IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wigilia 2009

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 10 ... 15  Next
AutorWiadomość
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Nie Gru 22, 2013 12:48 pm

- Nie musisz go ignorować. Wasze rozmowy może i kosztują mnie ból brzucha, ale są zabawne. - odparł i za pomocą swoich niewidzialnych rąk udało mu się usiąść.
Musiał przez chwilę śmiesznie wyglądać, jakby próbował opanować sztukę... lewitacji. Nie ruszał ani nogami ani rękami, a jednak podnosił się i później siadał z nogami wyciągniętymi do przodu.
Na propozycję, skinął głową.
- Chociaż czekaj... wody? Usłyszałem "wódki". - powiedział i jebnął minę ta... chciałbym.
- Ale woda też może być. - skwitował w końcu i przystawił swoją butelkę po wódce.
Butelka w zasadzie była po to, aby Kari miała w co nalać, ale być może dzięki temu będzie to miało chociaż delikatny posmak jego ukochanego, bo drugiego na liście, napoju.
- Jestem jak Laberia... - zaczął porównanie, ale jakoś zapomniał, jak chciał dokończyć.
Na szczęście szybko sobie przypomniał.
- ...obrywam, jednak nie ginę, a później spuszczam wpierdziel większy, niż oni spuścili mi. - podsumował i rozmasował bolący bok głowy.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Nie Gru 22, 2013 12:51 pm

Bardzo się zdziwiła na reakcję Friedricha. Nie sądziła, że... dostanie "pozwolenie" na riposty. Poważnie, nie chciała sprawiać przyjacielowi bólu. Nie wiedziała nawet co odpowiedzieć. Po tym, jak usłyszała interpretację Frieda przypomniała sobie akcję "Water? No, Walter" Briana i jego ojca. Nikt nie ogarniał o co chodzi, ale... to było zabawne. Przytaknęła, po czym zamknęła oczy, by na chwilę skupić manę na czakrze wody. Takie czary to nie była prosta rzecz, chociaż taką się wydawała. Trzeba było się trochę przygotować. Gdy już zebrała wystarczająco dużo many, otworzyła oczy, których tęczówki chwilowo zmieniły kolor na niebieski, ni to ciemny, ni to jasny. Podniosła lewą rękę nie za wysoko i skupiła wzrok i umysł na butelce. Żeby nie truć myśli nie tylko sobie, ale też Friedrichowi słownymi inkantacjami, wykorzystała alternatywę. Zaczęła kreślić prawą ręką na podłodze w jednym miejscu używając dwóch palców runy - Kolejno - Berkanan, Othalan, Thurisaz, Ansuz i Raido. Zrobiła to wręcz błyskawicznie, nawet nie patrząc co kreśli, cały czas obserwując butelkę, a po chwili już była cała wypełniona wodą.
- Proszę. - Uśmiechnęła się, a skoro mana "spłynęła" jej z czakry, odzyskała też swoje zielone tęczówki. Trochę się pokiwała na boki, ale po potrząśnięciu głową odzyskała równowagę. Jak widać - Napełnienie zwykłej butelki zwykłą wodą to wcale nie taka łatwizna. Wysłuchała porównania dość uważnie.
- Najważniejsze, to nie poddawać się. Nie ważne ile razy życie ma ochotę na spuszczenie wpierdolu. Kiedyś sobie powtarzałam - Fall down seven times, stand up eight. - Zaczęła nieco filozofować, ale... próbowała pomóc. Zawsze próbowała pomagać nawet słownie. Odruchowo jeszcze przytuliła albinosa, coś jako... nagroda za niepoddawanie się? Sama nie wiedziała, ale tak okazywała współczucie. I już.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Nie Gru 22, 2013 12:54 pm

Z zaciekawieniem przyglądał się tym wszystkim runom i innym szajsom, które dziewczyna kreśliła. Wyglądało to jak starożytna cyrylica, ale... było zabawniejsze. Z resztą dla niego akurat teraz wszystko zabawne było, nawet to, co w pewnym sensie sprawiało mu ból. Bycie pozytywnym jest... pozytywne. Kthxbai.
- Danke. - podziękował po niemiecku i wziął łyka wody.
Niestety nie zdążył przełknąć, a został przytulony, więc prawie zrobił "fontannę", ale powstrzymał się i grzecznie połknął. Nie spodziewał się takiego "ataku" z jej strony. Czyżby jednak się upiła?
Nawet jeśli się upiła, to mimo wszystko i tak było ciekawie. "Oddał" butelkę po raz kolejny swojej dodatkowej ręce i również przytulił Karinę. W zasadzie po Sheen żadnej dziewczyny nie przytulał. Przynajmniej nie pamiętał tego. No może parę razy Mar.
Kiedy w końcu się "wypuścili" z objęć, Friedrich znów napił się wody, tylko trochę więcej.
- Używasz za dużo mądrych słów. Nie może masz gorączki? - zażartował i przyłożył jej dłoń do czoła w celu sprawdzenia ciepłoty.
- Wydajesz się być zdrowa, ale wciąż mam wątpliwości. - stwierdził po chwili.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Nie Gru 22, 2013 1:04 pm

Właściwie, nie chciała się "rzucić" na niego, tylko po prostu przytulić. Fakt faktem trochę się upiła, ale tego uścisku nie zakodowała sobie we łbie jako pijacki manewr, tylko jako... Gest współczucia. Innej opcji nie było. Może w ten sposób chciała też jakoś pocieszyć poobijanego albinosa. W każdym razie, prawie na jedno wychodziło. Po skończeniu huga chciała usiąść po turecku, ale w ostatniej chwili zorientowała się, że ma spódniczkę, tym samym ta opcja odpadała. Wróciła więc do siadu prostego.
- Nie, po prostu lubię się posługiwać i ewentualnie dzielić swoją mądrością. - Uśmiechnęła się, po czym zdjęła okulary, przetarła oczy i znowu założyła. Czasami ją gały bolały od zwykłej magii. Tak właściwie, to mogła i bez run i tego wszystkiego wyczarować wodę, ale skoro ma już być dla kogoś do picia, to wypada się trochę przyłożyć. Gdyby zrobiła to na odpieprz, woda mogłaby nawet wyglądać i smakować jak wyciągana ze studni w Afryce na największym zadupiu świata. Po co miała jeszcze podtruwać Friedricha?
- A może jakąś poduszkę? Będzie wygodniej. - Spytała jeszcze, chcąc wciąż jakoś pomóc. Wręcz zachowywała się jak jakaś gosposia, ale tym samym pokazała swoją "cieplejszą" stronę. Na co dzień mogła się cały czas zachowywać jak "Total cold bitch", jak to Brian określił. Nec znowu coś jej bełkotal po myślach, lecz dziewczyna to olała, bo nawet nie mogła zwierza zrozumieć.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Nie Gru 22, 2013 1:09 pm

Złapał ją za ramiona i lekko potrząsnął, patrzył więc jej w oczy.
- Karina, słuchaj. Owszem, jestem królem i wychowywałem się na poduszkach i w ogóle w luksusach, ale te czasy minęły i nie musisz się tak o mnie martwić. Więcej żyję tu niż żyłem w Laberii. - powiedział.
Powoli miał już dosyć tego martwienia się o jego osobę. Nawet było to miłe, trochę tęsknił za tym... ale miał już dość. W końcu po tylu latach w wojsku i jeszcze często biorąc udział w bitwach laberiańskich, był też po części wojownikiem.
Kiedy zorientował się co robi, szybko zostawił ją.
- ...Sama rozumiesz... Bardzo się cieszę i jestem wdzięczny za twoją pomoc, ale... To niestosowne abyś tak bardzo się o mnie martwiła. Prędzej ja o ciebie powinienem, bo gdyby oni coś tobie zrobili, to po pierwsze: byłoby na mnie. A po drugie... nie wiem co, ale gdybym dłużej pomyślał, to bym ci powiedział. - dodał po chwili i westchnął cicho.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Nie Gru 22, 2013 1:11 pm

Spojrzała na niego już nie taka uśmiechnięta jak wcześniej. Tak właściwie, to całe pomaganie i w ogóle to były tylko jej odruchy. Upiła się trochę, fakt, ale nadal - To były odruchy dość świadome. Pewnie gdyby nawet Jim ją zobaczył, to by jej z zachowania nie poznał, bo taka "ciągle" była bardzo dawno temu. Wręcz skakała z radości, wszędzie jej było pełno. A potem nagła zmiana. Po tym, co Friedrich jej powiedział, zorientowała się, że przesadziła, więc spuściła znowu głowę lekko w dół, robiąc minę dość zamyśloną.
- Jasne. Czaję. - Powiedziała trochę spokojniejszym tonem, toteż dość obolała chwytając się za krzyż wstała i lekko przeciągnęła, po czym powędrowała usiąść na czymś bardziej miękkim, czyli wyrku. Najprawdopodobniej przypadkiem z powrotem przełączyła sobie tryb z "ciepła" na "Total Cold Bitch". No dobrze, może nie total. Nie to, że się zraziła, ale nawet nie dostrzegła, jak przez tak krótki czas jakoś zmieniła "podejście".
- Zjebałaś. - Nec odezwał się do niej jeszcze raz telepatycznie dość zażenowanym, ale jakże sarkastycznym głosem.
- Mordę trzym, gwałcicielu zasrany. - Syknęła jeszcze przez myśl, przy okazji z jednej ręki przywalając Daemonowi w uszy z rozmachu, nawet nie patrząc i mając gdzieś, czy ją to też zaboli, czy nie.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Nie Gru 22, 2013 1:13 pm

Od razu wyczuł, że został źle zrozumiany. I wcale mu się to nie spodobało. Zmusił się do siadu skrzyżnego i podniósł rękoma, więc w ten sposób podszedł do dziewczyny. Opuścił się dopiero koło niej, na łóżku. Jednak zaraz po tym zatelepotało mu się we łbie, więc wiedział, że teraz powinien uważać na swoje pijaństwo oraz na zbyt gwałtowne ruchy. Położył jednak dłonie na jej policzkach, aby odwrócić ją twarzą do siebie.
- Nie miałem na myśli tego, abyś została teraz tą zimną, obojętną suką. Nie, nie o to chodzi. Nie lubię, kiedy się ktoś o mnie martwi, bo wtedy czuję się winny temu, że nie jest on szczęśliwy. Znaczy jasne, jeżeli tobie to sprawia przyjemność, to nie bronię. - powiedział i zaśmiał się cicho na koniec.
- Nie oszukujmy się, jestem dorosły, potrafię o siebie zadbać. - dodał z uśmiechem na twarzy.
- I nie, nic nie zjebałaś, bo nie miałaś co. Chociaż co do zasranego gwałciciela to cię popieram. Rozumiemy się? - spytał na koniec i opuścił ręce.
Liczył na to, że teraz przemówił jej do rozsądku, bo stanowczo wolał ją jako ciągle chętną do pomocy niż "zimną sukę". Nie sądził też, że tak przejmie się jego słowami i liczył na to, że uda mu się to teraz odkręcić.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Nie Gru 22, 2013 1:16 pm

Zauważyła kątem oka, jak albinos wstaje. Ni to się tym przejęła, ni to się stawiała. Taka znieczulica wersja demo, z naciskiem na demo. Wysłuchawszy go skinęła głową z lekkim uśmiechem. Faktycznie, znieczulica very demo.
- A, mniejsza o to, miewam huśtawki nastrojowe. Poza tym nie martw się o to, bo ja tam się jako niewolnica nie czuję, a skoro nie lubisz, to ja z kolei nie będę zachowywać się jak natrętna służąca. - Machnęła jeszcze ręką, coś w stylu "Oj tam, Oj tam" i jeszcze raz się uśmiechnęła. Trochę dziwnie jej było powrócić do starego zachowania sprzed lat chwilowo. Nieco miłe uczucie, to fakt.
- No, może nie do końca służąca. - Facepalm'nęła, po czym spojrzała jeszcze w oczy Friedrichowi.
- Rozumiemy, rozumiemy. Aż mi głupio teraz. Już któryś raz dzisiaj. - Zaczęła się ponownie sama z siebie śmiać. Nie ma to jak nocne odpały i nastrojowe huśtawki. Kiedy ona w ogóle włączała ten swój bitchowaty mode? Tego ona sama nawet nie wiedziała. Tym bardziej ją wkurzało, że samowolnie nie umiała tak sobie zmienić zachowania od razu. Pomyślała, że pewnie Matt skwitowałby to cytując imiennika kuzyna Kari z Metalliki w jednym songu - "Frantic tick tick tick tick tick tock!". Bo ten luzak kochał cytować inne piosenki, najlepiej podśpiewując. Wokalista, który zaiste urwał się z pierdzielniętej palmy z Huntington Beach.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Nie Gru 22, 2013 1:20 pm

Odetchnął głęboko. Wyraźnie ucieszyło go to, że udało mu się przywrócić w Karinie poprzedni tok myślenia. Tak go to ucieszyło, że chwilę później on sam ją przytulił. Pocieszające było to, że wreszcie coś zrobił dobrze.
- Huśtawki nastrojów są dość częste u dziewczyn, więc się nie dziwię. Ale... trochę się wystraszyłem. - odparł zaraz po tym, jak się od niej "odczepił", po czym zaśmiał się cicho.
- Natrętna służąca? To może zatrudnię cię w moim zamku jak się dostaniemy do Laberii? Będziesz mogła się natręcić dniami i nocami. - dodał przypominając sobie upierdliwe służki z czasów, kiedy był jeszcze przez nie "oblegany".
Co chwilę było "przynieść coś waszej wysokości?", "może jeszcze jeden materac?" itp. Po prostu tylko czekał, aż któraś spyta, czy ma pomóc mu się podetrzeć.
Wtedy by na pewno zwariował. Te kobieciny na swój sposób święte były i zawsze je podziwiał za tą wytrzymałość, więc nigdy nie chciał ich jakoś nękać nadmiernie.
- Tobie głupio? A co ja mam powiedzieć? - odparł i pewnie gdyby nie uszkodzenia made by Ralph and Den, to by się głośno zaśmiał.
Ale przez nich pozostał mu tylko smile na gębie i musi wystarczyć.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Nie Gru 22, 2013 1:24 pm

Teraz ona się zdziwiła, że została przytulona, ale skoro tak, to również ponownie przytuliła.
- Praca, huh? No nie wiem. Nawet nie jestem pewna, czy mogłabym zostać na dłużej. - Zaśmiała się żartobliwie, bo nawet nie była pewna, jak na takiego ziemianina zadziała nagłe przeniesienie do Laberii, bo jak widać takie podróże mają jakieś skutki uboczne. Ona sama podróżowała tylko portalami Neca, toteż nie była taka narażona na "niespodzianki". Właściwie, to nie wiedziała, jak odpowiedzieć na ostatnie pytanie, więc... potraktowała jej jako retoryczne. Po prostu zachichotała i podrapała się w tył głowy. Po chwili uśmiech zszedł jej z twarzy, bo zaczęła kaszleć i zasłaniając usta jedną z rąk zrobiła to dwa razy. Momentalnie po tym spojrzała na rękę zakrywającą i strzeliła pokerface'a.
- Awesome. - Mruknęła, i pomimo widoku nieco zakrwawionej ręki zaczęła się znowu śmiać. Najwyraźniej ból brzucha, alkohol, grzmotnięcie z impetem na ziemię i bliżej nieokreślona dawka strachu dają kiepski efekt. Na dodatek z niewielkim opóźnieniem. Żeby zneutralizować ewentualny posmak krwi, zwinęła szybko zaczęte wcześniej Pocky i schrupała dwa naraz.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Nie Gru 22, 2013 2:32 pm

- Cóż, z mojej strony możesz zostać ile chcesz, ale jeśli coś ci nie pozwoli, to trudno. Będę musiał żyć jakoś. - odparł i spojrzał na Zigę.
Uśmiechnął się delikatnie, jej wygląd zawsze działał na niego... kojąco. Szczególnie, gdy spała. Wtedy mógł położyć się obok, wtulić w jej miękkie futro i tak se spać mogli bardzo długo.
Kiedy Karina zaczęła dziwnie kasłać, przeniósł wzrok na nią. Jednak gdy zobaczył krew na jej dłoni, na jego twarzy wymalowało się zdziwienie, przerażenie oraz... no po prostu pewien rodzaj strachu.
- Kari... wszystko dobrze? - spytał przenosząc wzrok z jej dłoni na twarz.
Przed chwilą ona się za bardzo martwiła o niego, a teraz on się będzie za bardzo martwił o nią. Jednak kaszel krwią kojarzył mu się tylko z Chopinem, słynnym gruźlikiem.
...czy kimś takim.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Nie Gru 22, 2013 2:33 pm

Zastanawiało ją chwilę, dlaczego dostała takich ataków z opóźnieniem, gapiąc się na swoją rękę w krwi. Od wpłynięcia tych wszystkich czynników minęła już dobra chwila.
- Chyba tak, pomijając fakt, że zareagowałam z opóźnieniem. - Powiedziała, po czym sięgnęła tą czystą ręką do szuflady, wyciągnęła pierwszą lepszą chusteczkę i dokładnie wytarła krew. Miała tylko nadzieję, że nic więcej jej się nie stało, czyli że nie odniosła większych obrażeń wewnętrznych.
- Pewnie jeszcze tej nocy zostaniemy kalekami. Jak ja kocham niefortunny ciąg zdarzeń. - Dodała jeszcze sarkastycznie, kaszląc dodatkowe trzy razy, ale już lżej. Przez chwilę nawet jej przez myśl przeszło, że to Nec po prostu robi sobie pijackie żarty, albo wystawia nich na coś rodzaju "próby". Gorzej, że typowe kaszlenie i plucie krwią kojarzyło jej się zawsze tylko z powolnym umieraniem ojca, więc jeśli to były zagrywki daemona, to Kari poważnie była gotowa poprosić kuzyna i jego ex-przyjaciela o wywiezienie go na Antarktydę.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Nie Gru 22, 2013 2:35 pm

- Kalekami? Tak... niewątpliwie. - odparł i spojrzał na drzwi, trochę może ze złymi przeczuciami.
Był pewien, że gdyby Ralph i Gordon jeszcze raz się do niego dobrali, to po prostu by go zabili na miejscu. Tak po prostu.
Spojrzał jeszcze raz uważniej na Karinę i lekko przechylił łeb w prawo. Prawdopodobnie aktualnie przypominał sowę.
- Może mam pójść po jakiegoś medyka? Ivan pije, ale Marianna... - tu urwał, bo od razu przypomniał sobie o tym, w jakim momencie wlazła im Karina. - ...pewnie jest zajęta. - zakończył i zrobił kolejnego Yao Minga. - Ale nie no, na prawdę, sądzę, że ktoś z nich zachował jeszcze resztkę rozumu i mógłby ci pomóc. - dodał.
Sam nie potrzebował pomocy. Hartował się jak jebany Spartanin. Ale dla niego wszystkie dziewczyny, nawet te w glanach i innych szajsach wydawały się być raczej nie przyzwyczajone do bólu.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Nie Gru 22, 2013 2:38 pm

Skrzywiła się nieco na sam pomysł, że może jeszcze wpaść ktoś taki jak Raphaell, Listraesz, czy też Lukas. Ta, kurna, może jeszcze Malygos i Neltharion we własnych osobach?
- Spokojnie, nie trzeba. - Powiedziała i z uśmiechem powoli wstała, po czym równie wolno podeszła do "kącika" z rozpiżonymi rzeczami Brennivina.
- Brenn przytaszczył pewnie swoją księgę z zaklęciami. Tam na pewno jest coś medycznego w razie czego. - Powiedziała, po czym zaczęła przeszukiwać rzeczy projektanta. Może i to nie było ładne z jej strony, by grzebać w cudzych rzeczach, ale po pierwsze, to Brenn się najarał, a po drugie - I tak by jej pozwolił, więc co to za różnica? Znalazła księgę, po czym z trudem ją przytaszczyła z powrotem na łóżko, wręcz rzuciła.
- Ja pierdziele, jakie to ciężkie. - Burknęła, usiadła ostrożnie i zaczęła przeglądać kolejne kartki z księgi. Po chwili dała znać uśmiechem, że coś znalazła, ale ta mina prawie od razu zniknęła.
- Kurwa, mam coś, ale fajnie że znam język staro-nordyjski. Szlag by tych mago-czarodziejów z Islandii. - Syknęła jeszcze następnym sarkazmem strzelając Yao Minga i zamknęła książkę. Runy znała ona, Brennivin i Bjørn najlepiej ze wszystkich, ale w tym języku tylko Brenn, Necirais i Listraesz byli obczajeni, a w obecnej sytuacji pewnie żaden by nie pomógł. Gorzej, że takiej księgi z zaklęciami nie ogarnie już na pewno nikt, kto nie zna ani jednego, ani drugiego.
- Mniejsza o to. - Dodała jeszcze, wzruszając ramionami.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Nie Gru 22, 2013 2:40 pm

- Cóż, chyba jednak ta wielka księga za dużo ci nie dała. - podsumował, kiedy dziewczyna zamiast zacząć czytać jakieś zupełnie nieznane mu słowa w zupełnie nieznanym mu języku, po prostu odłożyła "podręcznik".
Podniósł się powoli z łóżka, ale od razu położył dodatkowe łapska na podłodze, więc gdyby je "ujawnić", to wyglądałby pewnie jak coś pająkopodobnego. Szedł przez siebie, w ogóle nie poruszając nogami, gdyż lazł "na czworaka" korzystając z tychże mocy. Otworzył okno i wyjrzał przez nie na wszelki wypadek, gdyż równie dobrze gdzieś mógł się czaić Ralph ze swoimi tonfami lub po prostu Gordon mógł zachcieć strzelać z tych ognistych pistoletów. Kiedy nie zwietrzył żadnego niebezpieczeństwa, usiadł na parapecie, po czym postanowił sobie zajarać kolejnego papierosa. Kiedy poczuł dym rozchodzący się po jego wnętrzu, od razu zrobiło mu się tak... lepiej jakoś.
- Muszę przyznać, że dzisiejszy wieczór był i wciąż jest zabawny. - podsumował i zaśmiał się krótko oraz cicho.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Nie Gru 22, 2013 2:41 pm

- Język mi się plącze, jak próbuję to przeczytać, chociaż teoretycznie staro-nordyjski jest bardzo podobny do islandzkiego. - Zaśmiała się, zauważając to dziwne zjawisko. Można było stosunki tych dwóch języków porównać do czeskiego i polskiego, czy tam - jeszcze lepiej - czeskiego i słowackiego.
Chwilowo była spokojna, jako że daemon zamknął się. Nie miała już na niego sił, nie tej nocy. A na dodatek cieszyła się, że jeszcze lisowi nie przyszła na myśl taka głupota, by powiedzieć Kari, że też powinna mieć dzieci (Pewnie głównie dlatego, że on sam teraz prawdopodobnie sobie je sprawił). Pytanie retoryczne - Z Kim? Wolała nawet nie wiedzieć, chociaż rudzielec mógł jej chętnie dać całą listę osób.
- O tak. I pewnie będzie jeszcze zabawniejszy. - Żartobliwie wręcz wytknęła na dosłownie dwie sekundy język, po czym lekko się przeciągnęła i sięgnęła po jeszcze jednego Pocky. Trzymała go w ustach prawie jak papierosa, chociaż tu nie chodziło o naśladowanie Friedricha, a czyste zamyślenie. Jak by to gra na nonsensopedii "powiedziała" - "By usiąść i zastanowić się nad sensem życia, kliknij tutaj".
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Nie Gru 22, 2013 2:48 pm

- Ja się nie znam, umiem najwyżej odróżnić fiński i islandzki, reszta mi się myli. - odparł i odwrócił twarz w kierunku świata.
Chwilę patrzył na ulice, jednak chwila ta nie była długa i znów spojrzał na Karinę.
- Z tutejszych języków znam tylko niemiecki, pruski i angielski. Tyle mi wystarcza do szczęścia. - dodał po chwili, zaciągając się kolejny raz papierosem.
- W Uta-Dej każde królestwo ma inny język, ale większość obywateli Laberii, Yary bądź Endy jest uczona ojczystego i dwóch pozostałych z Trójkrólestwa. Języki pozostałych królestw zna stosunkowo niewiele osób. - powiedział i wyszczerzył się.
W zasadzie cieszył się, że nie musiał znać języków spoza Trzech Królestw, gdyż z tego co już znał, wnioskował, że języki, którymi posługiwano się tam były po prostu chujowe. Umiał tylko podstawowe zwroty jak "tak", "nie", "dziękuję" i "proszę". No może jeszcze jakieś "dzień dobry" i inne powitania oraz pożegnania.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Nie Gru 22, 2013 2:53 pm

- Ja właściwie stąd znam angielski, polski, niemiecki, trochę islandzkiego, trochę norweskiego, strzępki węgierskiego, litewskiego i fińskiego. Japońskiego i chińskiego trochę też. - Policzyła po schrupaniu wcześniej trzymanego Pocky wszystko, co znała. Była dość cenioną lingwistką w rodzinie, zresztą po ojcu, więc nie miała problemu z nauką języków, wręcz chętnie się ich uczyła.
- Na Azeroth przyjął się jeden język dla wszystkich - common. Ta nazwa jest szczerze do dupy, ale faktycznie jest common, bo to praktycznie zmodyfikowany angielski. Coś różniące się i od amerykańskiej wersji, i od brytyjskiej. Nim się oczywiście tam najlepiej posługuję. Trochę ogarniam tam jeszcze takie języki jak draconic, dwarven, titan, nerubian, orcish, czy też elemental, bo wszystkie te są zapisywane runicznie. Lepiej znam chyba tylko pierwszy i ostatni. - Dodała wszystkie znane jej runiczne języki, po czym zastanowiła się chwilę.
- Nie wspominam już o tych rasach, które używają alfabetu Common, ale... Alfabety języków takich jak eredun czy też taur-ahe... Są po prostu zjebane. - Dodała jeszcze śmiejąc się dość głośno. Necirais więcej ogarniał od niej w językach Azerothańskich, ale było ich dużo. Nie oszukujmy się.
- Draconic poznałam dzięki Necowi. A elemental ogarniam, bo sama jestem pół-żywiołakiem. - Podsumowała, po czym postanowiła się znowu wyciszyć, by nie klepać dalej jak katarynka, więc wzięła jeszcze jednego Pocky i znowu go trzymała w ustach w stanie zamyślenia.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Nie Gru 22, 2013 3:00 pm

Słysząc ile Karina "zna" języków, zaśmiał się cicho. Zawsze go to śmieszyło. Ludzie chwalą się, że znają te i te języki, a później się okazuje, że nie potrafią nawet o drogę spytać czy o pomoc poprosić. Większość ludzi też myli słowa i pisze trochę po takiemu, trochę po takiemu. Dlatego też Friedrich postanowił się nie uczyć za dużej ilości tego, bo po chuj? Pruskiego nauczył się, bo tam trafił. Później siedział w Niemczech, to też go wykuł. No i ten angielski, ale on w zasadzie podstawą przetrwania na świecie był. A fidya, cærnu, eürk... no to wiadomo, urodził się w Uta-Dej i musiał. Znał jeszcze podstawy łaciny, ale to głównie przez czasy w jakich trafił do Prus.
- Jeśli chodzi o pismo, to korzystamy z dwóch. W Laberii jest cyrylica, ale w cærnu pojawiają się skandynawskie litery, zaś w eürk niemieckie i nieco tureckie. A cyrylica nasza taka sama jest jak rosyjska, więc ten, kto zna rosyjski ma ułatwienie w pisaniu. Ralph powinien gdzieś mieć słownik jakiś, więc jak wytrzeźwieje to go spytam. - powiedział i znów zaczął robić "obręcze" z dymu.
Czasem jak mu się nudziło, to lubił właśnie taką innowację strzelić i se kółka robić. Ostatnimi czasy zastanawiał się też, czy gdyby ułożył usta w gwiazdkę, to czy by mógł robić gwiazdkowe dymki...
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Nie Gru 22, 2013 3:02 pm

- Cyrylica, powiadasz? Nieźle. Chociaż ja jej za bardzo właśnie nie ogarniam. - Zaśmiała się jeszcze po schrupaniu następnego Pocky, przypominając sobie, że widziała wiele razy na Azeroth cyrylicę, ale za chorobę nie mogła jej odczytać. Po chwili przypomniała sobie, co przed chwilą powiedziała i strzeliła facepalma.
- Cholera. Miałam nie nazywać tego elemental, tylko kalimag. - Mruknęła do siebie nieco zdenerwowana, bo nazwa "elemental" była... za płytka. Zwykle mało wiedzące ułomy nazywały tak ten język.
- Wiesz co mnie najbardziej denerwuje w tym języku? - Spytała, po czym zrobiła przerwę w mowie, by chwycić następnego Pocky. - Że ma cztery dialekty - Ignan, Aquan, Terran i Auran. Jeden dla każdego żywiołu z Elemental Plane. Sam kalimag to wyogólnienie. - Odpowiedziała praktycznie sama sobie, po czym schrupała trzymanego w ręce Pocky. Te dialekty były upierdliwe, zwłaszcza, że na pierwszy rzut oka nie było w nich widocznej różnicy.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Nie Gru 22, 2013 3:08 pm

- Z kolei pewnie większość ludzi nie ogarnia tych wszystkich run i tego, o czym przed chwilą powiedziałaś... Tych dialektów czy czegoś tam. Ja już się pogubiłem, za dużo informacji na jeden moment. - stwierdził po chwili i monotonnym, wyćwiczonym ruchem, strzepał popiół z papierosa za okno.
Obrócił się tak, że na zewnątrz też miał nogi, czyli siedział tyłem do pokoju, w którym siedział jeszcze przed chwilą.
Po kolejnym zaciągnięciu się i wypuszczeniu dymu, odgiął się trochę w tył tak, że mógł spojrzeć na Karinę.
- Dostałaś coś ciekawego pod choinkę? - spytał z zainteresowaniem.
Chwilę temu skończyli święta, a jeszcze tam rozpakowywali paczki. Uświadomił to sobie jednak dopiero teraz i postanowił spytać, jaki tam stan sytuacji nastąpił u panienki Sullivan.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Nie Gru 22, 2013 6:55 pm

- Tak to jest z człowiekiem, który siedzi cały dzień cicho i się obija, a potem nagle gada z kimś. - Pokerface'nęła znowu, sięgając po następnego Pocky. Tak jak już wcześniej zostało wspomniane - Miała przez większość dnia włączony raczej tryb negatywny, odcinając się od prawie wszystkich, z wyjątkiem od jednej do trzech osób.
- Co ja dostałam? Pomyślmy... - Powiedziała zadumanym głosem, i przeturlała się trochę na swoje wyrko, by się położyć. Trochę za długo siedziała, a nadal ją łupiło w całych plecach.
- To cacko jako prezent zbiorowy od Briana, Johnny'ego i Zacky'ego. - Zaczęła wyliczanie wskazując na podłączonego do wzmacniacza niebieskiego Schectera w czerwone i białe paski. To nie przypominało raczej flagi islandzkiej bo szablon był taki jak na paskowanej gitarze Briana. Ogólna budowa gitary była pomysłem Zacky'ego, toteż kształtem przypominała jego instrument.
- Z kolei Matt, Jimmy i Arin kopsnęli się na to. - Wskazała palcem na dwie ozdobione pary pałeczek do perkusji - Jedne podpisane przez Larsa Ulricha, a drugie przez Mike'a Portnoy'a. Te autografy były ważne dla Kari, jako że ci dwaj to członkowie jej "Kółka autorytetów", a nie zawsze był czas do nich tak ot sobie pójść i o nie poprosić, nawet jeśli Matt miał dobre kontakty z nimi.
- Brenn... dał mi to. - Wskazała teraz na piękną granatową sukienkę wiszącą na wieszaku, wręcz błyszczącą się z dodatkiem wszytych czarnych kokard, czarnej koronki na wierzchu i kilku jaśniejszych, niebieskich wstęg po obu stronach przyszytych w jedno miejsce w okolicach bioder. Po dwóch stronach była jeszcze "rozcięta", tak więc było widać biały materiał pod spodem.
- Od Emila dostałam fajne perfumy oraz kilka lukrecjowych lizaków. Nie oznacza to, że te poprzednie osoby nie dały żadnych słodyczy. - Strzeliła Yao Minga, bo zapomniała wspomnieć o słodkościach.
- Od Kvaranów zaś pudełko błyskotek. Czasami mogą się do czegoś przydać. - Zaśmiała się głośno, bo Islandzkie bliźniaki nie rozdawały swoich sparklesów tak naokoło. To był zaszczyt dostać od nich takie pudełko, prawdę mówiąc.
- A od Arthura... No wiesz. Liebe ist für alle da box. - Mruknęła na koniec, strzelając potężnego facepalma. Spodziewała się tego, bo czego to innego można się od niego spodziewać? Chyba tylko rape'a.
- Jest tego o wiele więcej, ale szkoda wszystkiego wymieniać. A ty? - Spytała, uśmiechając się tak, jakby w ogóle nie wymieniła ostatniego prezentu.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Nie Gru 22, 2013 6:58 pm

Kiedy dziewczyna wskazywała na swoje prezenty, za każdym razem kiwał głową. Kiedy jednak spytała o jego prezenty, trochę zamarł. Zastanowił się chwilę, bo jakoś już mu to powypadało z głowy.
- Od Ralpha dostałem w ryj. Nie no, żartuję, choć to też. Ale wyczaił mi wisiorek z wzorem typowo laberiańskim. Nie wiem, skąd go wziął, ale jestem zaskoczony. Do tego łaskawca dołączył dwunastopak mojego ukochanego piwa. - powiedział i zaśmiał się cicho, jednocześnie wyjmując wisiorek i podając go Karinie, aby sobie "obczaiła laberiańskie rytmy".
- Cóż... Od Gordona... Bodajże dwadzieścia pięć paczek moich ulubionych fajek i nowy miecz, bo ten z którego korzystałem do tej pory już niestety się rozpierdala. - dodał, ale miecza już nie wyjął.
Nie wziął go w ogóle ze sobą, tylko w pokoju zostawił, więc mógł go dopiero następnym razem zaprezentować.
- Matthias, Martin i Christoph zrzucili się na jedną z najlepszych dostępnych na rynku piłek do nogi. Lubię w nią grać, więc sądzę, że będę dość często z niej korzystał. - wymienił kolejny przedmiot i podrapał się po brodzie, myśląc co jeszcze.
- Reesh, Arthur i Mikhail sprezentowali mi piętnaście filmów na DVD, w tym 3 porno... - tu zamilkł i zrobił facepalma.
- ...A gratis dorzucili paczkę prezerwatyw. - zakończył i jebnął Yao Minga.
- Henning i Ramzan... No wiesz, od Holendra to tylko czyste zioło oraz mundur taki jak nosiłem jeszcze w Prusach, a od Ramzana zajebistą walizkę, bo ostatnio chyba nieświadomie mu się wyżalałem, że ostatnia mi się rozjebała. - zaśmiał się głośno, ale zaraz tego pożałował, bo lewą ręką złapał się za brzuch.
- No. A od Mar, Niclasa i Kostii prawdziwy szwajcarski scyzoryk i atlas świata z zaznaczonymi miejscami historycznymi dla Prus. - zakończył wreszcie i odetchnął głośno.
Nawet nie pomyślałby, że wymienianie co się dostało może być aż takie cholernie trudne!
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Nie Gru 22, 2013 7:05 pm

Teraz to ona uważnie się wsłuchiwała w listę prezentów. Lubiła pytać innych o podarunki. Głównie dlatego, że była ciekawa pomysłów różnych osób. Każdy miał swój sposób na prezent.
Wzięła wisiorek w ręce i z każdej strony ostrożnie oglądnęła. Również była pod wrażeniem, bo jej się spodobał. Oddała go właścicielowi po dokładnym obczajeniu, przy okazji siadając.
- Ja tam wiem, że Arthur chce dobrze, ale... - Urwała, strzelając Yao Minga, a po chwili zaczęła się tak śmiać, że musiała szybko zwinąć poduchę zza siebie i wtulić w nią twarz tak, by stłumić ewentualne zbyt głośne wydźwięki. Po chwili ogarnęła się, odłożyła poduszkę, a żeby przetrzeć oczy z łez musiała na moment zdjąć okulary. Tak też zrobiła i chwilę siedziała wgapiona w kołdrę, trzymając w jednej z rąk okulary.
- W moim przypadku album albumem, zajebiście. Ale dodatki nie wiem, czy mi się przydadzą. - Stwierdziła jeszcze się chichotając, dopiero po tym założyła swoje ukochane okulary.
- Mogę się nawet założyć o ileśtam dolców, że Mar i Niclas dostali całoroczny zapas prezerwatyw od niego. - Strzeliła Awesome Face'a i znowu położyła głowę na poduszce w którą chwilę temu jeszcze tak się śmiała. Następna część z serii "Czego można się spodziewać od Arthura oczami innych osób".
- Do prezentu Jim miał mi dorzucić ćwierć swoich zapasów 40's, ale chyba o tym zapomniał. Albo żydzi. - Jebła jeszcze jednego Yao Minga przypominając sobie "przedświąteczną umowę" z kuzynem. Gdyby żydził, strzeliłaby niezłego focha, bo Raphaell już jest w tych tematach wystarczającym skąpiradłem, więc na niego już liczyć na pewno nie mogła.
Powrót do góry Go down
Marianne Himbeerschmidt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 20/05/1991
ORIGIN : Berlin, Niemcy
Age (2016) : 26
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Nie Gru 22, 2013 7:11 pm

- A żebyś kurwo wiedziała. - wtrąciła się nagle.
Oczywiście "kurwo" nie było na poważnie, ale Mar miała to do siebie, że nawet jak kogoś lubiła, to dla żartów go obrażała. Z Milaną zawsze wspomina, jak to jadą po sobie od ciot, jebanych bossów, chujowych bossów, rybich chujów itp.
- Od Arthura dostaliśmy ten roczny zapas prezerwatyw i to w różnych kolorach. Kurwa, nie mamy zamiaru aż tyle razy... no wiesz! Więc jak coś, mogę wam oddać. A jak nie będzie komu, to chyba je nadmucham i będę miała balony do gry. - dodała i teraz ona walnęła typowego Yao - ...chociaż z drugiej strony, pewnie sporo zaoszczędzimy. - mruknęła i jebła trollface'a, bo wiedziała, że osoby które aktualnie siedziały w pokoju były alone i mogły jej pozazdrościć.
Cóż, life.
- A właśnie, Falcon. Ogarnij swoich "braci" jak już trzeźwi będą, bo są zagrożeniem dla otoczenia. Co prawda jak Gordon powiesił Arina na barierce od schodów to to zabawnie wygląda, ale... na swój sposób jest niebezpieczne. - zakończyła, jednocześnie przedzierając się przez gruzy leżące na podłodze.
Tak nawiasem mówiąc: uzależniona od samolotów Mar jest uzależniona, co w końcu doprowadziło do tego, że z imienia "Malcolm" zaczęła robić "Falcon", czyli część nazwy samolotów wojskowych F-16.
Powrót do góry Go down
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   

Powrót do góry Go down
 
Wigilia 2009
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 15Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 10 ... 15  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ongaku Jinsei :: Mojeforum-
Skocz do: