IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pokój nr 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Pokój nr 3   Sob Gru 14, 2013 2:01 am

Pokojem tym z pewnością nie można się znudzić. W jego wnętrzu są różne odcienie niebieskiego, nie tylko na ścianach. Owe ściany są mieszaniną różnych odcieni niebieskiego, lecz meble już nie. Nawet podłoga jest niebieska, a dokładniej to rozciągający się na długość i szerokość całego pokoju dywan. Są tu 3 pary mebli, każda w innym kolorze. Każdy zestaw zawiera tylko łóżko i stolik nocny, iż reszta mebli jest kompletnie innej odcieni. Te kolory to Najgłębszy możliwy kolor niebieski, przeciwieństwem jest drugi kolor - błękit. Ostatni, cóż, jest czymś pomiędzy pozostałymi dwoma. Reszta mebli jest turkusowa, w tym stół, krzesła oraz jedna jedyna szafa, którą lokatorzy muszą dzielić ze sobą. Jest także turkusowe biurko z dwoma komputerami. Skoro jesteśmy przy elektronice i innych gadżetach, jest tu także telewizor plazmowy, a nawet dawno nieużywana klatka dla Saripaso, zwisająca z sufitu. Nie jest ogromna, więc nie zajmuje dużo miejsca. Radio także ma swoje miejsce, na małej komodzie pod telewizorem przyczepionym do ściany. Są także drzwi do łazienki, która jest równie kolorowo-niebieska jak pokój. W niej znajdują się wanna, prysznic, toaleta, zlew i lustro. Kto wie, może pokój ulegnie przemeblowaniu.

Lokatorzy:
~ Karina Sullivan
~ James Sullivan
~ (Zachary Baker)

Mapka już niedługo.

* * *

Karina nie mogła doczekać się wejścia do pokoju. Zmarznięta praktycznie stała już pod drzwiami. Delikatnie nacisnęła klamkę i weszła. Była pierwsza w Willi i nie mogła doczekać się całej reszty. Rozejrzała się po pokoju uważnie, lecz faktycznie nie było ani żywego ducha. rzuciła pod szafę swój bagaż, ponieważ wolała zaczekać na resztę lokatorów, a wtedy ustalić z nimi gdzie kto śpi.
- Jejku. Jak dawno tutaj nie byłam.
Powiedziała spoglądając na klatkę dla Saripaso. Co planowała teraz zrobić? Chyba tylko jedno - pograć na komputerze. Toteż włączyła jeden z komputerów, mianowicie prawy i rozsiadła się w wygodnym, turkusowym krześle.
Powrót do góry Go down
Konstantin Matveyev

avatar
{ kaptain }



BIRTHDAY : 18/05/1989
ORIGIN : Wołogda, ZSRR
Age (2016) : 28
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Pokój nr 3   Sob Gru 14, 2013 2:02 am

Został wręcz wygoniony ze swego pokoju, ponieważ James'owi postanowiło się łazić po domu i szukać pozostałych dziadów borowych, które nie mogły wrócić ze wszystkimi. Masakra. Trzymał cały czas ręce w kieszeniach, stąpał swoim luźnym i pewnym siebie krokiem z delikatnie uniesioną do góry brodą na znak wyższości nad innymi. Uwielbiał swoją arogancką postawę.
Po za tym przypomniało mu się nagle, że miał uzupełnić swój wielki dziennik. Który to już tom? Sto trzydziesty? Coś koło tego. Opisywał dokładnie każdy dzień, by pisać jaki to on był, jest i będzie zagilbisty. Delikatnie odwrócił głowę, by spojrzeć czy Rev lezie za nim. Ten perkusista boi się sam chodzić po domu, czy co? Dałby radę chyba samemu poszukać towarzystwa.
Westchnął więc cicho, spuścił lekko głowę. Zamyślił się. Ostatnio często mu się to zdarzało. Bez emocji przyglądał się drodze, którą pokonywał. W zasadzie był to tylko korytarz, ale jednak. Tak czy siak w pewnym momencie przez przypadek stuknął łokciem wazon stojący na małym stoliku. Słysząc ciche dygotanie przedmiotu zatrzymał się i spojrzał na niego. Jednym, szybkim ruchem złapał przedmiot.
- KURWA MAĆ! CO ZA ZJEB STAWIA TU WAZONY?! - wrzasnął. W jego oczach można było zobaczyć jakby wściekłość. Dlaczego od razu się tak wściekł? Dokładnie sam nie wiedział. Pewnie to ta wkurwiająca, zimowa pogoda tak na niego działała. Szybko odwrócił się i cisnął przedmiotem w stronę Sullivana. Nie wiadome dokładnie było, czy w niego trafi czy też nie, ale wiadome było, że przedmiot zaraz ulegnie zniszczeniu. Zaś sam Gilbert... nie wyglądał na uspokojonego. Wręcz przeciwnie. Chciał... niszczyć! Spalać! Rozpierdalać!
Taka zachcianka. A jego zachcianki były zazwyczaj szybko realizowane tylko dlatego, że była JEGO.
Powrót do góry Go down
James Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 09/02/1987
ORIGIN : Huntington Beach (California)
Age (2016) : 30
Liczba postów : 26


PisanieTemat: Re: Pokój nr 3   Sob Gru 14, 2013 2:04 am

Wiedział dobrze, że Gilbert był na niego wkurwiony. Znał go już dosyć dobrze. Sam miał teraz poczucie winy, on już po prostu taki był. Po incydencie zawsze obarczało go sumienie. Dałby radę poszukać reszty sam, ale jego dusza towarzystwa po prostu mu na to nie pozwalała. On po prostu kochał łazić z kimś gdziekolwiek. Owszem, podążał za Gilbertem spokojnym krokiem. Niósł ze sobą bagaż więc poruszał się trochę wolniej, ale nie w tempie żółwia. Patrzył w podłogę i zamyślając się szedł przed siebie. Jednakże, te myśli przerwał mu krzyk Gilberta.
- No myśleliśmy, że ozdoby... Nie zdążył dokończyć, bo wazon trafił prosto w jego prawą nogę.
- Kurwa jego mać! Znowu ci odwala!? Wrzasnął upadając boleśnie na podłogę, dodając przy tym głośne warknięcie z bólu. Dodatkowo trochę skaleczył się gdzieniegdzie, na nodze chyba najbardziej. Chciał wstać i oddać atakującemu, ale po prostu nie mógł, za bardzo noga go bolała. Dlaczego aż takie obrażenia? Ano dlatego, ponieważ wazon był dość ciężki i wcale nie mały. Zaczynały go nachodzić obawy, że jeżeli Gilbert był taki rozdrażniony, że aż bez uprzedzenia pieprznął w niego wazon, to co dopiero mogło się stać?
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Pokój nr 3   Sob Gru 14, 2013 2:08 am

Jak nigdy niby nic grała na komputerze. Grała, przeglądała portale a'la "Nasza-Klasa" i pisała na różnych komunikatorach. Nie miała zwyczaju grywać w Tibię. Wolała lepsze gry, World of Warcrafl, Silkroad... Wszystko co związane z internetem. Niestety, jej grę przerwały jakieś odgłosy.
- Oho, ktoś nadchodzi. Uśmiechnęła się i wróciła do swojej gierki. Uśmiech na twarzy został jej przez dłuższy czas...niestety wszystko się kończy, jak i jej uśmieszek. Usłyszała Krzyknięcie z przekleństwem, brzdęk, drugie przeklnięcie wykrzyczane i upadek na podłogę, dokładnie w tej kolejności.
- Co się do licha... Mruknęła i ociągając się wstała z krzesła. podeszła wkurzona do drzwi. Nie warto było jej denerwować. A forma denerwowania w sposób przerwania gry kończy się źle. Ponieważ drzwi otwierały się na zewnątrz, nacisnęła lekko klamkę, po czym wykopała w drzwi z taką siłą, że szkoda słów.
- CO TU SIĘ DZIE... Znowu nie skończyła, słowa przerwał jej widok najpierw wkurwionego Gilberta, a dopiero po chwili leżącego na ziemi Jimmy'ego.
- What the fuck!? Wrzasnęła na cały głos, bo nienawidziła bójek. zwłaszcza, gdy włączony był w nią BFF, a jeszcze bardziej gdy BFF został zraniony. Na dodatek bójki wywierały na nią ostrą mieszankę uczuć. To był jeden z jej stuprocentowych słabych punktów. Na dodatek zawsze, gdy była poirytowana, używała w 50% swoich wypowiedzi angielskiego. Podbiegła do James'a i kucnęła przy nim, dostając w oczu łez. Niedużo, chociaż kilka.
- Nic ci nie jest...? Szepnęła wyraźnie zdziwiona, zmartwiona i wkurzona, wszystko w jednym. Tuż po tym odwróciła wzrok na Gilberta.
- Co jest z tobą do cholery!? Ogarnij się! Krzyknęła znowu obracając się do Jima. Nienawidziła słowa "Ogarnij", bo zalatywało jej to pokemonami. Ale, cóż, ją na wszystko stać gdy takie bójki mają miejsce.
Powrót do góry Go down
Niclas von Heerwagen

avatar
{ boss }



BIRTHDAY : 06/11/1989
ORIGIN : Hilden, Niemcy
Age (2016) : 28
Liczba postów : 78


PisanieTemat: Re: Pokój nr 3   Sob Gru 14, 2013 2:10 am

Wszedł do swojego pokoju zmęczony, obładowany walizką i wszystkimi przedmiotami. Z głośnym westchnięciem zastanawiał się, gdzie to podział się Gilbert. Miał być w pokoju, ale o dziwo go nie było. Dobra, pewnie poszedł się przejść.
Dlatego on sam położył się na łóżku i przymknął oczy. Chwilę później jego święty spokój zakłócił okrzyk Gilberta, później zdenerwowany Jim a na koniec ten charakterystyczny głos Kariny.
- No ja pieprzę. Już mają problemy? - mruknął sam do siebie, opuścił pokój i przelazł kilka metrów, by stanąć przy miejscu zbrodni. Zaskoczony spojrzał na Jim'a, Karinę i Gilberta. No tak, ten znowu się zdenerwował. Szybkim krokiem podszedł do srebrnowłosego i położył mu rękę na ramieniu.
- Gilbert, spokojnie. Jesteś zmęczony, pewnie powinieneś odpocząć. - powiedział zachowując spokojny ton głosu. Bo z drugiej strony jednak nie za bardzo uśmiechało mu się oberwanie od przyjaciela tylko dlatego, że próbował go uspokoić. Powoli zdjął dłoń z jego ramienia, czekając na jakąkolwiek reakcję ze strony chłopaka. Był pewien, że to zmęczenie związane z wyjazdami sprawiło taką agresję Gilberta. Coś tam znał się na tym.
Powrót do góry Go down
Konstantin Matveyev

avatar
{ kaptain }



BIRTHDAY : 18/05/1989
ORIGIN : Wołogda, ZSRR
Age (2016) : 28
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Pokój nr 3   Sob Gru 14, 2013 2:13 am

Szczerze mówiąc, cholera wie co by się stało, gdyby nikt nie przyszedł. Być może James musiałby nawet do szpitala pojechać, bo wkurzony Gilbert mógł wyrządzić dużo więcej szkód. Chwała Bogu, że nie byli w kuchni, bo jeszcze Rev mógłby skończyć z nożem a nie tylko uderzeniem od wazonu. Znowu nad sobą nie panował. To smutne. Planował już ruszyć i znowu coś rozjebać, jednak pojawiła się ta pinda, Karina. W myślach teraz wyklinał każdego, kto mu się napatoczy.
- Scheisse. - syknął zaciskając ręce w pięści. Zrobił dosłownie jeden krok, kiedy usłyszał znajomy głos swojego najlepszego przyjaciela, Niclasa. Ogłupiały patrzył na niego, gdy ten próbował na nim wymusić spokój. Rozluźnił mięśnie, pięści rozwinął. Oddychał dużo szybciej niż normalnie, ale to też pod wpływem tego nagłego przypływu emocji. Po krótkim monologu Niclasa, położył sobie dłoń na czole, zamknął na chwilę oczy. Znowu ten atak zdenerwowania. Powinien chyba zacząć bardziej nad sobą panować. Spojrzał więc na Karinę i James'a. Już innym wzrokiem. Takim spokojnym, jednak dalej widać było jego pewność siebie.
- Sorry... - mruknął spuszczając lekko wzrok na podłogę. Niezręczna sytuacja. Nie sądził, że kiedykolwiek skrzywdzi jakiegoś przyjaciela przez swoje zdenerwowanie. Odruchowo włożył ręce do kieszeni, kątem oka spojrzał na blondyna i uśmiechnął się półgębkiem. Dobrze, że przyszedł, bo jednak osobiście mógł też coś zrobić jeszcze Karinie. I wtedy byłoby przechujane.
Powrót do góry Go down
James Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 09/02/1987
ORIGIN : Huntington Beach (California)
Age (2016) : 30
Liczba postów : 26


PisanieTemat: Re: Pokój nr 3   Sob Gru 14, 2013 2:16 am

Zdezorientowany nie wiedział co robić. Zacząć uciekać? Próbować mu oddać? Albo najlepiej dać się zmasakrować? Po prostu trudno w takich sytuacjach myśleć. Dręczyła go myśl, że nikogo nie ma w pobliżu. Wszyscy mieli przyjechać z... A kto to wie? Zimbabwe, Honolulu, Mozambiku, Chin, Polski? To akurat teraz było nieistotnie. I tak każde z tych miejsc było zadupiem. Zdziwiło go bardzo wielkie 'wejście smoka' Kariny. Niespodziewany wykop drzwi w jej wykonaniu sugerował, że była wkurzona. Gdy podbiegła i spytała czy wszystko w porządku, chwilę milczał. Musiał pozbierać myśli po tym, co się właśnie stało.
- Spokojnie... wszystko jest ok... Powiedział podnosząc charakterystycznie rękę z wyprostowanym tylko palcem wskazującym. Było już widać na pierwszy rzut oka, że kłamał. No dobrze, nie tyle co kłamał, ale uspokajał. W końcu podłożył jedną rękę pod swoją głowę, drugą trzymał wolną w razie następnego ataku. Wolał jednak, by go nie było, ponieważ znając Gilberta, Karina też mogła ucierpieć. Jednak najbardziej zaskoczył go wychodzący znikąd Niclas, próbujący po chwili uspokoić rozwścieczonego Himbeerschmidta. A myślał już, że marny los spotka jego i Karinę. Obserwował uważnie jak szybko Gilbert zaczyna panować nad sobą. Sam w to szczerze nie wierzył.
- Nic się nie stało. Uśmiechnął się lekko przyjmując przeprosiny, jednak spojrzał na swoją nogę. Znowu próbował uspokajać wszystkich. Powoli próbował wstać, lecz mu to nie wychodziło.
- Kari, możesz pomóc? Zaśmiał się cicho patrząc na nogę i dając do zrozumienia, że tylko to mu przeszkadza w wykonaniu czynności.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Pokój nr 3   Sob Gru 14, 2013 2:18 am

Karina miała skłonności do takich huśtawek emocji i chęci rozwalenia kogoś, to na pewno. Rzadkością jest oglądać taką akcję. Widok Niclasa uspokajającego Gilberta naniósł jej uśmiech na twarzy. Jeszcze bardziej uspokoiła się ona sama, gdy napastnik przeprosił. Sam jej uśmiech był odpowiedzią. Przytaknęła Jimowi i pomogła mu wstać. Było trudno, ale dało się wykonać. Wystarczyło odpowiednio powoli zgiąć nogę. Po udzieleniu pomocy, postanowiła trochę rozluźnić spór.
- Co powiecie na... Jakąś pogawędkę przy Tymbarku? Spytała śmiejąc się z samozadowolenia. Ona uwielbiała Tymbarki. Jej ulubionym smakiem był Jabłko-Wiśnia. Mogłaby je pić całymi dniami i nocami aż do momentu, w którym zaczęło by jej odwalać. W końcu postanowiła zrobić coś, na co wcześniej by się nie zdecydowała. Podeszła powoli do Gilberta.
- A może mały przyjacielski hug? Zaproponowała uśmiechając się i zakładając ręce do tyłu. Idea rozstrzygnięcia bójki jej się jak najbardziej podobała. Nadal jednak jedyne o czym myślała po tym wszystkim był krwistoczerwony Tymbark.
Powrót do góry Go down
Niclas von Heerwagen

avatar
{ boss }



BIRTHDAY : 06/11/1989
ORIGIN : Hilden, Niemcy
Age (2016) : 28
Liczba postów : 78


PisanieTemat: Re: Pokój nr 3   Sob Gru 14, 2013 2:20 am

Widząc uśmiech Gilberta, odruchowo również lekko się wyszczerzył. Dobrze, że tak szybko przeszła im ta walka, bo przecież serio mogło być gorzej. Każdy dobrze wiedział, że ten srebrnowłosy Niemiec był zdolny dosłownie do wszystkiego.
On zaś był raczej spokojniejszy. Gdyby była potrzeba, to owszem, umiałby komuś spuścić niezły łomot, ale nie był osobą, która tylko czekała aż ktoś krzywo na niego spojrzy i od razu da w ryj. Dla niego lepsza była dyskusja niż agresja słowna czy fizyczna. Więc zawsze był uznawany za tego "grzeczniejszego" w duecie z Gilbertem.
- Jak dla mnie spoko, możemy iść. - odpowiedział z uśmiechem. Lubił praktycznie wszystkie smaki tego napoju importowanego z Polski. Zaskoczył go jednak smak arbuzowy. Tego się akurat średnio spodziewał, ale pomimo tego jak był cholernie słodki, i tak go lubił.
- Tylko sprawdzę, czy Mary i Ivan wrócili. - dodał, lekko rozczochrał włosy przyjaciela i poszedł do pokoju, by w razie czego zawinąć też swojego Asystenta i przyjaciółkę na Tymbarka.

zt
Powrót do góry Go down
Konstantin Matveyev

avatar
{ kaptain }



BIRTHDAY : 18/05/1989
ORIGIN : Wołogda, ZSRR
Age (2016) : 28
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Pokój nr 3   Sob Gru 14, 2013 2:22 am

Opcja Tymbarka też mu odpowiadała. W Niemczech tak nie za bardzo je mieli, ale dzięki Karinie zdążył się ich już opić w trzy dupy. Tak samo jak Niclasa, smak arbuzowy go zaskoczył. Ale też go lubił.
I rzeczywiście, to zawsze on był uznawany za tego łobuza. Ale co się dziwić? Przed chwilą przez jakiś zjebany wazon prawie pozabijał przyjaciół. I tak się dziwił, że jeszcze go nie wrzucili do więzienia lub co najmniej psychiatryka. Z drugiej strony on nie może dać się tam wepchnąć, kiedy chce zawładnąć światem odnawiając wcześniej Prusy! Nein, nein, nein. Dać się nie może i to jest pewne.
Skinął głową, kiedy Niclas opuścił ich grono by poszukać Marianny i Ivan'a. W zasadzie ucieszyło go to, bo nie wiedział gdzie jest siostra. A wiedzieć o takich sprawach lubił.
Spojrzał na Karinę jak na debilkę. Tak odruchowo, bo często patrzył tak na wszystkich. Ale niech będzie, już hug'nie ją. Więc westchnął cicho, wymienili przyjacielskie hug, a po tym się wyprostował i znów jego dłonie powędrowały do kieszeni spodni.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Pokój nr 3   Sob Gru 14, 2013 2:24 am

Wiedziała, że ta opcja zadowoli praktycznie wszystkich. Ona osobiście lubiła obydwa Wiśniowe i Arbuzowe, ale Wiśnia wygrywała, definitywnie. Gdy Niclas odchodził, ona pomachała mu jeszcze na pożegnanie. Wymieniła hug z Gilbertem i uśmiechnęła się ponownie. Myślała, że hug będzie wyglądać inaczej, no ale czego tu się po Gilbercie spodziewać? Na razie chciała chociaż trochę poprawić sobie znajomości z resztą A7x, a także ich pomocnikami. Po chwili zerknęła w tył, by zobaczyć, czy Jimmy już może chociaż trochę się poruszać. Jeszcze raz zwróciła się do Gilberta, ostatni raz uśmiechnęła się, obróciła o 180 stopni i powoli zmierzała w kierunku Jimmy'ego, co kilka kroków wyginając się lekko w łuk, dla rozprostowania się. Kiedy doszła do James'a, obydwoje ruszyli w jego tempie do salonu. Karina nie patrzyła się za siebie co chwilę by zobaczyć czy Gilbert podąża za nimi. Nawet jeżeli nie podążałby od razu, to i tak by przyszedł niedługo później na Tymbarka.

Wszyscy zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Pokój nr 3   

Powrót do góry Go down
 
Pokój nr 3
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ongaku Jinsei :: Mojeforum-
Skocz do: