne. Ivan przewyższał go tylko o kilka centymetrów, więc nie było tak źle. Kiedy Gilbert spytał o wyjazd, sam nie wiedział co powiedzieć. Zerkał raz na Gilberta, raz na padający śnieg.
- Trzeba spytać się Matta. Ale znając życie i to, że każdy przyjedzie osobno na własną rękę, to trochę sobie poczekamy. W końcu powiedział akcentując 'trochę' i krzywiąc się odrobinę, bo to co powiedział było prawdą.
Powrót do góry Go down
Konstantin Matveyev

avatar
{ kaptain }



BIRTHDAY : 18/05/1989
ORIGIN : Wołogda, ZSRR
Age (2016) : 28
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Pokój nr 4   Sob Gru 14, 2013 1:49 am

Westchnął głośno patrząc na ten sypiący się biały puch. Nawet w Stanach będzie nim rzygać po kilku tygodniach oglądania świata w tylko jednym kolorze. Jak on nie cierpiał zimy, serio... Najchętniej dupy by nie ruszał z domu i już. No bo kto to widział, by taka dziadowa pogoda była przez około trzy miesiące?! Serio, kurwicy można dostać i to w bardzo szybkim tempie. I owszem, on jej dostawał i to co roku. Z drugiej jednak strony było coś, co w zimie lubił. A dokładniej... Święta Bożego Narodzenia. Kiedy to dostaje prezenty i szczerzy się cały dzień. Jakoś nie potrafił sobie wyobrazić Wigilii bez grudek śniegu czy oglądania filmiku o dziadku zrzucającym sople z wiszącego przed jego oknem kabla. Na prawdę, jest co oglądać.
Włożył ręce do kieszeni i przeniósł wzrok na Jimmy'ego. Trochę nie rozumiał jego rozumowania o "powrocie na własną rękę", ale on nie musiał rozumieć wszystkiego. Inni musieli rozumieć jego, to pewne. Nawet jak nie chcieli, to prędzej czy później i tak wiedzieli o co chodzi a jego zachcianki były spełniane.
- Siadnij sobie. Chyba nie będziesz tak stał pół dnia, nie? - spytał z uśmiechem i lekkim kopnięciem zamknął drzwi. Już mu się ręki do klamki wyciągać nie chce, to po prostu lekko kopnie i po sprawie. Nawet, jak inni nie pochwalali tego, to czy on się tym przejmował? Oczywiście, że nie. Jak coś uszkodzi to poprosi Ivana i on naprawi, więc po co ma się martwić o to czy ktoś pochwala jego zachowanie czy też nie? Odwrócił się na pięcie i podszedł do swojego wyczesanego, czerwonego pufika by na nim usiąść i wraz z chwilą "ciszy" rozpoznać piosenkę Rammstein aktualnie lecącą w radyjku.
Powrót do góry Go down
James Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 09/02/1987
ORIGIN : Huntington Beach (California)
Age (2016) : 30
Liczba postów : 26


PisanieTemat: Re: Pokój nr 4   Sob Gru 14, 2013 1:51 am

On także wlepił wzrok w okno, lubił zimę. Nie przesadnie, ale można pojeździć na łyżwach, nartach, innych pierdołach... Święta uwielbiał, o tak. Prezenty, rodzinne i przyjacielskie grono... Chociaż on też oczekiwał wiosny. Jakoś w święta mu się nie nudziło. Ostatnie miło spędził, razem z Rodziną, a także Avenged Sevenfold. Rozumieć Jima często trudno, jak mamrocze pod nosem, jednakże 'Wracać na własną rękę' określał mianem 'Każdy wraca czym chce, skąd chce, kiedy chce'. Patrząc na Gilberta, zamyślił się chwilę.
- Może zajrzymy do pokoju nr. 3? może ktoś już wpadł, lub też pomylił pokoje. Powiedział lekko śmiejąc się pod nosem i poprawiając okulary.
Powrót do góry Go down
Konstantin Matveyev

avatar
{ kaptain }



BIRTHDAY : 18/05/1989
ORIGIN : Wołogda, ZSRR
Age (2016) : 28
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Pokój nr 4   Sob Gru 14, 2013 1:52 am

Nosz kurwa. To się długo nasiedział. Normalnie wziąłby wazon i cisnął nim w Rev'a, ale jako iż dzisiaj był wyjątkowo miły, a po za tym nie miał przy sobie wazonu, nie rzuci w niego. Wstał więc z pufa i zabrał kurczaka z ramienia chłopaka, by po chwili zwierzątko położyć w tym małym pudełku przeznaczonym na legowisko. Po tym odwrócił się przodem do Jimmy'ego.
- Możemy iść. - powiedział z wyszczerzem, po czym otworzył drzwi i cicho gwiżdżąc wyszedł z pokoju.

zt
Powrót do góry Go down
James Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 09/02/1987
ORIGIN : Huntington Beach (California)
Age (2016) : 30
Liczba postów : 26


PisanieTemat: Re: Pokój nr 4   Sob Gru 14, 2013 1:53 am

Wiedział, że nie zadowoli to Gilberta, ale chciał spotkać się też z resztą kumpli. Kto wie, może już ktoś przyjechał. Z trudem przełknął ślinę, gdy Gilbert wstał, lecz po chwili wyluzował wiedząc, że ten mu nic nie zrobi.
- Jak coś, jestem tuż za tobą. Powiedział uśmiechając się. Szybko chwycił bagaż i jeszcze chwilę w pokoju przystanął by zobaczyć, czy nie zostawił niczego. Po chwili upewnienia wyszedł z pokoju.

zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Pokój nr 4   

Powrót do góry Go down
 
Pokój nr 4
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ongaku Jinsei :: Mojeforum-
Skocz do: