IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wigilia 2009

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15  Next
AutorWiadomość
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 4:03 pm

Gdy zauważyła, że Mar pyta retorycznie i jeszcze coś szepce sergalowi, już zrobiła do obydwojga minę "I see what you did there", chociaż nie pisnęła na ten temat ani słówka.
Musiała się przygotować na najgorsze, chociaż nie miała wcale zamiaru się tak łatwo dać. Zawsze można użyć swoich mocy - Futro jest łatwopalne. Burn it down!
Gdy słyszała bełkot Mar, kiwała tylko głową w zrozumieniu, chociaż słyszała wyraźnie, że przyjaciółka jest pijana. Chciała to nawet wykorzystać, tylko chwilowo nie wiedziała jak. Nawet patrzyła się w sufit, by się lepiej skupić. Po jakimś czasie takiego lampienia się znowu spojrzała na Mar i Angelo.
- Część wieczoru spędziłam już z Friedrichem, część z Emilem, to czemu by nie teraz część z futrzakami, nawet dzisiaj... - Powiedziała jak gdyby nigdy nic i wzruszyła ramionami z zamkniętymi oczyma.
Cóż, to miało zawierać krztę prawdy, ale także krztę kłamstwa. A kłamstwem był raczej kontekst wypowiedzi. Ten drugi.
Gdy Kari może z czegoś korzystać - robi to na maksa. Zwłaszcza, gdy okazją jest pijaństwo jakiegoś frienda.
Powrót do góry Go down
Marianne Himbeerschmidt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 20/05/1991
ORIGIN : Berlin, Niemcy
Age (2016) : 26
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 4:04 pm

Słuchała paplaniny Kari i uśmiechnęła się szerzej.
- Idiotko, przecież nie zrobiłaś nic ani z Friedrichem ani z Emilem. Byłam przy tym jak Gordon przytargał Kozę, a z Northeimem byś nawet nie zdążyła. - powiedziała i zaśmiała się głośno.
Mar oczywiście miała pojęcie na temat ile trwa statystyczne uprawianie seksu, więc mogła śmiało powiedzieć, że Sullivanka była still a virgin.
- Ale jestem pewna, że Allenuś z wielką chęcią pomoże ci się pozbyć problemu dziewictwa. - dodała i poklepała Angelo po łbie.
Powoli zsunęła się z Sergala, podeszła do swojego leżącego stanika, wróciła pod przeciwległą ścianę i odwróciła się do wszystkich tyłem, jednocześnie szybko zakładając biustonosz bez zdejmowania koszulki z całego ciała. Odwróciła się chwilę później z powrotem do reszty i usiadła na nogach Ralpha.
- I tak się nie odważysz. - rzuciła spoglądając raz na Kari, raz na Angelo.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 4:06 pm

Jak tylko Mar zaczęła podważać jej zdanie, od razu przymrużyła oczy, myśląc "Kurwa, przejrzała mnie". Na dodatek rapeface Allena też jej się nie podobał. Angelo raczej myślał tylko o yiffie tylko wieczorem, więc... przynajmniej w dzień miała spokój.
- Wolę Emila. - Powiedziała tonacją typu "Oj tam, oj tam", stawiając na koniec ciche "Pff" i zrobiła eyeroll.
Wolała go tylko ze względu, że nie był taki, jak wszyscy, którzy się do niej przystawiali. No i chyba ją kochał. Chyba, bo w Massachusetts miał nawet tego objawy (nie wiadomo jak obecnie), ale Kari była zatracona we własnym świecie - Azeroth, Avenged Sevenfold i innas pierdołas. Nie wspominając już o jej ex, o którym nikt nie wiedział, poza Avengedami. Przyjęło się, że jest forever alone.
Gdy usłyszała jeszcze jedno podważenie, znowu przymrużyła oczy, bo... taka prawda. Nie zmieniało to faktu, że próbowała wkręcać.
- Po primo, jesteś pijana i tracisz poczucie czasu. Po drugie primo, nie byłaś przy mnie dość długi czas, so... you know. - Jeszcze próbowała się ratować przedstawieniem obecnej sytuacji z wyszczerzem.
Szkoda tylko, że nikt nie mógł tego potwierdzić. Shit happens.
Powrót do góry Go down
Marianne Himbeerschmidt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 20/05/1991
ORIGIN : Berlin, Niemcy
Age (2016) : 26
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 4:08 pm

Spojrzała na nią wzrokiem "chyba sobie kpisz".
- Wiem, że jestem zalana. Ale jeszcze pamiętam wszystkie wydarzenia. Z resztą... - odwróciła twarz w kierunku króla Endy.
- Northeim przechodził inicjację seksualną przez ostatnie pięć godzin? - odpowiedziało jej pokręcenie głową.
- Emila nie było z tobą odkąd wyszliście z pokoju Matta. Spotkałaś go dopiero jak Gordon go przytargał. Mijałam go idąc do was. - dodała i wyszczerzyła się, bo czas jako-tako kojarzyła jeszcze nawet po wypiciu.
Były też szanse, że ona nie piła, a była po prostu w tak zajebistym humorze, że na prawdę można było ją pomylić z rasowym pijaczyną.
- A po trzecie primo czyli "terzo", drugie primo to secondo. - zaczęła gadać jak nakręcona, jednocześnie bawiąc się krawatem Ralpha.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 7:06 pm

Przy wyjaśnieniach wręcz odwróciła się do ściany i zaczęła walić w nią łbem, oczywiście nie z całej siły, bo miała okulary. I nie chciała zostawić słitaśnych czerwonych plamek na widoku. Myślała, że pójdzie jej łatwo - nie tym razem. Może gdyby Jim był w pobliżu, byłaby bardziej zmotywowana do wkręcania. Tak to nie miała chwilowo duchowego wsparcia. Słaby punkt, można by rzec. Podświadomość jej podpowiadała, by wpakowywać "przypadkowe" osoby do wkręcania, właśnie takie jak przykładowo Emil, ale w takim razie wiadomo, kto stał za tym wszystkim.
- Necirais! Żeś lis jest pijak, cham, prostak i menda zasrana! - Zaczęła się drzeć po polsku niczym znany co niektórym Polakom F. Kiepski, po czym jeszcze jebnęła pięścią w ścianę. Gdy ogarnęła, co właśnie robi, od razu się uspokoiła i odwróciła znowu tyłem do ściany ze wzdechem.
- Nevermind. - Wróciła do angielskiego z burknięciem, a zarazem do trybu Total Cold Bitch.
Przy okazji spojrzała też na Raphaella, ale biedaczysko wciąż leżało jak rozjechana na autostradzie żaba. Le żab.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 7:10 pm

Drzwi "Imprezowni" otworzyły się z całej siły, a wyskoczył (albo może nawet i wyleciał) przez nie Friedrich.
- IHAAAA-! - krzyknął w powietrzu, po czym przyjebał w ścianę przed sobą. Odpadł od niej i glebnął na podłogę. Usłyszał dziwne szczękanie, odturlał się w bok ponad trzy metry i zrobił dobrze, bo dosłownie parę sekund później w tamto miejsce poleciał ogromny płomień.
- Żryjcie farbę, ścierwa! - wrzasnął i zamknął drzwi z impetem i potwornie głośnym trzaskiem.
Wtedy się zorientował, że na korytarzu nie jest sam. Podszedł zataczając się do Ralpha i siedzącej na nim Mar. Ukucnął za dziewczyną i ją objął łapami.
- Czujesz palca w dupie?
- No.
- A ja mam rączki tutaj! - odparł Northeim i zrobił "Awesome Face'a", a Mar "Yao Minga".
Czyli typowych, pijackich wygłupów part następny. Wyprostował się i przeniósł wzrok na leżącego Raphaella. Bez dłuższego zastanawiania się, usiadł na nim i miał wyraźny zaciesz z nowej "kanapy".
- Co wy dzieci odpierdalacie
gdy ja siedzę na tej macie?
Impreza obok wielka jest paskudnie,
pewnie nie jeden dziś skończy w trumnie.
- Friedrich i rymowanki, to niewątpliwie się nie może dobrze skończyć.
Jeżeli nawalał rymami tak szybko, oznaczać to mogło tylko jedno: myślenie trzeźwe właśnie u niego padło. Do końca.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 7:11 pm

Jedyną reakcją Sullivanki na to mógł być... brak reakcji. Patrzyła tylko jak ofiara imprezy urządzonej w pokoju Matta lata po korytarzu jak dziecko specjalnej troski na pierdolonym jednorożcu. Lipna sprawa, ale przypomniała sobie coś w porę i z trollface'm zaczęła szukać ukrytej w pończochach fiolki. Gdy już ją wyciągnęła, chciała wziąć łyka, a tu... pusto. Ni kropelki jakiegokolwiek płynu.
- O kurwa. Potki na niewidzialność mi się skończyły. O kurwa. - Chciała na czitach magicznie wyparować a tu chuj - jej ostatni eliksir poszedł w pizdu.
Pomimo że chciała wyparować do pokoju na wszelki wypadek, wolała zostać, bo przynajmniej nie była sama. W razie czego jak nie Ralph, to Angelo by jej pomógł. Nawet jeśli nie był do końca trzeźwy.
- Rev, Necirais, Matthew-oh, no gdzie was kurwa wcięło? - Sama jebła przypadkowym rymem z Yao Mingiem, po czym oparła się wygodnie o ścianę i próbowała mieć wyjebane na otoczenie.
Dobrze powiedziane, że próbowała, bo właśnie u dwójki przyjaciół mózg się wyłączył, co do stanu sergala nie było pewnych informacji, jej brat i daemon byli kompletnie w fazie najebania na poziomie "pervert/rapist", a kuzyn trzymał Sandersa w Walmarcie.
Zaiste chujowo.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 7:30 pm

Friedrich siedząc na Raphaellu co zaczął robić? Bawić się w MMA. I dlatego też zaczął wyginać kończyny blondyna we wszystkie możliwe strony.
- Mar, odliczaj! - krzyknął, gdy siedząc na Sullivanie wygiął jego nogę tak, że miał ją na swoim ramieniu.
- Raz! Dwa! Trzy! - odparła Marianna, uderzając otwartą dłonią o podłogę, a gdy doliczyła do trzech, zawyła głośno i podniosła łapy w górę.
- Ha. Da master! - Northeim zrobił typowy gest pakera, który powodował ukazanie bicepsów i tricepsów, których tak na prawdę zbytnio nie miał.
Może jakieś lekkie wzniesienia, ale niezbyt duże. W całym Krigen Familie największe mięśnie niewątpliwie mieli Gordon, Arthur, Richard, Ralph i Andreas. Z Gordonem na czele, a Andreasem na ogonie.
- Twój lud chyba się gdzieś zgubił. - zaśmiał się wskazując palcem na Karinę i już totalnie zrobił sobie z jej brata materac, bo się na nim uwalił.
Z jego głowy nawet sobie po chamsku poduszkę zrobił! Upity Northeim, jedyny król i władca Laberii potrzebował odpowiednich warunków nawet do leżenia. I takież to warunki sobie potrafił sam zrobić, jeśli nie dostaje ich od razu.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 7:32 pm

Patrząc na swojego maltretowanego brata nie wiedziała, czy się teraz śmiać, czy płakać. Nie zmieniało to faktu, że patrzyła, bo to nie jest widok codzienny - Niełatwo rozkurwić loladynka.
Spojrzała więc na Angelo i charakterystycznie do niego pokiwała, że trzeba będzie niedługo się przygotować na falangę złożoną z najebanego ludu.
Gdy Friedrich skomentował jej brak support'u, przestała opierać się o ścianę i podeszła do niego. Stanęła tak najpierw przy Raphaellu, by zobaczyć z bliska jak się braciszek miewa (czyli do dupy).
- Serio? Co ty, nie zauważyłam. - Nachyliła się nad Northeimem, by spojrzeć mu w oczy i rzucając sarkazmem się wyszczerzyła. Następnie wyprostowała się i podeszła do jednej z rąk Sullivana, by zabrać leżący nieopodal topór. Tak na wszelki wypadek.
- Skill in Two-Handed Axes has increased to 100. - Powiedziała i triumfalnie z impetem podniosła go do góry jak w Freddie Mercury Win Pose i... Wyjebała w sufit, tak więc posypały się gruzy.
- Ale faza, ja pierdole. - Powiedziała tylko i poprawiła okulary na nosie, wlepiając wzrok jak w jakiś cenny przedmiot w miejsce wyjebania toporem.
Nawdychać się niczego nie nawdychała, co nie oznaczało, że nic jej nagle nie mogło odpierdolić. Chyba że to było zwykłe opóźnione działanie alkoholu.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 7:33 pm

- Nie zauważyłaś? No to jakaś ślepa jesteś. - nie wyczuwając ironii wyśmiał ją i zaczął uderzać piętami o podłogę.
Przynajmniej chciał o podłogę, bo walił o nogi Rapha, zaśmiał się głośno i z cudem utrzymał na "materacu". W końcu usiadł z powrotem i przyjrzał się jak dziewczyna rzuca toporem w sufit. Zagwizdał więc głośno, wybuchnął potwornym śmiechem i musiał aż się za brzuch złapać, aby to wytrzymać.
- Kari, możesz tu podejść kawałek? - spytał.
Kiedy dziewczyna podeszła kawałek, złapał ją za ramiona i przewrócił, po czym uwalił się na niej w poprzek, jak to robią zapaśnicy.
- Odliczaj! - krzyknął znów do Marianny, a kiedy ta doliczyła do trzech, wrócił na Sullivana i znowu wykonywał gesty pakera. - Zostanę mistrzem tutejszych zapasów! Od dzisiaj nazywajcie mnie... Mrocznie Zajebiście Utalentowany Skurwysyn z Laberii o Potężnych Mocach i z Potężnym... Wiecie czym. - powiedział z szerokim uśmiechem, a za pomocą dodatkowej ręki sięgnął po niedaleko leżące piwo, otworzył je, wypił połowę jednym duszkiem i głośno beknął. Jak król.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 7:35 pm

- Taa, kurwa, szkiełka mi się rozdupczyły w okularach... - Jeszcze raz syknęła sarkazmem robiąc eyeroll.
Ale mogła naiwnie nie podchodzić do pijanego. Po przewrotce jedyne, co była w stanie wrzasnąć, to zwykłe, krótkie i jakże zwięzłe "Fuck". Odruchowo.
Gdy Friedrich zlazł, Sullivanka starała się tylko myśleć o tym, by nie pierdolnąć kogoś (również odruchowo) z topora na odreagowanie.
- Podważyłabym jakoś twoją wypowiedź, ale na razie nie wiem, czy bardziej mi się nie chce, czy chwilowo nie mam argumentów. - Mruknęła na leżąco z jednym z palców wskazujących podniesionym w górę.
Pewnie jej się nie chciało, a argumentacji nie znalazła szczególnie do ostatniej części "przezwiska". Proste rozwiązanie.
Chwilowo miała też nadzieję, że przez piwo nie straci kompletnie swojej zdolności myślowej. A przynajmniej nie w takiej pojebanej sytuacji.
Nagle usłyszała jakieś nutki dochodzące z pomieszczenia imprezowego. I nie był to metal, tylko elektro, trance, czy... kij wie co.
- Mayday, Mayday, Ravers in the U.K! - Wrzasnęła słysząc znajomą nutę, po czym usiadła do siadu prostego i uniosła w górę podwójne "peace".
Walić, że byli w USA.
Powrót do góry Go down
Marianne Himbeerschmidt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 20/05/1991
ORIGIN : Berlin, Niemcy
Age (2016) : 26
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 7:37 pm

- Hahaha! Ślepa Karina jest ślepa! - ryknęła i zrobiła minę typu "lol".
Widząc piwo w łapach Friedricha, zlazła z kolan Ralpha i podeszła do Laberianina na kolanach. Po jego beku zaśmiała się, wypiła dwa łyki tego co zostawił i spróbowała też uwieńczyć to tak jak Northeim, ale niestety było to tak ciche, że nawet srebrnowłosy mógł nie dosłyszeć. Zarechotała głośno za to i wróciła do Ralpha.
- Masz, twoja kolej. Piwo pokoju. - powiedziała i na siłę wetknęła mu butelkę w usta, przechyliła i odczekała aż Portugalczyk je dokończy.
- Dobry Ralph. - stwierdziła, poklepała go po głowie i pieprznęła szklany przedmiot gdzieś w ciemność korytarza.
Położyła się na plecach tak, że głowę miała na kolanach chłopaka i kątem oka wzroczyła na Karinę.
- Mayday? Jaki mayday kurwa? Się Houston woła! - prychnęła i przymknęła oczy.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 7:38 pm

Patrzyła ze spokojem na to całe podawanie piwa. Pewnie gdyby była jeszcze bardziej najebana, to by się na butelkę rzuciła jak na jakiś skarb. Ale ona postanowiła, że dopóki Jim nie wróci, więcej nie chleje. Tak na wszelki wypadek.
- Ale po brytyjsku jest kurwa mayday i chuj! Nie znasz się. - Syknęła, po czym w końcu wstała, a następnie podniosła topór i powoli powędrowała do swojego pokoju.
Wyszła z niego dosłownie po chwili z miną pełną podejrzeń.
- Nec zmienił miejsce spania. Czuję jebany spisek. - Mruknęła tylko, po czym oparła topór o ścianę.
Lisy są sprytne i cwane - Trzeba mieć na nie oko, by taki potem nie zrobił cię w bambuko. Zwłaszcza jeśli skubaniec to daemon, a nie byle jaki lis.
Bez słowa oparła się o ścianę obok topora, zwinnie wydostała z krawata telefon i póki była w stanie - napisała smsa do swojego kuzyna.
"Yo, try to check how Matt reacts to his room being used as Fire-Party HQ. If he gets mad - Keep away from studio. If he doesn't - Fucking move your asses and hurry. Everyone's drunk like hell. xoxo."
Powrót do góry Go down
Marianne Himbeerschmidt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 20/05/1991
ORIGIN : Berlin, Niemcy
Age (2016) : 26
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 7:40 pm

- A kij z tobą. - odparła robiąc pewnego rodzaju eyeroll, mimo przed chwilą zamkniętych oczu.
- Pieprzeni Angole. - mruknęła cicho, określając jednocześnie zarówno Amerykanów jak i Brytyjczyków.
Otworzyła lekko oczy i przyglądała się jak dziewczyna wychodzi i wraca.
- Zmienił miejsce? Kurwa, przecież Zigę tam zostawiłem! - syknął Northeim, zrobił Yao Minga i... nic po za tym.
- Co tam piszeesz? - spytała Mar, widząc jak Karina schreibuje nową wiadomość.
Spojrzała na Friedricha, który bez zbędnej zwłoki ociągania się, powiedział jej na głos treść wiadomości.
- Wcale nie jestem upita. A może jestem? Nie, to nie możliwe, nie jestem. Chociaż jakby się przyjrzeć to może jednak jestem. Ale wszystkie argumenty stwierdzają, że nie jestem. Mimo wszystko wydaje mi się, że chyba kurwa jednak jestem upita. - Niemka zaczęła mówić jak pojebana i palcem wskazującym robiła kółeczka w powietrzu nad sobą.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 7:41 pm

Popatrzyła na Friedricha, gdy przypomniał sobie o Zidze.
- Do trzech razy sztuka. Haha, Rickroll. - Powiedziała i z Yao Mingiem i pstryknęła palcami w stylu Ricka Astley'a.
Przy bełkocie Mar wręcz opuściła rękę z telefonem i patrzyła na nią z miną "co ty kurwa bredzisz?".
- Jesteś. - Rzuciła krótko z pokerface'm i postanowiła połazić w kółko po korytarzu.
- Myślisz, że Jimmy przeżyje konfrontację z Mattem? - Spytał Angelo z wyszczerzem.
- A co to w ogóle kurwa za pytanie? - Spytała retorycznie, a odpowiedzią był wzruch ramionami w stylu "Nie, nic, tak tylko pytam". Akurat Jim zdążył zaskakująco szybko odpisać na esa. Tak więc przystanęła, by odczytać wiadomość.
"Duude, Matt totally got me. Explaining everything right now, and his anger is calming down, so it's pretty good. Yeah. Pretty much. Everyone's drunk? Damn, keep an eye for Raph and JC. PS. We bought some stuff."
- O żesz ty w mordę, zapomniałam o Johnny'm. - Powiedziała i strzeliła Yao Minga, ale... koniec końców machnęła na to ręką. Nie chciało jej się latać i szukać kurdupla.
Powrót do góry Go down
Marianne Himbeerschmidt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 20/05/1991
ORIGIN : Berlin, Niemcy
Age (2016) : 26
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 7:43 pm

- Ktoś wie może czy tabletki antykoncepcyjne działają na wilki? - spytał Northeim, siadając po turecku.
Oczywiście wciąż ślęczał na Raphaellu.
- Nie mam bladego kurwa pojęcia. Wiem tyle, że na mnie działają. - odparła Mar i podniosła dwa kciuki w górę.
- Nie jestem, kurwa! Nie jestem, nie jestem, nie jestem! Jestem trzeźwa jak dziecko w Afryce! - wrzasnęła, a w jej dłoni pojawił się kubek, którym rzuciła w Polkę.
Co prawda rozbił się pod jej nogami, ale Niemka i tak zaczęła się głośno śmiać, aż w końcu doprowadziła do tego, że złapała ją czkawka.
- Northeim! Alkohol, schnell! - krzyknęła.
Chwilę później do jej dłoni dotarło piwo, które obaliła w połowie, a resztę znowu wetknęła na siłę w Portugalczyka. Następnie przeniosła wzrok znów na Karinę.
- Jak na mój gust to pewnie Gordon gdzieś już go udupił. - stwierdziła i znów położyła się tak, że głowę miała na kolanach de Cavaco.
- Raaalph, przynieś mi kocyk. - bąknęła, gdyż prawdopodobnie chciała teraz iść spać.
Przewróciła się na bok, nie zdejmując łba z jego nogi i zamiast czekać na kocyk... "nakryła się" jego ręką.
- Wypierdalać, szlachta idzie spać! - warknęła głośno i chwilę później dało się zauważyć, że na serio usnęła.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 7:45 pm

Na pytanie pokręciła tylko głową przecząco. Raczej można było najwyżej wilczycę wysterylizować. No chyba że zamierzałaby się pieprzyć jako człowiek...
Gdy Mar zaczęła wrzeszczeć, Kari nawet się nie ruszyła, nie reagowała na latający kubek.
- Ta, jasne, a ja jestem w ciąży, yo. - Powiedziała sarkastycznie z eyerollem.
Patrzyła jak Mar jeszcze bardziej chce się najebać, strzeliła facepalma i tylko modliła się w myślach, żeby kuzyn się pospieszył z powrotem, bo nawet Boril gdzieś przepadł.
- Nie posrajcie się z tą szlachtą. - Mruknęła tylko cicho pod nosem ze zmrużonymi oczyma, po czym odwróciła się przodem do ściany, by nie musieć patrzeć na najebany lud. Robiła tak zwłaszcza wtedy, gdy ona sama nie najebała się wystarczająco. Ale teraz to był błąd - Angelo to wykorzystał, i długi ogon owinął sobie wokół niej, a dokładniej w ten sposób przyciągnął ją do siebie. I to definitywnie za blisko.
- Allen, co ty odpierdalasz? - Syknęła z lekko podniesioną głową, ale ujrzała na pyszczku sergala jedynie rapeface.
Zostało myśleć "Osz kurwa".
Powrót do góry Go down
Raul de Sousa Cavaco

avatar



BIRTHDAY : 19/01/1983
ORIGIN : Porto Real [Enda]
Age (2016) : 34
Liczba postów : 28


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 7:47 pm

W zasadzie nie słuchał zbytnio nikogo przez ostatnie minuty. Uparcie przeglądał coś w komórce i reagował tylko na ewentualne teksty będące wypowiedziane do niego. Na "ten świat" wrócił psychiką dopiero, gdy Marianna rzuciła kubkiem. Westchnął cicho i włożył komórkę do kieszeni, słysząc o ciąży Kariny, spojrzał na nią z lekko uniesioną do góry brwią, jakby pytał "serio?".
Gdy jego ręka "powędrowała" na Mar, na moment spojrzał na nią i westchnął cicho. Ogarnął też szybko, co robi Friedrich na Raphaellu.
Z kieszeni wyjął papierosa i zapalił go. Zaciągając się, patrzył spokojnie na dziwne działania Angelo. Westchnął niedosłyszalnie i za pomocą powietrza "odczepił" Karinę od Sergala, a po tym odsunął go na jakieś trzy metry od dziewczyny.
- Jak macie się ruchać to nie w mojej obecności. - mruknął i przewrócił oczami.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 7:48 pm

Odetchnęła z ulgą, gdy Sergala odciągnięto od niej. Wiedziała już, że jednak futrzak też zdążył się trochę najebać. I trzeba było uważać, bo był od Kari o wiele silniejszy.
- Dzięki, chociaż nie zamierzam. - Mruknęła tylko i otrzepała swój strój z ewentualnych kłaków.
Nie spodziewała się oczywiście, że Matt i Jim tak szybko wrócą do studia. Stanęli jak wryci po wejściu na schodach, chociaż Kari gdy ich ujrzała rzuciła się na szyje obydwóch, by się zawiesić.
- Shads! Rev! Finally! - Wrzasnęła tylko z uradowanym głosem, chociaż wokalista i perkusista patrzyli przez jej ramiona z miną w stylu "co się stao?".
- Ło kurwa. - Jimmy skwitował tylko krótko, jedną ręką poprawiając okulary bez jakiejkolwiek zmiany ekspresji.
- Chyba jednak chwilowo nie chcę wracać do swojego pokoju. - Powiedział Matthew, strzelając Yao Minga, a Kari ich w końcu puściła z wyszczerzem.
- Teraz to możemy się trochę nachlać. - Karina radośnie podskoczyła jeszcze i zwróciła wzrok na trzymaną przez Sandersa siatkę.
- Kto co zamawiał? - Jim spytał z uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Raul de Sousa Cavaco

avatar



BIRTHDAY : 19/01/1983
ORIGIN : Porto Real [Enda]
Age (2016) : 34
Liczba postów : 28


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 7:52 pm

Widząc Shadowsa i Reva, gdzieś tam w głębi siebie się ucieszył. Dzięki temu nie będzie musiał dalej pilnować Sullivanki i pójdzie się gdzieś zaszyć.
- Owszem, nie chcesz. - potwierdził stwierdzenie Matthewa, ale wcale na niego nie spojrzał.
Spokojnie sobie palił, trzymając prawą rękę na Mar i wyraźnie miał wyjebane na świat.
- Wino dla Ralpha i fajki dla Gordona! - powiedział głośno Friedrich, szczerząc się jak pojeb.
Portugalczyk zrobił chwilowe WTF, jednak przypomniał sobie, że Northeim naśladował zarówno jego jak i Greka, aby przedłużyć listę zakupów w celu utrzymania Matthewa zdala od studia. Skinął więc głową, w końcu darmowe wino to nic złego. Jednocześnie zastanawiał się, czy przynieśli pożądane przez Greka papierosy. Palił niewiele gatunków, dlatego też był pewien, że jeżeli to nie będą te przez niego lubiane, to szybko wyśle ich po nie kolejny raz.
Powrót do góry Go down
James Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 09/02/1987
ORIGIN : Huntington Beach (California)
Age (2016) : 30
Liczba postów : 26


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 7:56 pm

Trochę go kark bolał po uwiśnięciu Kari, ale kit z tym - ważne, że Matt nie rozpiździł sklepu, gdy trzeba było wszystko wytłumaczyć.
Spojrzał na sufit, a potem rozejrzał się po zebranych na korytarzu.
- Zajebiście się bawimy, co? - Spytał z cichym śmiechem i potargał trochę włosy Kariny.
Mimo wszelkich komplikacji tego zarówno dnia, jak i nocy po prostu humor miał niezmienny. W każdym razie sięgnął do siatki Sandersa i wyjął "prezenty", podając kuzynce, ta z kolei podała je Ralphowi.
- Oto twa nagroda. - Powiedział i zaśmiał się, podając Karinie w połowie wypite piwo, które zapewne w 1/4 on sam wypił, drugie 1/4 upił Matthew, a kupili je w Walmarcie na popitkę. Oczywiście Sullivanka wzięła butelkę i wychlała kolejne 1/4 jej zawartości.
- A gdzie rudzielec? - Spytał o Neca, ale gdy widział, że Kari nie wie jak ująć "stan" lisa, podniósł tylko ręce z miną w stylu "Ok, rozumiem".
- Jak by co, Kvaranowie zostali na dole. - Wolał na wszelki wypadek powiedzieć, żeby nie wyszło, że coś ich po drodze zeżarło.
Chociaż to niemożliwe mając diabelską obstawę. Epicka gra słów, nie ma co.
Powrót do góry Go down
Gordias Athanasakos

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 10/10/1974
ORIGIN : Kásterly Rok [Yara]
Age (2016) : 42
Liczba postów : 15


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 7:58 pm

- Kurwaaaaaa-! - w całym budynku można było usłyszeć potężny okrzyk Gordona.
Chwilę później wypadł przez drzwi Anthony. Choć były zamknięte, Grek rzucił nim bowiem tak mocno, że pod siłą uderzenia się otworzyły. Cavagnari oczywiście przywalił w ścianę, w której pogłębił wcześniejszy dół wykonany przez Friedricha. Odpadł od niej zamroczony, nawet nieprzytomny.
Gordon wyszedł z pomieszczenia, warcząc pod nosem przeróżne przekleństwa.
Ralph w tym czasie skończył papierosa i zgasił go o podłogę.
- Kto ma fajka? - warknął, dogaszając palcem wskazującym i kciukiem palące się w jego włosach piórko.
Podszedł do Portugalczyka, gwałtownie odwiązał mu krawat i opatrzył nim sobie ranę na udzie. Niestety nieudacznik z Włoch wcześniej się potknął, trzymając korkociąg i mocno zadrapał mu nim kończynę. To też było przyczyną agresji Gordona i tego, jak potraktował Anthony'ego.
Powrót do góry Go down
Matthew Sanders

avatar



BIRTHDAY : 31/07/1987
ORIGIN : Huntington Beach (California)
Age (2016) : 30
Liczba postów : 6


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 8:00 pm

Widząc jak z jego pokoju wylatuje Anthony, cofnął nieco łeb do tyłu i cicho syknął, wciągając powietrze. Dziury w ścianach i sufitach, pokoje rozpieprzone, mózg rozjebany! A to wszystko działo się za jego plecami, dopóki nie przyłapał Jima na kręceniu. Szło mu dobrze, ale w pewnym momencie wpadł w dziwną pętlę bezsensownej gadki. Niby powinna mieć sens według samego Sullivana, ale dla Sandersa jakoś... nie, po prostu nie.
- A jak JC? - Spytał Karinę.
Oczywiście dopiero teraz sobie przypomniał, że pijany kurdupel nie jest taki potulny, jak by się mogło wydawać.
- Wiecie, no... nie zdążyłam sprawdzić, lol. - Powiedziała i z głupim śmiechem wzruszyła ramionami, a w tej samej chwili Seward wybiegł znikąd i biegnąc ku trójce Avengedów i... wyjebał się, na zajebiście prostej drodze. Oczywiście cała trójka wybuchła potężnym śmiechem, a pierwszym do pomocy Johnny'emu był Jim, który podniósł go do pionu za ręce.
- Brian... Arin... gonitwa... - Kurdupel dyszał próbując powiedzieć co się dzieje w jednym z nieprzypisanych nikomu pomieszczeń. Matt rozejrzał się nerwowo po korytarzu.
- Leć po ZV, niech ci pomoże. Za chwilę przyjdę, jak Syn się nie ogarnie. - Stwierdził jeszcze po rozszyfrowaniu kodu alfabetem Chrystusa, popychając Sewarda w stronę, z której przybiegł.
Po prostu zajedwabiście.
Powrót do góry Go down
Arthur Degenhardt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 04/01/1975
ORIGIN : Lipsk, Niemcy
Age (2016) : 42
Liczba postów : 15


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 8:03 pm

W całym budynku nagle zgasło światło. Od razu oczywiście cały pokój imprezowy wrzasnął jedno słowo:
- Brennentier!
Jednak Arthur z pokaźnym trollface'm opuścił ich towarzystwo, zataczając się potężnie i mając w ręce prawdopodobnie nogę od jakiegoś stołu i machając nią jak wojownik z Gwiezdnych Wojen.
- Chcę zobaczyć wasze ręce! - krzyknął, zamachnął się i pierdolnął przedmiotem dosłownie nad głowami osób stojących na korytarzu.
Możliwe, że gdyby światło działało, rzuciłby trochę wyżej, ale zapomniał, że nie wszyscy są tacy niscy jak Marianna czy Seward. Ale tak to pewnie kilka osób mogło nawet poczuć jak drewniany przedmiot przecina ich sterczący hełm.
W przedmiocie prawdopodobnie były resztki metalu, co sprawiło, że Niemiec z łatwością przyciągnął go do siebie, w międzyczasie skutecznie podcinając kogoś tymże szajsem. Naokoło nogi, kiedy trzymał już ją w ręce, pojawiły się wiązki prądu, które lekko oświetliły pomieszczenie.
- Mam nadzieję, że wam nie zepsułem planów. - powiedział z awesomeface'm, gdyż oczywiście aktualny brak wszelkiego prądu (w całym mieście...) był jego dziełem.
Powrót do góry Go down
Zachary Baker

avatar



BIRTHDAY : 11/12/1987
ORIGIN : Olympia (Washington)
Age (2016) : 29
Liczba postów : 9


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 8:05 pm

Do gromady oczywiście po chwili dołączył i Baker. Z bardzo filozoficznych rozmów z Danem wyrwał go Johnny. No więc poszedł, próbował pomóc stronom konfliktu... nie tak to miało pójść. Na korytarzu stanął wręcz z poszarpaną koszulą, gdzieniegdzie miał małe plamy krwi, na szczęście nieduże. Próbował nawet wykorzystywać swoje nekro-moce. Klęknął na podłodze, najpierw przecierając czoło. Zaraz po tym postukał pare razy w oba piercingi w wardze, by sprawdzić, czy żaden z pojebańców mu zbytnio czegoś nie uszkodził, ale wyglądało na to, że jest dobrze.
- Ni chuja. - Powiedział tylko z zażenowaną ekspresją.
Oczywiście zaraz po tym spojrzał lekko zdziwiony na Sandersa i Sullivana, gdy ich już dostrzegł. Nie spodziewał się ich tutaj teraz. Niezły timing.
- A wiecie co? Nieważne. - Powiedział już z uśmiechem i zaśmiał się. Szybko się podniósł, jakby nic się nie stało. W końcu Shadows patrzy.
- Zee, nie ma problemu, to Matt wysłał kurdupla po ciebie. Jak sytuacja? - Jimmy spytał, jako że te krwiste ślady mu się nie podobały.
- A, jakoś jest. Nie wiem o co Syn się mógł pożreć z Arinem, ale na razie jest opanowana sytuacja... Ta. - Odpowiedział nieco nerwowo, po czym podszedł bliżej.
Wkurwił się, że taka ciemnota teraz jest, ale to właściwie było do przewidzenia. Nie ma się co srać publicznie o skutki mass parties.
- Shruuug. - Kari odmruknęła tylko Arthurowi prawie tak, jak robiła to tekstowo, tylko w tym momencie wzruszyła jeszcze ramionami.
Aha, jakich planów?
...Albo nie, lepiej nie wiedzieć.
Powrót do góry Go down
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   

Powrót do góry Go down
 
Wigilia 2009
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 14 z 15Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ongaku Jinsei :: Mojeforum-
Skocz do: