IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wigilia 2009

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 13, 14, 15
AutorWiadomość
Konstantin Matveyev

avatar
{ kaptain }



BIRTHDAY : 18/05/1989
ORIGIN : Wołogda, ZSRR
Age (2016) : 28
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 8:07 pm

Konstantin nagle pojawił się obok wszystkich z typowym dla siebie uśmiechem. Ekstremalnym takim. W prawej dłoni trzymał butelkę wódki, w lewej pogniecionego papierosa, który jeszcze lekko się tlił. Cały był poczochrany, na czole miał malutkie rozcięcie z już zakrzepniętą krwią, a mianowicie strupem. Ekstremalnie podłużnym strupem.
- Hej, ludu. Czy imprezę można już uznać za skończoną? - spytał tępawo, czkając od czasu do czasu, jego wymowa była istnym bełkotem.
Dopił do końca wódkę i upuścił butelkę. Ta roztrzaskała się z głośnym hukiem. Ruszył kawałek przed siebie, zatoczył się i upadł na ryj na podłogę. Wtedy też wszyscy mogli dostrzec, że w jego plecach tkwi... nóż. A on w ogóle tego nie zauważył.
- Podrapie mnie ktoś po plecaaach? - zawył cichutko, próbując wykrzywić rękę tak, aby się podrapać tam, gdzie go swędziało.
Czyli tam, gdzie miał wbity przedmiot, ale w ogóle tam nie dosięgał, więc jego ręka bezładnie opadła na podłogę.
- To była najlepsza impra w moim życiu. - wybełkotał jeszcze i podczołgał się do Mar, koło której się ułożył i zasnął.
Oczywiście zaczął głośno chrapać, lecz o dziwo nie próbował przekręcić się na plecy.
- Jakie to słodkie. - podsumował Brennentier, zagarniając butem szczątki butelki pod pobliski dywan.
- Chce ktoś łyczka? - spytał, nagle wyjmując z kieszeni spodni miniaturową butelkę Jacka Danielsa, cholernie popularnego ostatnio.
Mimo iż był pijany, odkręcił zgrabnym ruchem i wypił trochę, jednak nie wszystko, gdyby jednak ktoś chciał się troszkę jeszcze podpić z nim.
Powrót do góry Go down
Zachary Baker

avatar



BIRTHDAY : 11/12/1987
ORIGIN : Olympia (Washington)
Age (2016) : 29
Liczba postów : 9


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 8:10 pm

- O, kolejny idzie. - Matt powiedział z nutką sarkazmu, tak jakby niczego, a właściwie nikogo się nie spodziewał. No bo co za debil wyłazi znikąd i ma... nóż w plecach? Zajebisto.
- Osz ty w pizdu, teraz to nie wiem, czy mam się dziwić, że foreignersi polaków porównują do rusków. - Mruknęła Kari z podniesioną brwią. Chciała początkowo wyciągnąć przedmiot z pleców rannego, ale uznała, że nie chce jej się. Bez większego powodu.
Trójka Amerykanów wraz z sergalem przytaknęła na stwierdzenie Arthura. Ale poważnie, brakowało jeszcze kota imieniem Maciuś, który rozpieprzyłby tętnicę Kostii. Ironicznie, jeden z kuzynów Kari od strony jej matki miał tak na imię. Zajebisto x2.
Zacky zaś... Widząc w łapach Brennentiera Jacka Danielsa wręcz hycnął w jego kierunku niczym jeden z tych słodziuchnych króliczków z Teletubisiów i popatrzył najpierw na buteleczkę, a zaraz po tym na Niemca tym samym, błagalnym, maślanym wzrokiem, mówiącym "No już, jestem słodki i ładnie proszę, a teraz dawaj do cholery booze". Nie był oczywiście gejem, ale... Chyba tylko Baker był z całego Avenged Sevenfold aż tak podatny i przyczepiony do whiskey, chociaż ostatnio ze względów finansowych odpuścił sobie tą przyjemność. To chyba wyjaśniałoby jego zachowanie. Chociaż pewnie i tak wcześniej już się najebał czymś innym...
Powrót do góry Go down
Arthur Degenhardt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 04/01/1975
ORIGIN : Lipsk, Niemcy
Age (2016) : 42
Liczba postów : 15


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 8:12 pm

Zaśmiał się głośno, widząc reakcję Zacky'ego na whisky. Nadepnął mu lekko na stopę niczym na nóżkę kosza na śmieci, a gdy ten ogarnął o co biega i otworzył dziób, Niemiec z pewnej wysokości zaczął mu ją wlewać prosto do gardła.
- I jak? Lepiej? - spytał i poklepał go po głowie jak dobrego pieska.
Wręczył mu do dłoni pozostałą zawartość butelki, a sam wytrzasnął błyskawicznie niemieckie piwo i wziął kilka potężnych łyków.
- Jak myślicie, długo potrwa zanim "Pan Ruski Jeż" się zorientuje, że z jego plecami coś nie halo? - spytał podchodząc parę kroków do Konstantina i z zaciekawieniem przyglądając się wbitym w jego ciało nożom.
- Profesjonalna robota, nawet nic konkretnego mu nie uszkodzili. A biorąc pod uwagę ile my tu alkoholu mamy to pewnie ktoś nim ten nóż zdezynfekował. Ivan raczej nie powinien mieć wątpliwości co do jego zdrowia. - stwierdził i ziewnął głośno, nie martwiąc się o zasłonięcie ust dłonią.
Podrapał się po głowie i rozejrzał.
- Jestem prawie pewny, że w najbliższym czasie dołączy do nich Niclas. Później może Simon, ale na Marka bym nie liczył, znając życie jeśli rzeczywiście się nawali z nami to uśnie na parapecie. - wyliczał powoli, kto gdzie może wylądować. - Marie pewnie z Ramzanem, coś między nimi wyraźnie iskrzy. - wzruszył ramionami i cicho gwiżdżąc zrobił kilka kółek wokół wszystkich zebranych tu osób.
- A wy gdzie planujecie paść? - spytał i zaśmiał się cicho.
On znając życie skończy na podłodze ze swoim miotaczem ognia.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 8:15 pm

Zacky jak to Zacky, cieszył się jak cholera z whisky. Miał banana na ryju jak tylko otrzymał butelkę w łapy.
- Fucking thank you! Alleluja i do przodu! - Zacky wrzasnął i zawył jak wilk, oddalając się lekko, przy czym przechodził obok wrytego Matta i Jamesa.
- ...O kurwa. - Jimmy tylko skomentował sytuację z lekkim uśmieszkiem i zawahaniem w głosie, jako że tak najebanego Bakera nie widział już dawno. Matt tylko wyciągnął znikąd swoją etykietkę (okularki przeciwsłoneczne) i założył, po czym subtelnie ściągnął z cichym "Mother of God".
- Dołączam się do wzdechnięć. - Kari cicho powiedziała, po czym podreptała do ZV i świsnęła mu buteleczkę, sama biorąc z niej łyka, po czym "odłożyła" na miejsce. Matt nie miał słów, Jim tylko podniósł palec do góry i otworzył gębę, ale nim zdążył coś powiedzieć, jego kuzynka wróciła pod ścianę i wzruszyła ramionami. A niby z reguły nie piła whisky.
- Co do jeża, to myślę, że trochę długo na pewno. - Matt próbując zapomnieć o tym, co właśnie widział, skupił się teraz na leżącym Rusku.
- A co do padnięcia, to szafa pewnie. - Jimmy poszedł w ślady Matta i strzelił lolfejsa, wytyczając miejsce swojego oficjalnego jebnięcia.
- Na dupie, kurwa. - Karina dorzuciła głosem "not amused", po chwili jednak zmieniając zdanie.
- Albo na wyrku, jeżeli Heidrun na całym sie nie rozwali. - gdy zmieniała zdanie, dało się jeszcze zauważyć na jej twarzy lekki uśmieszek, mimo iż przez chwilę można było odnieść wrażenie, że przynajmniej próbuje naśladować Marka albo też jego lajtową wersję.
Pijacki Minicosplay bezprzebierankowy, czyżby?
Powrót do góry Go down
Arthur Degenhardt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 04/01/1975
ORIGIN : Lipsk, Niemcy
Age (2016) : 42
Liczba postów : 15


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 8:17 pm

- Nie ma sprawy. Wielkanoc dopiero w marcu, no ale niech będzie Alleluja. - odparł i oparł się o ścianę. - Normalnie powinni mnie nazywać Miłosierny Samarytanin. Ratuję wszystkich w potrzebie alkoholu. - zarechotał cicho i skrzyżował nogi w kostkach.
Wyraźnie rozbawił go komentarz Jimmy'ego i później gest Matta, gdyż zaczął się przez nich prawie zwijać ze śmiechu.
- Trochę długo? Weź przestań, pewnie miną ze dwa miesiące zanim się skapnie. Znając życie jak się będzie przebierał to pomyśli, że zahacza o jakieś sznureczki, idiota skończony. - mruknął i na moment poszedł do jednego z pomieszczeń.
Wrócił moment później z jabłkiem w dłoni, ukucnął obok Konstantina i to jabłko nadział na jeden z noży, wcześniej umiejętnie wydłubując odpowiedniej wielkości dziurkę w owocu, gdyż jak wiadomo z uchwytu mogłoby dość szybko spać.
- Jeszcze go liśćmi przykryć i mamy własnego jeża. - stwierdził, krzyżując ręce na piersiach.
Wyraźnie był rozbawiony całą tą sytuacją i wcale nie planował pomagać Rosjaninowi w ten "dobry" sposób.
Powrót do góry Go down
Matthew Sanders

avatar



BIRTHDAY : 31/07/1987
ORIGIN : Huntington Beach (California)
Age (2016) : 30
Liczba postów : 6


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 8:18 pm

Niby hasający Zacky to szczęśliwy Zacky, ale co do skali bezpieczeństwa i kontroli nad Bakerem były małe wątpliwości, zwłaszcza przez długą separację z alkoholem, dlatego też Matt chwilę jeszcze przyglądał się gitarzyście, który kij wie skąd wytrzasnął rekwizyt z psychodelicznego teledysku "Nightmare" (Tak, mowa o jego kochanym szkielecie) i hasał razem z nim. Sanders nie chcąc patrzeć na ZV w takim stanie pobiegł pod jego pokój, otworzył drzwi i w try miga zawrócił, by zepchnąć tam tańczącego ze szkieletem. Na koniec zamknął za sobą.
- Niech ta lama dokończy Jacka Danielsa w spokoju. - Oznajmił z wyszczerzem i wrócił na swoje miejsce, obok Jima.
- Amen. - Jimmy zakończył "przemówienie" Matthewa i zaśmiał się pod nosem.
A Kari nagle wybuchnęła śmiechem. Przez Arthura oczywiście, albo raczej przez jabłko na nożu.
- Jasna anielko, Kostia the Hedgehog! Mind blown! - Ryknęła jeszcze i zjechała po ścianie, by zaraz po tym usiąść pod nią, na podłodze.
- Zgłoszę go na casting do Segi. - dodała jeszcze.
Powrót do góry Go down
Arthur Degenhardt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 04/01/1975
ORIGIN : Lipsk, Niemcy
Age (2016) : 42
Liczba postów : 15


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 8:20 pm

- Kostia the Hedgehog? - powtórzył i również zaśmiał się, choć dość krótko. - Ciesz się, że nie Kostialoid, bo tego byście nie przeżyli. - przypomniał o innej grze tej jakże znanej firmy SEGA. - Matko, gdybym musiał klikać te kółeczka i krzyżyki widząc w tle Matveyeva w spódniczce z damskim, piskliwym głosem, to chyba bym rozjebał tą konsolę. - mruknął i zrobił porządnego facepalma.
Pamiętał, jak z kilkoma innymi Rammsteinowcami gapili się przez moment właśnie na grę Vocaloid, gdy grała w nią Marianna. Teraz był jednak pewien, że ten game został w jego pamięci na zbyt długo i jeszcze równie długo będzie w niej tkwił, niestety już jako wersja z Konstantinem w żółto-czarnym wdzianku i pedalskim głosikiem.
Gwałtownie potrząsnął głową, aby wywalić z niej te chujowe myśli i również usiadł pod ścianą, gdyż takie sterczenie powoli go męczyło. Chcąc nie chcąc, trochę se wypił, więc w najbliższym czasie pewnie planował usnąć raz, a dobrze. Niczym małe dziecko po wypiciu butelki ciepłego mleka, z butelki lub co fajniejsze z cycka matki.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 8:21 pm

Na "Kostialoida" Kari parsknęła ponownie śmiechem, będąc częściowo fanką krzyżówek różnych rzeczy.
- Nie zapominajmy o Johnnyloidzie. - Jimmy powiedział radosnym głosem i łokciem szturchnął Matta, przypominając o jednym z zespołowych memów. Johnny przebrany za Miku Hatsune, Johnny w różnych innych edycjach... szkoda wyliczać, za dużo tego wszystkiego.
- A może posypiemy Ruska błyskotkami od Kvaranów i będzie udawał wampira? - Sullivan pomyślał jeszcze na głos, tym samym wywołując śmiech u Matta i Kari.
- Chrzanić błyskotki, sprowadzę Wolfiego albo jego byłego właściciela i udostępnimy któremuś szyję. - Kari odpowiedziała i założyła ręce za głowę.
A Angelo się uspokoił i tylko słuchał pogaduszek. Chociaż pewnie w pokoju futrzaków impreza trwała, on wolał trochę odetchnąć na korytarzu. Trzeba było z tego korzystać, bo miał niedługo na pewien czas wrócić na Kinzart z wizytą, a potem na Vilous z raportem. No i nie mogłaby go ominąć konfrontacja z siostrą, a to ostatnia rzecz, której ten sergal by chciał. A nawet nie tylko on. W końcu niewiele osób kocha psychopatów z wręcz roztrojeniem jaźni.
Powrót do góry Go down
Arthur Degenhardt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 04/01/1975
ORIGIN : Lipsk, Niemcy
Age (2016) : 42
Liczba postów : 15


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 8:23 pm

- Jezu, jeszcze Johnnyloid? Ja nie wytrzymam jak tych dwóch pedziów zacznie łazić w spódniczkach, śpiewając "Magnet" czy jak to się zwało. Mutter Gottes. - mruknął Niemiec i ziewnął głośno.
- Błyskotki: +100 do pedalskości. - podsumował cicho Brennentier, gdyż słynnego Edwarda uważał właśnie za skrytego geja, który się ochajtał tylko po to, aby rodzice się nie dowiedzieli, a on tak po prostu każdego wieczora wychodził poruchać w dupę.
Spojrzał zdziwiony na Karinę, gdy ta pierdolnęła propozycję prawdziwego wampira z Konstantina.
- Pojebało cię, dziewczynko? Chciałabyś, aby ten sukinsyn żył wiecznie i tylko pieprzył dziewczyny po kątach jak się nawali energetykiem? - spytał i popukał się w czoło, dając do zrozumienia, że głupszego pomysłu dawno nie słyszał.
Bo historia o tym jak Konstantin próbował przerżnąć wszystkie laski i nie-laski w budzie oczywiście dotarła do niego i stwierdził, że ten mały pijak jest jednak dziwnie niebezpieczny, choć niby przyjazny. Ci psychopaci to jednak są psychiczni.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 8:25 pm

- Nope.JPG - Matt tylko skomentował pomysł duetu w "Magnet". Brakowało jeszcze tylko Arinloida!
Ten pomysł z błyskotkami był w większości żartem. Tak właściwie, to błyszczący kretyn z nożem i jabłkiem na jego rączce w plecach to epicki szajs. Ale youtubowicze by się pewnie tym jarali.
Po pytaniach Arthura Kari spojrzała na niego z półprzymkniętymi oczyma.
- Rozważając twoje wsszystkie argumenty oraz porównując je z moimi uznałam, iż to nie jest za dobry pomysł. Prostytutki na pewno nie miałyby nic przeciwko, ale jak wiadomo nie wszystkie dziewczyny należą do tej warstwy społecznej, o ile można to tak nazwać. Pomijając to, biedak ucierpiałby na opinii publicznej, jako że większość ludności w tym budynku to faceci. - Odpowiedziała naśladując stylem swoją przyjaciółkę z podstawówki.
- Innymi słowy - O kurwa, nie. Nigdy. - Dodała już swoimi własnymi słowami i wytknęła język na moment, dodając facepalm.
O mało by nie zapomniała o energetykowych szałach Kostii, a raczej wolałaby nie paść jego ofiarą. Ale kto by chciał? Podpowiedź: Coś co jest futrzaste, wysokie, ma wiecznie smugi krwi na pysku i jest spokrewnione z Angelo.
Powrót do góry Go down
Arthur Degenhardt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 04/01/1975
ORIGIN : Lipsk, Niemcy
Age (2016) : 42
Liczba postów : 15


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 8:26 pm

- Lepiej .PNG, przynajmniej się nie rozpikseluje na mobilnym necie. - zaproponował spokojnie i ułożył się wygodnie na podłodze.
Trzeba przyznać, że był zmęczony tą popijawą i prawdopodobnie planował niedługo opuścić to towarzystwo i wreszcie pójść spać po tak męczącym wieczorze, który niby miał być dniem radości z powodu narodzenia Jezusa po raz dwa tysiące dziewiąty. Widocznie tutejsi ludzie tak się cieszyli z tego, że aż się poupijali. Z resztą on też.
- Za dużo filozofujesz. - stwierdził, słuchając Sullivanki.
Zamknął oczy, ale na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech, gdy usłyszał tą skróconą wersję wypowiedzi dziewczyny. I szczerze, tak mu się dobrze leżało, że nawet gał nie chciał otwierać, tylko taki krótki relaksik. Nie zorientował się jednak, że zaczął w ten sposób odpływać do "Krainy Morfeusza" i już chwilę później dało się usłyszeć jego ciche pochrapywanie. Nawet jego dopadało czasem zmęczenie.
Powrót do góry Go down
Angelo Allen

avatar



Liczba postów : 9


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Czw Gru 26, 2013 8:28 pm

Gdy Kari naśladowała styl swojej przyjaciółki, na myśl Angelo z kolei nasunęła się Sally, która też miewała takie jazdy, gdzie czterosłowną odpowiedź mogła wydłużać do kilku zdań. Gry słowne i tyle, nerdowata jebana.
Zdążył już zauważyć, że powoli wszyscy padają na ryje, więc party powoli się kończyło. Bardzo powoli. A on nadal nie przyniósł alkoholu swoim kumplom. I tak to już chyba nie miało sensu, patrząc na godzinę.
- Powoli się zbiorę. Miło było postać i posłuchać. - sergal powiedział i lekko się przeciągnął, po czym uśmiechnął się w stronę Kari i po mału kierował się do "swojego" pokoju. Oczywiście podczas kroczenia nie szedł byle jak i niechlujnie - zamiast taszczyć swój długaśny ogon po podłodze, utrzymywał go w poziomie, żeby najwyżej falował podczas ruchu. Istna gracja u wysokiego stworzonka.
Kari pomachała mu i sama zajrzała kątem oka na drzwi od jej pokoju.
- Też chyba za chwilę pójdę i padnę na ryj na dywaniku. Potowarzyszę Necowi, Zidze i Emilowi. - zmieniła plany co do miejsca glebnięcia i ściągnęła na moment okulary, by przetrzeć oczy. Moment później znowu je oczywiście założyła. Jeszcze bez nich zauważyła, że Allen pokazał jej "thumbs up".



K o n i e c
Powrót do góry Go down
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   

Powrót do góry Go down
 
Wigilia 2009
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 15 z 15Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 13, 14, 15

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ongaku Jinsei :: Mojeforum-
Skocz do: