IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wigilia 2009

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8 ... 15  Next
AutorWiadomość
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 1:24 pm

Dzień Tyrania Kari najwyraźniej jeszcze się nie skończył. Śledziła wcześniej trajektorię wzroku Mar, więc domyślała się, że faktycznie aluzja jest, a jak już jej brat przyleciał i chciał głosić swoją litanię, była tego niemalże pewna. W każdym razie została dobudzona w cięższy sposób, trudno. Ale tego, że jeszcze Ivan przybył, to już pojąć nie mogła. I "rozluźnienia" koszulki również nie ogarniała, bo nie dusiła się, ani nic z tych rzeczy. Niestety, zaprotestować lekarzowi nie wypada, więc postanowiła tylko leżeć tak plackiem.
- Jasne, jasne. - Powiedziała i pokazała kciuk w górę. Na szczęście nikt szczególnie się nie wglądał, co nie zmieniało faktu, że po myśli chodziły jej słowa typu "Pięknie, zaraz przylecą się gapić". To, że przykładowo Jim się popatrzy, to nic, ale od razu przypomniała sobie ważną rzecz.
- Emil, nie odwracaj się, błagam. - Powiedziała dość głośno, aby ten usłyszał, co mówi. Co sobie przypomniała? Że Heidrun ma skłonności do tzw. "nosebleedów", a raczej ani on nie chciał sobie ładnego, białego ubranka poplamić, ani nikt nie chciał nieco-czerwonego dywanu. Postanowiła już nie zamykać oczu w razie, gdyby przybył Major Pervert, a gorzej, że pijany.
Powrót do góry Go down
Arthur Degenhardt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 04/01/1975
ORIGIN : Lipsk, Niemcy
Age (2016) : 42
Liczba postów : 15


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 1:33 pm

Major Pervert wyruszył na łowy!
Arthur zaraz po tym jak go wyleczyli, napił się jeszcze kilku łyków wódki. W końcu i on podniósł się z miejsca i chwiejnym krokiem doszedł do najbliżej stojącego Friedricha i się o niego podparł.
- Na północ! - zawył niczym pirat i ruszyli bynajmniej nie na północ, a na wschód. Chyba. Tak czy siak destination został krąg fanów zemdlałej Kariny. Pojawił się tam z potwornym rapeface'm.
- Privet! - zaryczał głosem jak w piosence "B*********", mimo iż zamiast po niemiecku walnął teksta po rosyjsku.
- Ej, ty! Obróć się! Możesz wreszcie na cycki popatrzeć. - rzucił do Emila, złapał go za kark i dość gwałtownie odwrócił przodem do Kariny. Zaśmiał się głośno, jak rasowy pijak. Cóż, kiedy był trzeźwy, był zboczony, ale nie aż tak jak jak po pijaku. Co prawda raczej to normalne, ale kiedy był pod wpływem, na pewno nie było na sali większego zboka niż on. Odwrócił się tak, jakby chciał wrócić do kącika pijaków, ale chwilę później znów spojrzał na szatynkę.
- Masz szczęście, że bardziej lubię wódkę niż ciebie, ale to pewnie przez to, że nie masz cycków. - dodał z "awesomeface'em", po czym znów złapał się Frieda i bujając na boki ruszył do pijanych przyjaciół.
Powrót do góry Go down
Emil Heidrún

avatar



BIRTHDAY : 12/09/1991
ORIGIN : Reykjavík
Age (2016) : 26
Liczba postów : 9


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 1:41 pm

Wolał się posłuchać Kari, bo już wiele razy tego nie zrobił i żałował. Bardzo. Ale co on teraz mógł zrobić, skoro go odwrócono siłą? Przy chwycie za kark kaszlnął, a po odwróceniu starał się patrzeć w inną stronę, a właściwie w sufit. Chociaż ta metoda jest mało skuteczna, bo nie wytrzymał tak długo. Innymi słowy spuścił wzrok, lecz nawet wtedy zachowywał się... normalnie. Do czasu.
- No i co? Nic taki- - Wręcz uśmiechnięty zaczął mówić, ale nie dokończył. Uśmiech szybko zszedł mu z twarzy, a on delikatnie przejechał palcem wskazującym pod nosem. Tak jak myślał - krople krwi.
- Cholera! Chusteczki, Bjørn, chusteczki! - Krzyknął w stronę stołu, a na tę chwilę przyłożył rękę zamiast brakujących chusteczek. A jednak Karina miała rację, nosebleed. Nawet przez błahostki go dostawał, więc właściwie nie można tu mówić, że jest jakimś zboczeńcem (którym to oczywiste, że nie jest). Po prostu ma takie specyficzne ciśnienie krwi, porównywalne do tego, które posiadają Japończycy.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 1:44 pm

Wiedziała, że Arthur w końcu przylezie, bo jakżeby inaczej? Patrzyła się na niego nieco jak na głupiego. Gdy chwycił Emila, miała ochotę już na niego wrzeszczeć (wziąwszy pod uwagę to, że Niemiec był pijany), ale wolała nie dostać ewentualnego opieprza od Ivana, więc darowała sobie już to. Po chwili zobaczyła już krople krwi pod nosem chłopaka.
- Ajaj, pięknie. Po prostu zajebioza. - Wręcz odchyliła głowę do tyłu, robiąc klasycznego "facepalma". Wiedziała, że biedak ma ten swój typ ciśnienia, ale żeby w święta już musiał przez to przechodzić? Brawo, Arthur, nagroda zjeba roku. Zboczeńca też.
- Licz się ze słowami lepiej. - Wkurzona już dosyć pstryknęła palcami, w wyniku czego w powietrze poleciało parę drobnych płomyczków. I to wszystko, bo nie miała sił do robienia czekokolwiek, więc tym razem po prostu zamknęła oczy i próbowała się zrelaksować w ten piękny dzień, jakim były nie tylko święta, ale też Międzynarodowy Dzień Tyrania Kariny.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 1:48 pm

W międzyczasie Friedrich też sobie kilka razy podpił od chłopaków z Rammstein, więc powoli również tracił trzeźwość. Przez pewien czas siedząc na podłodze jeszcze "rozmawiał" z Zigą, gdyż miał nadzieję, że dojdzie do czegoś gorętszego między nią a Neciraisem. Cóż poradzić, Laberianin kochał wino, ale wódkę też szanował i mu smakowała. Tak więc trochę podpijaczony również zaczął dostawać odpałów. Gdy odprowadził Arthura, podszedł do Ralpha i Gordona, po czym zabrał temu pierwszemu jedną tonfę. Następnie stanął na środku pomieszczenia, zdjął koszulkę i zaczął tańczyć oraz śpiewać I'm sexy and I know it. Przez alkohol dość dziwnie się wyginał i pewnie na trzeźwo by tego nie umiał, no ale cóż... napój bogów potrafi zdziałać cuda, szczególnie w organizmie człowieka. Po zakończeniu utworu rzucił tonfą, która to przywaliła w łeb Arina, a następnie odbiła się, trafiła w łeb Johnny'ego i zakończyła w jakimś talerzu.
Friedrich tanecznym i podpitym krokiem ruszył przed siebie, czyli do Kanapowego Kręgu. Tam wepchnął się między Mariannę i Niclasa, po czym zaczął się dość nachalnie przystawiać do dziewczyny. Jak można było się spodziewać, szybko wkurzył tym blondyna, więc chwilę później zaczęli się bić prawie jak Rammstein z godzinę temu.
Święta prawie jak Sylwester tylko tutaj.
Powrót do góry Go down
Necirais Vänskä-Ødegård

avatar



BIRTHDAY : 24/10/0519
ORIGIN : Akureyri
Age (2016) : 1498
Liczba postów : 22


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 1:53 pm

Postanowił przejść się razem z Bjørnem i chusteczkami dla Emila, bo nie dość, że nie chciało mu się już słuchać gadek Listraesza, to jeszcze za długo już odczuwał "męki" Kari. W te święta postanowił pobyć człowiekiem, co nie zmienia faktu, że jako lis również łaził, na przykład w tej chwili. Podszedł do kanapy z bratem Emila, po czym zamienił się znowu w człowieka i kucnął przy Kari. Widział, że jego właścicielka ma dość tyrania, nawet sam to odczuwał (inaczej się nie dało). Minął zaledwie moment, a dostrzegł już densującego Friedricha, a po chwili również headshotniętych Arina i Johnny'ego. Szczerze rozbawił go ten widok, bo dwie ofiary losu obrywające w ciągu combo jest... zabawne, czyż nie? Gdy albinos wepchnął się już między małżeństwo, momentalnie dokonał ponownej zmiany, tym razem w rysia i wskoczył na oparcie kanapy, na którym wygodnie się rozłożył i obserwował co zachodzi w otoczeniu.
Powrót do góry Go down
Marianne Himbeerschmidt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 20/05/1991
ORIGIN : Berlin, Niemcy
Age (2016) : 26
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 1:58 pm

Kiedy Friedrich wepchnął się między nią a Niclasa, wytrzeszczyła oczy z zaskoczenia. Jednak to, że zaczął się do niej przystawiać było chyba najgorszą rzeczą, jakiej mogła się spodziewać (normalnie nie miałaby nic przeciwko, ale teraz był pijany). Rękami odpychała go od siebie i w końcu to podziałało, lecz nie tak jak chciała, bo blondyn stanął w jej obronie i postanowił go uderzyć, za co tym razem pochwaliłaby go. Jednak nie zdążyła, bo nastąpił kontratak, co zakończyło się większą bójką.
- Niclas... Friedrich! Przestańcie do cholery! - powiedziała głośno, lecz zorientowała się, że żaden jej nie słucha. Szybko podniosła się i wlazła między nich, jednocześnie przytulając się do ramienia męża, co utrudniało mu kolejne uderzenie albinosa. Od razu uzdrowiła jego drobne uszkodzenia, których Northeim wyraźnie miał więcej.
- Fried, weź się ogarnij. - syknęła tak, jakby miał ją zrozumieć mimo tego, iż był pijany i pewnie sam siebie nie kontrolował. Podeszła do niego i zdzieliła dość porządnie z liścia. Widać było, że jakoś się jakby zresetował, więc postanowiła wykorzystać ten moment i trzymając go za ramię zaprowadziła do Ralpha i Gordona, jednocześnie wyjmując z żarcia Ofiar Losu tonfę tego pierwszego. Poprosiła tamtych o opiekę nad pijanym Laberianinem, po czym wróciła do Niclasa i z nim return'nęła do Kariny.
- Boże, jak oni są pijani to na prawdę są przerażający. - mruknęła cicho.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 2:01 pm

Lubił się nawalać, szczególnie znieczulony, po pijaku. Jednak kiedy Mar przerwała bójkę i w dodatku zdzieliła go w twarz, trochę się zdziwił i jakby zawiesił. Usadzony obok przyszywanych braci jednak wcale nie chciał zbytnio siedzieć w miejscu. Na początku siedział, bo wiedział, że jest obserwowany. Jednak takie bezczynne siedzenie sprawiało, że trafiał go szlag, nawet, jak normalnie nie myślał.
Chwilę później poczuł na nogach jakiś ciężar, chociaż dość lekki. Kiedy spojrzał w dół, zobaczył swoją wierną wilczycę, Zigę, która dla niego była po części jak rodzina, ze względu na to, że praktycznie razem się wychowywali. Nie traktował jej nawet jak zwykłe zwierzę, choć pamiętał, że dawno temu kopnął ją, kiedy ta go zdenerwowała. Teraz jednak prędzej noga by mu uschła, niż by to zrobił.
Podał jej jakiś kawałek karpia czy innego szajsu, a kiedy zjadła, podeszli razem do siedzącej nieopodal Anette. Cóż, najpierw musiał się wyrwać od Ralpha i Gordona, ale w końcu mu się udało. Tak więc stojąc przy Szwedce, trochę chwiejnie, ale stojąc, popukał ją w ramię, a gdy się obróciła, rzucił trochę zmulonym głosem:
- Cześć... mogłabyś... zamienić Zigę w człowieka..? Zależy mi... - wybąkał i czknął cicho.
Powrót do góry Go down
Anette Åkerhielm

avatar



BIRTHDAY : 21/06/1985
ORIGIN : Katrineholm
Age (2016) : 32
Liczba postów : 5


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 2:06 pm

Anette spędzała uroczy wieczór w dość doborowym towarzystwie Ralpha i Henninga (między którymi siedziała), choć bardzo często rozmawiała też z przyjacielem z zespołu: Laurim. Taka wigilia była prawdziwą innowacją w jej życiu, gdyż siedzenie przy jednym stole z ponad pięćdziesiątką osób było wyjątkowo niesamowite. Takie... jeszcze bardziej radosne, ciekawe... Czy pewnie jak by to Konstantin Matveyev określił: ekstremalne.
Przyglądała się ze spokojem mimo tego wszystkim akcjom, jakie pojawiły się w pomieszczeniu. Najpierw te walki Rammstein, później mdlejąca Karina, a wszystko to zostało uwieńczone pijanym Friedrichem walczącym z Niclasem, lecz wcześniej śpiewającym "I'm sexy and I know it". Kiedy jednak ten pruski pijak zaczął ją zaczepiać, trochę... miała złe przeczucia. Jednak jego życzenie było dość łatwe i dość bezpieczne, więc z przyjemnością mogła się nim zająć.
- Jasne, nie ma sprawy. - odpowiedziała wstając z krzesła i podchodząc do wilczycy. Ukucnęła obok niej, po czym zaczęła śpiewać coś tak cicho, że wręcz niesłyszalnie, a o tym, że do tajemniczych słów miała dołączoną melodię, zdradzały ruchy jej klatki piersiowej. Gdzieś tak w połowie dość krótkiej pieśni, naokoło Zigi zaczęły pojawiać się różne iskierki i kolorowe blaski, chwilę później zaś przed Anette pojawiła się urocza szatynka w brązowej sukience dość podobnej do koszuli nocnej.
Powrót do góry Go down
Ziga Ulrichdätter

avatar



BIRTHDAY : 24/08/1986
ORIGIN : Sturmkap [Laberia]
Age (2016) : 31
Liczba postów : 8


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 2:09 pm

Wilczyca jak zawsze słuchała się swojego opiekuna, więc grzecznie poszła za nim do siedzącej dość blisko dziewczyny. Nie wiedziała jednak, że jej opiekun pod wpływem alkoholu poprosi o taką dziwną rzecz, jaką była przemiana jej w człowieka.
 
Siedziała na dywanie raczej dość skąpo ubrana. Brązowa sukienka z kaszmiru miała głęboki dekolt, zakończony ozdobną koronką. Jej brązowe włosy były rozczochrane, a złotawe oczy rozglądały się ciekawsko. Niewątpliwie była dość urodziwa, jednak ona sama również pierwszy raz była w wersji człowieka.
Podpierając się dłońmi o podłogę, a później o ścianę, wstawała dość powoli. Spojrzała na Friedricha, a na jej twarzy pojawił się zarys delikatnego uśmiechu. Odwróciła się w drugą stronę i bosymi stopami ruszyła przed siebie choć trochę chwiejnie i bynajmniej nie tak zgrabnie, jak ze swoją prawie, że idealną sylwetką by mogła. Poruszała się powoli, lecz w końcu potknęła się o bliżej nieokreślony przedmiot i zatrzymała dopiero chwytając dłońmi oparcie od najbliższej kanapy. Podniosła głowę i spojrzała na wszystkich, szczególnie wzrok zatrzymała na Neciraisie, którego pamiętała z formy lisa.
- Cze... ść. - powiedziała powoli, przerywając. Oczywiste było, że nie znała doskonale języka. Mogła go zrozumieć, ale z wypowiadaniem było gorzej, choć pewnie mogła sobie powoli przypominać.
Powrót do góry Go down
Necirais Vänskä-Ødegård

avatar



BIRTHDAY : 24/10/0519
ORIGIN : Akureyri
Age (2016) : 1498
Liczba postów : 22


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 2:11 pm

Był obserwatorem szmat czasu, więc wiedział, co znaczy dostrzegać każdy najmniejszy możliwy szczegół. Co prawda nie było to tutaj potrzebne, ale za to ogarniał swoimi zielonymi ślepiami całe otoczenie, a w tym piękny bitchslap w wykonaniu Mar i... Zigę zamienioną w człowieka? Zdziwił się, ale zareagował dość szybko. Zsunął się przednimi łapami delikatnie po oparciu i podsunął pyszczek blisko twarzy Kari.
- Dobra, coś mi tu nie gra. - Szepnął podnosząc brew, a tym samym kładąc frędzelkowate uszy wzdłuż głowy. Nie zauważył jednakże Zigi, która znikąd pojawiła się dość blisko Daemona.
- Ee, No siem. - Powiedział, po czym szybko wdrapał się z powrotem na oparcie i znowu wygodnie rozłożył. Nic więcej nie mówił, bo... po pierwsze nie wiedział, czy ona rozumie, a po drugie... nie wiedział co.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 2:13 pm

Myślała, że się zrelaksuje, a tu dupa. Półprzymkniętymi oczyma obczaiła to całe densowanie, pląsanie, headshoty, przystawianie się, "liścia"... I już wtedy wiedziała, że te święta będą jak wesele, a sylwester - Jak jedno i drugie razem. Nagle poczuła wąsy swojego kochanego towarzysza na policzku.
- Nie wiem o czym gadasz. - Wzruszyła na leżąco ramionami na obawy Neciraisa, bo jeszcze się groźnie na nic nie zapowiadało, ale wszystko mogło się zdarzyć. Koniec końców zaczęła mieć wyjebane, i powoli się podniosła, łapiąc się przy okazji za koszulę swojego kuzyna, tak więc teraz siedziała z wyprostowanymi nogami na kanapie. Po chwili dostrzegła również Zigę, chociaż na początku nie rozpoznała wilczycy w jej ludzkiej formie. To chyba normalne, w końcu pierwszy raz była człowiekiem.
Powrót do góry Go down
Niclas von Heerwagen

avatar
{ boss }



BIRTHDAY : 06/11/1989
ORIGIN : Hilden, Niemcy
Age (2016) : 28
Liczba postów : 78


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 2:23 pm

Kiedy Mar odciągnęła go od Friedricha, pokazał mu tylko środkowy palec i postanowił nie przejmować się takimi idiotami, dla których w głowie tylko alkohol i dziwki. I że niby on był królem jakieś potężnego królestwa? A to ciekawe.
Przyglądał się z zaciekawieniem całej transformacji wilczycy. Kiedy zamiast niej pojawiła się jakaś dziewczyna, szczerze się zdziwił. No bo jak to, jest wilk a chwilę później człowiek? Wiedział, że znając życie jak Rammsteinowcy otrzeźwieją (a w szczególności Arthur), to nie będzie miała łatwego życia. Wyjątkowe współczucie.
Kiedy Karina się podniosła i zaczęła zajmować mniej kanapy, usiadł obok, co oczywiście zakończyło się tym, że chwilę później miał Mariannę na kolanach. Zamyślił się na chwilę, ale dosłownie moment później obok nich grzmotnęła Northeimówna.
- Nie martw się, początki zawsze są trudne. - powiedział powoli, z uśmiechem na twarzy.
Zaczęła też go zastanawiać reakcja "opiekuna" Zigi, kiedy otrzeźwieje i zobaczy, co się stało z jego zwierzakiem. Następnie jednak spojrzał na ludzi siedzących obok.
- Ciekaw jestem, ile osób po zakończeniu wigilii pójdzie się zdrowo najebać... - powiedział i zaśmiał się cicho na myśl o tym, że pewnie zostanie ich tyle, że będzie można policzyć na palcach jednej ręki.
Powrót do góry Go down
James Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 09/02/1987
ORIGIN : Huntington Beach (California)
Age (2016) : 30
Liczba postów : 26


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 2:38 pm

Oho, jeszcze jedna bójka? Poprawił okulary na nosie i założył ręce do tyłu, a to oznaczało u niego praktycznie i teoretycznie skupienie na zaistniałej sytuacji, lub tez sytuacjach. Prawdę mówiąc, nie przepadał za bójkami, nie w tej chwili. Kiedyś owszem, i to bardzo - sam się w nie wdawał, a i tak nie wychodził na "gangstera". Zawsze był lubiany, przyjazny dla tych, którzy go nie wkurzali i tak pozostało po dziś dzień. Obecnie najwyżej poogląda sobie takie zadymy. Gdy to wszystko się skończyło, powrócił do "normalnego stanu", bo poczuł, jak go coś szarpie dość mocno za koszulę, a właściwie nie szarpie, a się na niej podciąga, a to oczywiście była jego kuzynka. Spojrzał na nią, uśmiechając się ciepło, a po chwili jego uwagę znowu odwróciło coś z otoczenia, tym razem Ziga. Cóż, był zdziwiony, że nagle została zamieniona w człowieka, tylko... po co?
Powrót do góry Go down
Marianne Himbeerschmidt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 20/05/1991
ORIGIN : Berlin, Niemcy
Age (2016) : 26
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 2:39 pm

Siedząc na Niclasie, również patrzyła na Zigę. Żal jej się trochę zrobiło dziewczyny, bo w końcu być wilkiem całe życie i nagle stać się człowiekiem, to na prawdę musi być dziwna sprawa. I jeszcze w takim ubraniu przy tych wszystkich zbokach! Niewątpliwie trzeba było coś z tym zrobić.
Zsunęła się z kolan męża i stanęła przed dziewczyną.
- Choć, poszukam ci jakiś lepszych ciuchów. - powiedziała z uśmiechem, po czym złapała ją za dłoń i razem wylazły z pomieszczenia.

***

Wróciły jakieś dwadzieścia minut później. Nowa znajoma Mar miała na sobie białą koszulkę z kołnierzykiem podkreślającą piersi, ciemne legginsy uwydatniające długie nogi Wilczycy oraz czarne buty na wysokich obcasach (które Marianna dawno temu dostała od Milany, ale ze względu na to, że nie potrafiła nosić obcasów to w nich nie łaziła nigdy). Na szyi miała wisiorek ze srebrnym wilkiem, a na prawej ręce dwie kolorowe czerwone bransoletki.
- Ziga bardzo szybko nauczyła się chodzić na obcasach, niesamowite. - powiedziała z uśmiechem, patrząc na swoje "dzieło". Oczywiście włosy dziewczyny też ogarnęła i fryzurę miała tą samą co wcześniej, ale hair bardziej lśniący i nie pokołtuniony. Wpiętą miała tylko spinkę z kokardką.
- Zobaczysz, pewnie ktoś pod jemiołą zacznie do ciebie porządnie zarywać. - powiedziała do niej szeptem, po czym wróciła na kolana Niclasa, aby gapić się na swoją robotę "bardziej z daleka", by ogarnąć całokształt.
Powrót do góry Go down
Necirais Vänskä-Ødegård

avatar



BIRTHDAY : 24/10/0519
ORIGIN : Akureyri
Age (2016) : 1498
Liczba postów : 22


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 2:42 pm

- Ale jaja. - Powiedział jeszcze z wyrazem zdziwienia na pyszczku, gdy Mar wychodziła z Zigą. Tego, że nagle wilczyca zmieni formę się najmniej chyba spodziewał tego dnia. W każdym razie gdy wyszły, ziewnął dość mocno, zamienił się w znaną wszystkim formę lisa i zaczął drzemać na oparciu kanapy.

***

Obudził się niedługo po powrocie dziewczyn. Na początku nie zwrócił uwagi na to, co się dzieje. Po prostu olewczo stanął na oparciu kanapy, przeciągnął się i zrobił dość długi skok, przelatując nad całą jej szerokością, lądując jeszcze metr od niej na dywanie. Zresztą tam gdzie wylądował, tam też dumnie usiadł z uśmiechniętym pyszczkiem. Dopiero po tym dostrzegł Zigę i Mar.
- No no, ładnie. - Powiedział, przechyliwszy łeb, obczajając nowy strój. Najwyraźniej Mar przytargała ze sobą trochę dużo rzeczy.
- Pewnie tak. Swoją drogą ciekawe ile ludu przylezie pod jemiołę. - Dodał jeszcze, stawiając sobie następne zasadnicze pytanie tego wieczoru. W końcu przynajmniej jedna parka musiała tam się cmoknąć tego wieczoru. Taka tradycja, nie?
Powrót do góry Go down
Marianne Himbeerschmidt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 20/05/1991
ORIGIN : Berlin, Niemcy
Age (2016) : 26
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 2:43 pm

- Oczywiście, że ładnie. Przecież to moja robota. - odparła.
W zasadzie nigdy nie przejmowała się modą, nie kombinowała z ubraniami ani nic z tych rzeczy, jednak znała takie "podstawowe style", co pozwoliło na takie ogarnięcie Zigi.
- Nie wiem ile ludu przyjdzie, ale... - urwała wstając z męża, złapała go za ręce i pociągnęła, wyraźnie dając znać, że też ma wstać.
- ...my pójdziemy na pierwszy ogień, to może dodamy trochę odwagi pozostałym. - powiedziała i wraz z Niclasem ruszyła pod zielonego, wiszącego chwasta, gdzie oczywiście się pocałowali prawie tak, jak na weddingu pewien czas temu. Praktycznie byli jedyną oficjalną parą na sali, ale być może tego wieczora powstanie ich jeszcze kilka? Może. Choć pewnie ewentualne "pairingi" powstaną przez to, że któreś lub oboje będą pod wpływem alkoholu. Jednak zawsze tak jest i pewnie tym razem też nie będzie inaczej.
- Cóż, Kari. Może teraz ty? - zaproponowała wracając z Niclasem na dawne miejsce. Mar bowiem wyraźnie chciała, aby Kari też przestała być forever alone.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 2:46 pm

Przez ten czas, co Mar i Ziga zniknęły, ona ucinała poczwórną konwersację z Jimmy'm, Emilem i Bjørnem - tak na temat świąt. Już się o wiele lepiej czuła, więc zanim wstała do grona zapięła koszulę do początkowego stanu, a dopiero podczas rozmów zorientowała się, że jej kuzyn ma w ręku brakujący krawat. Świsnęła mu go z ręki i szybko przewiązała, tak więc wszystko było już na swoim miejscu. W towarzystwie na początku jako jedyna zauważyła, że dziewczyny wróciły, więc machnęła charakterystycznie ręką na znak, że są z powrotem.
- No proszę, jak ładnie! Brenn na pewno by pochwalił. - Powiedziała dość głośno, wychylając się nieco ze swojego "kółka różańcowego". Już nic nie chciała mówić, że pewnie by też próbował od siebie dodać coś, by Ziga wyglądała naprawdę... modnie. Po chwili dostrzegła tym razem Mar i Niclasa pod jemiołą. Czyli pierwsza para - jest. Na propozycję Mar Kari zaczęła się tak śmiać, że aż "facepalmowała" przez ten czas.
- To było śmieszne. Liebe ist für alle da, nicht für mich... - Gdy uspokoiła się, tym razem ona zaczęła "trolling", tym samym podniosła palec do góry i kiwając nim gwizdnęła, czyli coś jak "Lol, bitch, no".
- Jak mi się będzie chciało, to dam trochę czekolady na usta i pójdę. - Zażartowała, po czym zaczęła się śmiać i przybiła z Jim'em piątkę. Ach, ta zryta psychika po latach w zespole.
Powrót do góry Go down
Ziga Ulrichdätter

avatar



BIRTHDAY : 24/08/1986
ORIGIN : Sturmkap [Laberia]
Age (2016) : 31
Liczba postów : 8


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 2:48 pm

Słysząc tyle pochwał, trochę się zarumieniła. Owszem, to nie była jej robota, ale teraz się wszyscy na nią patrzyli. Widocznie będzie musiała się przyzwyczaić, jak do wszystkiego zresztą.
Patrzyła na Mariannę i Niclasa, jak poleźli pod dziwną roślinę i zaczęli się tam całować. Nie rozumiała o co z tym chodzi, więc jak na razie nic z tym nie robiła. Wsłuchiwała się tylko w rozmowy pozostałych. Kiedy Karina powiedziała o ustach wysmarowanych czekoladą, sama się również uśmiała. Jednocześnie uświadomiła sobie, że na prawdę rozumie wszystko o czym mówią, a w dodatku zaczęła przypominać sobie różne słowa, dzięki czemu była już w zasadzie pewna, że jeśli będzie musiała coś powiedzieć, to będzie umiała.
Tym razem jednak nic nie powiedziała. Kiedy parka wróciła na swoje dawne miejsca, Ziga postanowiła przyjrzeć się roślinie. Szła z gracją, doskonale utrzymywała równowagę, gdyż widocznie ta cecha czworonoga w niej jeszcze została. W końcu stanęła pod jemiołą i zaczęła się jej z ciekawością przyglądać. Magiczna roślina nakazująca całowanie? O co z tym chodzi do cholery...?
Powrót do góry Go down
Marianne Himbeerschmidt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 20/05/1991
ORIGIN : Berlin, Niemcy
Age (2016) : 26
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 2:50 pm

Reszta wigilii przeszła stosunkowo bezproblemowo. Pod jemiołą spotkali się jeszcze Nadia z Lukasem (nikt nie wie, czy było to dobrowolne czy może podstęp lub użycie siły) oraz Raphaell z Kariną (...kazirodztwo zostało pogonione przez kuzyna dziewczyny) i Karina z Emilem (co wiele osób wyraźnie zaskoczyło). Była też jedna akcja Friedricha z również tą dziewoją, ale dosłownie w ostatniej chwili Prus dostał w łeb od Gordona i został wyciągnięty z pomieszczenia za fraki.
13 osób wyszło i chwilę później wróciło przebranych za islandzkich Yule Lads o różnych właściwościach, po czym tak ubrani pomagali z rozdawaniem prezentów. Po tradycyjnym "jednym kielonie", rozpoczęło się wielkie sprzątanie, a zaraz po tym wszyscy rozeszli się do pokojów na drugim piętrze studia. Pijani Rammsteinowcy, Konstantin i Anthony praktycznie zostali wholowani na górę. W pomieszczeniu zostali tylko ci, którzy postanowili jeszcze się w jakiś sposób zabawić, dodatkowo upić lub po prostu nie chcieli się jeszcze rozchodzić do pokojów.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 2:53 pm

Po imprezie wszyscy dostali gdzieś pokój, by ewentualnie przenocować. Wszystkich było razem siedem, jeden na każdego członka Avenged Sevenfold. Były tam na wszelki wypadek, gdyby właśnie takie imprezy zostały zorganizowane, albo ktoś wykopałby kogoś z domu. Kari osobiście zakwaterowała się ze swoim teamem i połową zespołu (Jimem, Johnnym i Brianem) w jej pokoju. Reszta zespołu siedziała w pokoju Zacky'ego. Karina i Emil zorientowali się, że brakuje jednej poduszki w pokoju, bo Johnny ją zabrał do siebie parę nocy temu. Już chcieli jego wysyłać, ale okazało się, że pokój przejęli między innymi Mar i Niclas, więc kopsnąć się postanowili Kari i Emil. Pokój był praktycznie obok, więc daleko nie musieli leźć. Stanęli pod drzwiami. Karina zapukała, ale nie było żadnej odpowiedzi. Cisza nocna.
- Cóż, pewnie wyszli. Johnny mógł się kopsnąć. - Powiedziała i otworzyła drzwi bez żadnego zastanowienia, a jak się okazało - wcale nie postąpiła mądrze, bo w środku jednak byli i Mar i Niclas.
- Eee, no, tego, my tylko coś pożyczyć. - Zakłopotana stuknęła palcami wskazującymi o siebie trzykrotnie, szukając po pokoju wzrokiem brakującej poduchy.
Powrót do góry Go down
Marianne Himbeerschmidt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 20/05/1991
ORIGIN : Berlin, Niemcy
Age (2016) : 26
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 2:53 pm

Niewątpliwie, Karina oraz Emil mieli świetne wyczucie czasu. Mar i Niclas postanowili wykorzystać ten moment pustego pokoju, więc leżąc na wyrku całowali się, choć wyraźnie wszystko zmierzało do jednego: dziewczyna bowiem leżała już w samej bieliźnie, a blondyn był pozbawiony koszulki. Możliwe, że jednak nie planowali zrobić tego i tamtego akurat teraz, ale - chcąc nie chcąc - na to wyglądało.
Kiedy jednak się zorientowali, że mają gości, zamarli na chwilę. Mar gapiła się na Sullivan'ównę, potem przeniosła wzrok na Islandczyka. Następnie wybuchnęła głośnym śmiechem, bo aktualna sytuacja wyglądała jak w jakimś filmie komediowym, gdzie parka zostaje przyłapana na gorącym uczynku. Chwilę później Niclas też się śmiał, więc tak z pół minuty głównie na tym spędzili. Mar w końcu wstała i założyła koszulkę męża, gdyż była na tyle długa, że mogła jej sukienkę zastępować.
- Co zgubiliście tym razem? - spytała trochę czerwona na ryju, po czym wykonała ogromny facepalm. Zaiste, sytuacja ta ciekawa była.
Powrót do góry Go down
Emil Heidrún

avatar



BIRTHDAY : 12/09/1991
ORIGIN : Reykjavík
Age (2016) : 26
Liczba postów : 9


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 2:55 pm

A on, biedak znowu dostał nosebleeda. Nie powinien jednak iść po tą poduszkę, a Johnny powinien znowu dostać w łeb. Czymkolwiek. Nie mając teraz czasu na szukanie chusteczek, znowu zastąpił sobie je ręką i słuchał, jak Karina tłumaczy, że są tu po poduszkę, którą zajumał kurdupel. Miał pewność, że Mar myślała o czym zupełnie innym do pożyczenia, ale już nie wtrącał tego w rozmowę. Gdy Kari skończyła wyjaśnienia, on wbił szybko do pokoju, rozejrzał się, a gdy już znalazł, drugą niezakrwawioną ręką wziął brakującą, wcale niemałą poduchę i zawrócił do drzwi.
- Wybacz za to najście. Brakowało nam tej poduszki, a jest potrzebna. - Powiedział jeszcze, mając kompletnie gdzieś, czy to wywoła jakiekolwiek skojarzenia, czy też nie. Chodziło tylko o jeden, głupi, napchany w środku skrawek materiału. Oddał ją Kari, a jego maskonur podał mu w tym samym czasie chusteczki, by zatamować cholerne krwawienie.
Powrót do góry Go down
Niclas von Heerwagen

avatar
{ boss }



BIRTHDAY : 06/11/1989
ORIGIN : Hilden, Niemcy
Age (2016) : 28
Liczba postów : 78


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 2:57 pm

Wciąż nie mógł się powstrzymać od śmiechu, bo owszem: sytuacja była beznadziejna. A wszystko przez jakąś chrzanioną poduszkę...
Przestał się śmiać, dopiero kiedy Emil znowu zaczął krwawić. Pokręcił lekko głową z zażenowaniem, po czym otworzył jakąś szafkę i poszukał chusteczek. Kiedy je znalazł, podszedł do Heidruna i włożył mu je do kieszeni.
- Lepiej pamiętaj o nich, bo jak znowu coś cię najdzie, jak w pobliżu nie będzie nikogo to żebyś miał się czym "zatamować". - powiedział z uśmiechem.
W końcu już drugi raz tego samego dnia dostał krwawienia z nosa, a to takie trochę kijowe. Chwilę później przypomniał sobie o lekcjach pierwszej pomocy dawno temu, więc chwilę później zniknął w łazience, ale zaraz po tym przyniósł zimny okład, który położył na nosie chłopaka.
- Dociśnij sobie płatki nosa, powinno to nawet bardziej pomóc niż czekanie aż się wykrwawisz. - dodał krzyżując ręce na piersiach.
Niewątpliwie nie zazdrościł Emilowi tych co-chwilowych nosebleedów, których dostawał chyba tak często jak ludzie w anime. No to mamy... niemiecki problem!
Powrót do góry Go down
Emil Heidrún

avatar



BIRTHDAY : 12/09/1991
ORIGIN : Reykjavík
Age (2016) : 26
Liczba postów : 9


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 2:59 pm

Mr. Puffin

Puffin Watcher - So proud!
Tak tak, jak on kochał takie dziwaczne sytuacje, sam zaczął się śmiać tak głośno chropowatym głosem, że pewnie Emilowi zdążyły bębenki w uszach popękać. Niby taki słodki z wyglądu, a głos jednak zupełnie nie pasował do niego. Cały czas siedział na lewym ramieniu Heidruna, bacznie obserwując i robiąc sobie mentalny (i nie tylko) polew z tego wszystkiego. Patrzył, jak to Emil dostaje nosebleed, tamuje ręką, potem chusteczkami, aż w końcu dostaje zimny okład. Może to i dziwne, jak na to ptaszysko, ale on rozumiał jako-tako potrzebę posiadania tej poduszki. Nikt nie chciał się pobić o głupią poduchę, bo ktoś tam (zapewne sam kurdupel) nie zamierzał spać na podłodze. Jedna z poduszek Kari była takich rozmiarów, że dwie osoby musiałyby na tym spać. I tak też ustalono, że będzie. Mimo tego i tak brakowało tej jednej, małej podusi.
- No to skoro mamy teges-tamteges, to się zwijamy, nie? - Zaczął znowu śmiać się i skrzeczeć, wręcz wznosząc skrzydła do góry z rozbawienia.
Powrót do góry Go down
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   

Powrót do góry Go down
 
Wigilia 2009
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 15Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8 ... 15  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ongaku Jinsei :: Mojeforum-
Skocz do: