IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wedding Party

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Niclas von Heerwagen

avatar
{ boss }



BIRTHDAY : 06/11/1989
ORIGIN : Hilden, Niemcy
Age (2016) : 28
Liczba postów : 78


PisanieTemat: Wedding Party   Sob Gru 14, 2013 2:33 am

- E, gamonie i cwele! Ruszcie się, bo nie dojedziemy na czas! - krzyknął, wrzucając do samochodu swoją torbę z rzeczami przydatnymi na wieczór i jutrzejszy poranek.
Spojrzał na zegarek w telefonie i westchnął głośno.
- Uważajcie na siebie. A szczególnie na Johnny'ego, on jest... no wiesz. - powiedziała Mar, podchodząc do narzeczonego i przytulając się do niego.
- Nie ma sprawy, z nami się nie zgubi. Jimmy się nim zajmie. Bardziej natomiast martwię się o Richard'a i jego pociąg do nadmiernych imprez. - odparł i pocałował szatynkę w policzek.
- Eh, w sumie racja. - przyznała i spojrzała w kierunku wejścia, czy przypadkiem pozostali nie idą.
- I uważajcie na samochód, ojciec go kupił niedawno i pewnie nie chciałby, abyście wrócili w skasowanym. - dodała chwytając blondyna za dłonie.
Z okazji ich ślubu, cała rodzina zarówno Marianny jak i Niclasa przeniosła się do Los Angeles, aby móc ze wszystkim pomóc. Natomiast Arkadiy postanowił nawet kupić w tym mieście samochód, bo stwierdził, że jest tańszy niż w Berlinie.
- Nie ma sprawy, zabezpieczymy go nawet przed piaskiem.
- To chciałam usłyszeć. I mój ojciec pewnie też.
- Przynajmniej nie powyrywa mi nóg z tyłka zbyt szybko.
Dziewczyna zaśmiała się i pocałowała go na chwilę.
- Co ty, on uważa, że jesteś idealny dla mnie. A teraz jedźcie się bawić, tylko wróć na czas.
- Obiecuję. - dokończył i puścił dłonie dziewczyny, a gdy ta była w połowie drogi do budynku, odwróciła się na chwilę i zatrzymała.
- Ich liebe dich! - krzyknęła jeszcze, pomachała mu i odwróciła się aby wrócić do środka, jednak wpadła wtedy na Richard'a.
- E, e, e! Zaręczona jesteś, przestań na mnie lecieć!
Dziewczyna zaśmiała się i rozczochrała nażelowaną fryzurę Kruspe.
- Jestem, pantoflu. Kurs na Las Vegas, panie kapitanie! - chłopak niezbyt delikatnie wrzucił swoją torbę i wskoczył do pojazdu po drzwiach, zamiast kulturalnie je otworzyć i wleźć.
- Ej, to skóra! Uważaj trochę!
- Spierze się, damy radę. Nie marudź. - burknął i wyciągnął się tak, aby zatrąbić dwa razy kierownicą.
- Kurwa, jak zaraz tu nie przyjdziecie to jedziemy bez was! Dziwki nie będą czekać! - wrzasnął czarnowłosy i opadł z powrotem na siedzenie, klepiąc głośno dłonią w zewnętrzną stronę drzwi.
- Włącz klimę, bo wódka się nagrzeje.
- Wziąłeś wódkę?!
- Nie tylko, jeszcze mam whisky, piwo, szampana...
- Mein Gott...
- I dwanaście paczek fajek. Starczy?
- Na pewno. - burknął jeszcze, przypiął się pasami i zaczął zniecierpliwiony uderzać palcami o kierownicę.
Powrót do góry Go down
James Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 09/02/1987
ORIGIN : Huntington Beach (California)
Age (2016) : 30
Liczba postów : 26


PisanieTemat: Re: Wedding Party   Sob Gru 14, 2013 2:35 am

Dosłownie niewiele czasu minęło, a zarówno Jimmy, jak i Johnny wybyli razem z Kariną z budynku. Oczywiście Sullivan i Seward nieśli ze sobą swoje manatki, a Kari postanowiła z uprzejmości ich odprowadzić, aż do samochodu. Gdy już tam dotarli, Jim wziął od kurdupla bagaż i wrzucił razem ze swoim do samochodu.
- Bawcie się dobrze. Tylko tyle mi pozostaje życzyć. - Sullivanka uśmiechnęła się lekko i splotła ręce za plecami.
- Dzięki. Nie zdziwię się, jak połowę naszej imprezy będę czuwał nad...
Chciał już powiedzieć "Johnny'm", a w tym momencie z budynku przysprintowali Brian i Arin. Zaczęli ganiać po dworzu biednego Sewarda kompletnie bez powodu.
- I see. Ja muszę jeszcze pogadać z Brenn'em o sukni. Hejtuję zbyt dziewczęce ubrania, ale raz na jakiś czas się poświęcę. - Oznajmiła jeszcze i podrapała lekko tył głowy, zerkając na ganiających się "braci". Oczywiście Arin się gdzieś wyjebał, tylko Haner został nieugięty. A przynajmniej do czasu aż mu Sullivanka nogi nie podstawiła.
- Na pewno będziesz wyglądać... słodko / uroczo / ślicznie. Wybierz coś z tego. - Jim zażartował, po czym gwizdnął tylko, by przywołać do siebie Johnny'ego, by już się powoli pakował do wozu.
- A tam... W każdym razie skrócona litania: Pamiętaj - Nie przeginaj, bo powyrywam ci nogi z czterech liter, ewentualnie jaja. - ostrzegła go, wręcz nieco się przybliżając.
- Kochana jesteś. Zapamiętam. - zaśmiał się i najpierw poczochrał włosy Kari, a następnie przytulił.
Tymczasem Johnny niezbyt delikatnie wlazł do samochodu. Jak to zwykle. Oczywiście Jimmy to słyszał, więc po Sullivanowym tuleniu od razu spojrzał znaczącym wzrokiem na Sewarda.
- Dobra, dłużej nie zatrzymuję. See you soon! - powiedziała jeszcze z podniesionym tonem, i po drodze zbierając z betonu Synystera i Muffina wróciła do budynku.
A więc James wsiadł do pojazdu jako ostatni - Delikatniej, niż zrobił to m.in. jego kumpel z zespołu.
- Chyba wszystko mamy. Jak tak, to możemy ruszać. - Jonathan stwierdził z zacieszem, przy okazji przeciągając się.
Powrót do góry Go down
Niclas von Heerwagen

avatar
{ boss }



BIRTHDAY : 06/11/1989
ORIGIN : Hilden, Niemcy
Age (2016) : 28
Liczba postów : 78


PisanieTemat: Re: Wedding Party   Sob Gru 14, 2013 2:35 am

- Hej, Niclas! Zapomniałeś tego. Tak zwana "paczka od Mar". - nagle do samochodu podszedł Simon, wręczając Sedlaczkowi jakąś torbę.
- Oh, dzięki stary. Prawdopodobnie mamy tu kurwa prowiant jakbyśmy jechali co najmniej do Peru. - odparł, od razu wyjaśniając pasażerom co tam mogą znaleźć.
- A właśnie, Simon. Co masz zrobić z Mar to zrób dzisiaj, od pojutrza ona jest moja. - zażartował, gdyż wbrew pozorom doskonale wiedział, że ani Kvamm jako najlepszy przyjaciel by mu tego nie zrobił, ani Marianna wbrew temu co mówi i jej mentalnym ślinotokom też nie jest taka skora do tego.
- Ok. Szampan już się chłodzi, świeczki płoną, Jerry i Kamil skubią płatki róż, a Anthony napełnia wannę. - powiedział Kvamm, udając rozmarzenie.
- Simon, OH U. - Sedlaczek podsumował to tylko tym krótkim zdaniem i zaśmiał się cicho, kręcąc lekko głową.
Kiedy Duńczyk wrócił do budynku, blondyn założył przeciwsłoneczne okulary na nos, ogarnął lusterka, upewnił się że jest przypięty i jeszcze skontrolował szybko stan paliwa oraz innych ważnych rzeczy w desce rozdzielczej. Odblokował ręczny i westchnął głośno.
- Cóż, panowie... zaczynamy imprezę! - powiedział głośno, uruchamiając silnik.
Gdy tylko ryknął, Richard od razu zaklaskał w dłonie z radochy. Pojazd wytoczył się z podwórka i ruszyli prosto w kierunku autostrady wiodącej do Las Vegas.
- Jak chcecie, to częstujcie się. Nie powinno niczego zabraknąć. - nie zdejmując wzroku z drogi, prawą ręką wyjął sobie batona Kit Kat i podał torbę siedzącemu obok Jimmy'emu.

Samochód jechał szybko, płynnie, cicho, chwilę później już byli na upragnionej drodze szybkiego ruchu, na której oczywiście ruch też był niemały, ale szybki.
- Ej, Kruspe! Prawy wolny?
- Wolny jak moja babcia!
Niclas nie sprawdzał, czy mówi prawdę i chwilę później tego pożałował, gdyż dosłownie centymetrów brakowało, aby wbił się w TIRa. Richard od razu ryknął głośnym śmiechem, natomiast blondynowi prawie okulary spadły z twarzy.
- Kurwa mać, posrało cię do końca, czy jak?! - spytał na chwilę się odwracając do czarnowłosego.
Wrócił spojrzeniem na drogę, uspokajając szybkie bicie serca zrobił "szczodoszcz".
- Jesteś nienormalny. - stwierdził w końcu i zaśmiał się głośno.
- Chłopie, to twój wieczór kawalerski. Wyluzuj! - odparł Rammstein'owiec i podniósł ręce do góry robiąc głośne "Uuu-huuuu!".
- Jimmy, Johnny, wszystko dobrze? - spytał na chwilę spoglądając w tylne lusterko, aby spojrzeć na kurdupla, gdyż koło Jimmy'ego przynajmniej nie siedział Kruspe.
Powrót do góry Go down
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Wedding Party   

Powrót do góry Go down
 
Wedding Party
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ongaku Jinsei :: Mojeforum-
Skocz do: