IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wigilia 2009

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 9 ... 15  Next
AutorWiadomość
Marianne Himbeerschmidt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 20/05/1991
ORIGIN : Berlin, Niemcy
Age (2016) : 26
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 3:01 pm

Przyglądała się działaniom Niclasa. Widocznie nigdy jej nie przestanie zaskakiwać, bo ona w ogóle nie miała pojęcia jak się obsługiwać z krwawiącymi z nosa. Cóż, nigdy nie miała osoby takiej jak Emil, za którą wydawać by się mogło, że należałoby z chusteczkami biegać, lub chociaż tamponami. Takimi mocnochłonnymi.
Kiedy Puffin zaczął się drzeć, uśmiechnęła się. Jakoś tak odruchowo, bo ten maskonur był według niej zawsze taki... inny. Dziwny taki no. Mimo wszystko położyła dłoń na łbie zwierzaka i pogłaskała go.
- Cóż... jak się zbieracie, to dobranoc. - rzuciła i znów zachichotała cicho na wspomnienie tego, czym zajmowała się z Niclasem, zanim wbiła ta trójka BFF'ów. Nagle sobie jednak coś przypomniała, więc złapała Karinę za ramię i odeszła z nią jakieś dwa i pół metra.
- Dziewczyno, wykorzystaj ten moment bycia samemu w pokoju i do cholery ciężkiej... zarywaj jak masz okazję, zanim któreś z naszych zboczeńców się do ciebie dobierze! - szepnęła i spojrzała jej w oczy spojrzeniem wręcz jebiącym słowem "DZIAŁAJ KURWA A NIE SIĘ GAPISZ!". Następnie odwróciła ją przodem do drzwi i klepnęła w plecy. Dość mocno, ale Marianna jakoś nigdy nie miała wyczucia siły przywalenia.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 3:04 pm

Odetchnęła z ulgą, że wszystko się wyjaśniło. Poważnie, kto by chciał bójki o poduszkę w pokoju? Dobrze, że dzięki tej podwójnej nie potrzeba leźć jeszcze gdzieś po dodatkową. I tak pewnie będzie zmuszona tą dużą podzielić albo między sobą, a Jimem, albo między sobą, a Emilem. Na pożegnanie kiwnęła, a Emil powoli już zawracał do pokoju. Ona również chciała, ale w ostatniej chwili została zaciągnięta za ramię jeszcze na moment. Biedaczka patrzyła się na Mar z nieco wytrzeszczonymi oczyma.
- Kto niby jeszcze? - Wiedziała o Arthurze, ale żeby jeszcze ktoś? Po chwili dostała odpowiedź jeszcze na ucho, więc miała uzupełnioną bazę danych. Lepiej wiedzieć i mieć pewność, niż się domyślać, nie?
- Swoją drogą, ciekawe gdzie jest Nec. - Zanim poszła jeszcze wzruszyła ramionami, cicho zaśmiała się i podniosła rękę na pożegnanie. Po chwili już dołączyła do Emila i weszli razem do pokoju.
- Johnny, masz wpierdol. - Powiedziała na wstępie, pokerface'ując i walnęła poduchę na swoje łóżko. Przez niego wpadła na swoją przyjaciółkę w pokoju z przypadku, a na dodatek razem z przyjacielem. Innymi słowy - Shit just got real.
- Albo nie. Nie teraz. Kiedy indziej. - Wymamrotała jeszcze, zanim walnęła się na swoje wygodne wyrko i przypomniała sobie słowa Mar sprzed mniej niż pięciu minut.
Powrót do góry Go down
Ziga Ulrichdätter

avatar



BIRTHDAY : 24/08/1986
ORIGIN : Sturmkap [Laberia]
Age (2016) : 31
Liczba postów : 8


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 3:09 pm

Ziga wdrapywała się bardzo powoli i ślamazarnie po schodach. Spędziła kilkadziesiąt minut na dole i została brutalnie upita. Zachowała resztki myślenia, ale były to resztki typu jak się nazywam.
Kiedy w końcu stanęła na górze, zachwiała się niebezpiecznie, ale w ostatniej chwili złapała barierki i nie spadła na dół. W dłoniach trzymała buty, w których dotychczas łaziła, ale po prostu po pijaku chodzenie w nich było rzeczą absolutnie niemożliwą.
Ruszyła przed siebie, bujając się na boki przemierzała korytarz. W pewnym momencie jednak przewróciła się, ale zamiast upaść na podłogę, zmieniła się... w wilka. Znów była zwierzęciem, ale wcale jej to nie przeszkadzało na swój sposób, co nie zmienia faktu, że bycie pijanym zwierzęciem jest równie upierdliwe jak bycie pijanym człowiekiem. Peszek tak zwany.
Otworzyła jakieś drzwi, ale to nie był pokój, tylko jakiś składzik. Stwierdziła, że też jest dobry na przeleżenie kilku godzin. Wlazła więc tam i położyła się, jednak kilkanaście minut później w drzwiach pojawił się Necirais, od którego również biło alkoholem na kilometr.

A dalej już wiadomo, jak to się potoczyło...
Powrót do góry Go down
Emil Heidrún

avatar



BIRTHDAY : 12/09/1991
ORIGIN : Reykjavík
Age (2016) : 26
Liczba postów : 9


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 3:09 pm

- Wychodzę. Muszę się przewietrzyć. - Powiedział, zanim jako ostatni (oprócz Kari, rzecz jasna) wyszedł z pokoju. Wszyscy poleźli się uchlać, on również pomyślał, że trochę wypije, ale potem. Mógł w końcu chwilę spokojnie połazić, bo wszyscy na dole chlali, robili rozpierduchę jak w teledysku "Whiskey in the Jar" i takie tam. Nawet maskonur go chwilowo opuścił, by pooglądać rozróbę. A on na korytarzu ujrzał otwarte drzwi, które wskazywały na to, że to składzik, jako że było tam ciemno jak w dupie murzyna. Cóż, podszedł, by zobaczyć, czy ktoś tam nie utknął, czy coś, ale znowu zaczął żałować, że ciekawość zrobiła go w bambuko. Stał chwilę z otwartymi szeroko oczyma, co oczywiście nie potrwało długo - momentalnie zawrócił i biegł przez siebie z następnym dziś nosebleedem (z chusteczką pod nosem) i na dodatek wpadł (dosłownie) na swojego brata, który akurat wszedł po schodach.
- A niech to, pięknie. - Mruknął, po czym podniósł głowę i popatrzył się prosto w oczy Bjørna.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 3:14 pm

Gdy Emil wychodził, ona była już półprzytomna, po prostu usypiała. Jimmy, Johnny i Brian poszli się uchlać jeszcze bardziej, Brennivin pewnie poleciał do Henninga, Valbi musiał podyskutować z resztą rodziny, by rozwiązać jakiś konflikt przy sparklesach i alkoholu (Chyba, że porwała go Triinu), Neciraisa gdzieś wywiało... Po prostu pustka została. Wtuliła się więc w poduchę i usnęła. Sen nie trwał długo, bo zbudziło ją głośne "KUURWAAA" Jima z pokoju obok.
- Ehh. Pójdę... do nich... później. - Wymamrotała jeszcze do siebie w niedobudzonym stanie. Czuła się nie dość, że jak podpita (A trochę faktycznie wypiła, zanim przyszła w to miejsce), to jeszcze znowu jak obolała. Jaki dziwny dzień, a właściwie - Dziwna noc. Przez wiercenie się w trakcie tego krótkiego snu spadły jej okulary na podłogę, więc zwisnęła na chwilę z łóżka, by je podnieść. Gdy założyła je, widziała o wiele lepiej, niż przed chwilą. Opierając się o dużą poduchę zastanawiała się też, czy nie powinna nosić częściej spódniczek. Nowy strój jednego z trzynastu Yule Lads był nawet wygodny i fajny. Zwłaszcza, że zawierał bordowy krawat.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 3:15 pm

Nagle dało się usłyszeć kroki, które bardzo szybko się przybliżały: osobnik je wydające na pewno biegł. Chwilę później więc do drzwi, za którymi siedziała Karina zapukał Friedrich. Odczekał ze dwadzieścia sekund (gdyby dziewczyna się ubierała albo coś) i wparował do środka, mając przewieszonego przez prawe ramię Neciraisa, a przez lewe: Zigę.
- Karina! Zostaniemy dziadkami! - ogłosił wesoło.
Przechodząc koło składziku dostrzegł zwierzaki próbujące się rozmnożyć, ale wtedy nic nie zrobił, bo chciał mieć małe szczeniaczki już od dłuższego czasu. Wrócił więc jakieś dwie godziny później, kiedy obydwa osobniki już spały, wziął na ręce i po prostu brutalnie przyholował do pokoju.
- Czujesz to, dziewczyno? Małe Necozigi! - dodał wyraźnie wesoły.
Prawdopodobnie w jego ciele krążył jeszcze alkohol, który powodował aż nadmierne szczęście. Mimo wszystko już przestał być bardzo pijany, gdyż znając życie gdzieś zwymiotował, albo po prostu już te wszystkie czynniki pijaństwa przez niego przelazły. Tak więc już prawie trzeźwy szczerzył się trochę jak debil, ale po prostu potomstwo jego wilczycy oraz "lisa" Kariny wydawało mu się być tak niesamowite, jak tylko coś niesamowite może być.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 3:15 pm

Nie spodziewała się, że nagle wbije tutaj albinos ze swoją wilczycą i jej "zaginionym" Daemonem. Zwłaszcza, że się obudziła jakieś pięć minutek temu.
- Phe. Chyba cię pojebczyło. - Powiedziała, przegarniając grzywkę na bok. No bo jak lis, a już w ogóle Daemon może się rozmnożyć z wilczycą? Co z tego, że Wolfie był taką hybrydą? Zapewne kochany podopieczny Jima i całego A7x był tylko eksperymentem laboratoryjnym. Niestety, gdy Nec zmulony, kompletnie nieogarniający tego, co się niedawno zdarzyło pokręcił łebkiem, że to prawda, Kari wręcz zrobiła w powietrzu fontannę, aka "TFU-" i wytrzeszczyła gały. Nie mogła w to kurwa uwierzyć.
- Hola, hola. Chyba nie chcecie mi powiedzieć, że to dlatego czuję się jak przejechana przez Fiata 126p? - Spytała, chociaż wiedziała, że to właśnie przez to zajście. W końcu Daemon dzieli ze swoim Daemianem uczucia i większość odczuć. Tak na dobrą sprawę miała ochotę teraz porządnie czymś przywalić w lisa, ale nie zrobiła tego - Jak myślicie, dlaczego? - Czyli pytanie dla idiotów.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 3:17 pm

Skinął głową w odpowiedzi na jej pytanie o samopoczuciu.
- Prawdopodobnie dlatego. - odparł i położył koło niej Neciraisa, zaś sam usiadł obok, kładąc sobie Zigę na kolanach.
- Nie rozumiem tej waszej daemońskiej więzi, ale mimo wszystko Ziga pewnie będzie miała szczeniaczki. - dodał łapiąc wilczycę pod przednie łapy i podnosząc na wysokość swojej twarzy, aby móc spojrzeć w jej oczy. W końcu jednak ją opuścił.
- A właśnie... gdzie taka ładna szatynka, która wczoraj też chlała? - spytał rozglądając się, jakby była w tym pokoju.
Cóż, Prus nie pamiętał tego, że sam prosił o zmianę swojego zwierzaka w człowieka, więc też nie pamiętał, że to właśnie jego wilczyca była tamtą "ładną szatynką".
- Dobra, nie ważne. Kiedyś ją znajdę. - podsumował i zaśmiał się cicho.
- Muszę przyznać, że nie spodziewałem się takiego toku wydarzeń, jakim zostaliśmy obdarowani kilka godzin temu... - dodał przytulając do siebie Zigę.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 3:21 pm

Kari jedyne, co już mogła zrobić, to wzdychać, co też uczyniła. Jej Daemon sobie hulał, a ona spała i o niczym nie wiedziała.
- To proste. Przykładowo ja się skaleczę w rękę, Nec to również odczuje i Vice Versa. - Powiedziała, tym razem uśmiechając się.
- Szczerze, cieszę się, że ty się cieszysz, ale z drugiej strony... Głupio, no bo... Nec to tak jakby ja. - Dodała jeszcze i strzeliła pokerface'a. Cóż, faktycznie, skoro mieli tą samą duszę. Co najciekawsze, odczucia dzielili tylko Daemon i Daemian (czyli właścicel główny, a była nim Karina), a reszta właścicieli nie miała takiej więzi. Gdy Friedrich zaczął wspominać o szatynce, którą oczywiście była Ziga, strzeliła WTF'a, ale po chwili przypomniała sobie, że wtedy był pijany, więc ma prawo nie pamiętać. Już nic nie chciała mówić na ten temat. Na razie była trochę wstrząśnięta tym zamieszaniem.
- Ta, ja też. To jest takie... takie... - Nie mogła chwilowo znaleźć określenia. - ...Śmieszne. Chyba. - Dodała, po czym zaczęła się po prostu śmiać. W końcu były święta jeszcze, a więc trzeba wykorzystać ten radosny czas. Nawalony zresztą też.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 3:32 pm

Skinął głową na znak, że rozumie. A przynajmniej bardziej niż wcześniej, bo wtedy nikt mu nie powiedział praktycznie na czym ta ich "więź" polega.
- Skoro Nec to tak jakby ty, to wychodzi na to, że... przespałaś się z moim wilkiem? - spytał wskazując palcem wskazującym na śpiącą na jego kolanach Zigę.
Jak to powiedział, miał pokerface'a. Spuścił trochę wzrok, chwilę później zamknął oczy. I dosłownie zaraz po tym wybuchnął takim śmiechem, że aż się popłakał.
- Przepraszam, ale... to tak zabawnie brzmi. - rzucił, wycierając ręką łzy z oczu.
Kiedy dziewczyna się zaśmiała z ich aktualnej sytuacji, on też jeszcze chwilę się pośmiał. Kiedy się opanował, westchnął cicho i pogłaskał wilczycę po łbie.
- Tak, to jest śmieszne, ale jeszcze bardziej śmieszne będzie, jak wokoło będą skakać małe... w zasadzie nie wiem co. Wilki? Lisy? Wilkolisy? Mein Gott, to będzie ciekawe. - dodał przymykając lekko oczy.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 6:39 pm

Facepalmnęła mocno, bo to nie miało brzmieć tak, jak najwyraźniej zabrzmiało.
- Nie, to nie tak. - Mruknęła i zaczęła obmyślać, jak wyjaśnić to wszystko. Po chwili już wiedziała.
- Raczej chodzi o to, że mamy tą samą duszę w dwóch ciałach. - Może i to nie była do końca prawda, bo Nec był tą duszą, ale trudno, przynajmniej to stwierdzenie było proste do ogarnięcia.
- Ja się obawiam, że będą mutanty z niestabilnym DNA. - Powiedziała, stawiając sobie tym samym pytanie, czy tak właśnie będzie. W końcu przechyliła się trochę, by sięgnąć Neca, wzięła go delikatnie i przeniosła obok siebie, by przytulić jedną ręką.
- Jakie to głupie. - Sama parsknęła śmiechem, jak wzięła na logikę swoją obecną sytuację.
- Nec się zabawił, a ja nie ever i musiałam to częściowo odczuć, budząc się z bólem brzucha. Oj Nec, Nec... - Dalej się śmiejąc stwierdziła tą fakto-przemyślaną-sytuację na głos, coś na wzór zwierzania się. Spojrzała jeszcze na lisa i wtuliła się twarzą w jego futerko z chichotem. Starała się teraz to brać mniej poważnie. Nie przejęłaby się, gdyby to był zwykły lis, ale w końcu - to ta sama dusza.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 6:47 pm

- Masz osiemnaście lat i nigdy tego nie robiłaś? W waszym świecie ostatnio to rzadkość. - stwierdził wstając z miejsca.
- W Laberii mamy ograniczenia ślubem, ale oczywiście zdarzają się wyjątki. W tym świecie też pozwoliłem sobie parę razy. - opowiedział, jednocześnie otwierając okno.
- Pozwolisz... - mruknął wyjmując paczkę papierosów i nie czekając na pozwolenie, zapalił sobie jednego. Usiadł na parapecie i zaciągnął się mocno, jednocześnie patrząc na krajobraz rozciągający się. Było ciemno, w końcu wieczór, ale latarnie zawsze trochę dodawały blasku.
Zamknął paczkę i rzucił ją tak, że wylądowała obok Zigi.
- Jak chcesz, to poczęstuj się, ale kto cię tam wie. - dodał i zaśmiał się cicho.
Dlaczego Northeima tak nagle najechało na palenie? To dość łatwe było, ale mało kto o tym wiedział: zawsze, kiedy sobie przypominał, o dziewczynie z którą odbył swój "pierwszy raz" na Ziemi, chciało mu się palić.
- Nie miej mi tego za złe, ale moim zdaniem z panem Heidrunem to mogłoby być dość... nudno, podczas wiesz-czego. Ale wydaje się być odpowiedzialny chociaż. Nie to co tamta kurwa, z którą byłem. - powiedział i jednocześnie się trochę "zwierzył", przez co zrobił pokerface'a.
- A z resztą, nie ważne. - mruknął i zaciągnął się jeszcze raz, jednocześnie zamykając oczy. Za dużo myślenia o Marion, za dużo, kurwa mać.
Po wypuszczeniu ogromnego obłoku dymu, spojrzał z uśmiechem na Karinę.
- Tak szczerze, nie powiem nikomu. Podoba ci się on? - spytał "susząc zęby".
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 6:54 pm

Tak czuła, że albinos spyta o to, ale co tam. To była dla niej drobnostka.
- Nie. Nie bez powodu nazywam siebie forever alone. Już dawno mogłabym nie być i po prostu to zrobić. Spójrz na to z tej strony - Jestem perkusistką, mam od cholery fanów. A i tak mam... wyjebane. Ta. Mam wyjebane na to. - Burknęła, po czym przestała wtulać się już w swojego lisa. Biedak był... zapewne wykończony.
Wstała więc, głupio jej nieco było rozmawiać, gdy ona sobie pół-leżała, ale musiała przyznać - fajnie się było "zwierzyć". Lubiła takie rozmowy od zawsze. Miewała takie z Emilem, miała takich wiele z Jimem, w ogóle z członkami Avenged Sevenfold... Cała lista. Spojrzała na lecącą paczkę papierosów.
- Nie, dzięki. Mam postanowienie, którego się trzymam. - Założyła ręce na biodra i rozejrzała się po pokoju. To nie był jej dom, ale było tu od choroby pamiątek, podarunków od fanów, od znajomych, od ojca... To był prawie dom. Zaczęła słuchać zwierzeń z drugiej strony uważnie, jak zawsze.
- Może i racja, ale za to jest dobrym przyjacielem, a nie jakimś nerdem myślącym, że jest cool. No i nie jest taki jak Arthur. - Skrzywiła się trochę wypowiadając ostatnie zdanie, bo do Niemca żywiła już dużą urazę. Większą, niż dużą. Chciała już pytać o tą osobę, o której Friedrich wspomniał, ale po zwykłym "A" się powstrzymała. Wiadomo było, że nie lubiła dociekać w sprawach, o których jakaś osoba nie chce rozmawiać. No, chyba, że taką osobą byłby więzień... czy coś w ten deseń. Ostatnie pytanie... mentalnie chyba zabiło Kari, bo nie spodziewała się tego tak wprost.
- No jest ładny, ale... - Zaczęła trochę motać słowa. Tu nie chodziło o zaprzeczanie sobie, ale Kari po prostu nie wiedziała, jak odpowiedzieć. Nagle ktoś jej zadaje takie pytanie, a Emil był zawsze dla niej przyjacielem.
- ...Ja go postrzegam jako przyjaciela. Po prostu znam go od ponad czterech lat, z obozu w Massachusetts, na drugim krańcu pięćdziesięciu stanów. Czytało się razem książki, gadało... - Urwała nagle, bo nie wiedziała już, czy ma płakać, że te czasy minęły, czy się śmiać i cieszyć, że kontakt im się nie urwał. Skrzywiła się lekko jeszcze raz i z lekkim rumieńcem powróciła na swoje wyrko, poprawiając trochę pogniecioną już spódniczkę i krawat. Po chwili przeciągnęła się, by sięgnąć do szuflady szafki obok łóżka, by wyciągnąć jedną z kilku zachowanych z Japonii paczek Pocky, truskawkowych. Otworzyła szybko i wzięła jednego, po czym wyciągnęła rękę z paczką w stronę albinosa.
- Możesz się poczęstować. - Powiedziała z lekkim uśmiechem. Może i ona nie wzięła papierosa, ale nie była też taka wredna, by od siebie czegoś nie dać.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 7:01 pm

Zaśmiał się cicho, odchylając głowę do tyłu, co skończyło się tym, że przyrżnął nią o framugę.
- Kurwa mać. - mruknął i rozmasował bolące miejsce.
- To prawo wprowadził mój pradziad, Friedrich III. Ja jestem X i zamiast siedzieć z moim królestwem to ślęczę tutaj, bo miałem szukać nowych gatunków broni dla Laberii. Tylko, że już znam kilka, ale jebany portal się nie otwiera, choć taki jeden bardzo mądry dziadek stwierdził, że jak już będę wiedział wystarczająco dużo, to ten portal się pojawi. Czyli wychodzi na to, że według tych magicznych spraw wciąż jestem skretyniałym idiotą. - dodał kolejną urzekającą opowieść i syknął na koniec. Tęsknił za zielonymi terenami Laberii nie skażonymi żadnymi nowoczesnymi gównami, które może i są fajne, ale gdyby mógł, i tak wróciłby do Uta-Dej.
- Przyjaciel przyjacielem, ale zaraz przez tą całą przyjaźń zostaniesz starą panną. Z twoich słów wynika jednak, że nie spieszysz się do tego tak jak twoja przyjaciółka. - stwierdził znowu i przyglądał się dalszym poczynaniom Polki. Kiedy zaproponowała mu pocky, skinął głową na znak podziękowania i za pomocą swojej niewidzialnej ręki sięgnął po jedno. Jednak nie spałaszował go od razu, bo chciał wpierw dokończyć zaczętego już papierosa.
- Looknij na to. - powiedział, zaciągnął się jeszcze raz i na chwilę zamarł, by po chwili zacząć wypuszczać kłęby dymu w kształcie obręczy, niczym jakiś parowóz albo cholera wie co. Taka "sztuczka" wprowadzała pewną innowację do starego jarania.
- Znając życie, Arthur zazwyczaj się wygłupia, może trochę popisuje. Jest zboczony, temu nie zaprzeczę, ale ja w zasadzie też. - stwierdził w ogóle bez żadnego skrępowania i znowu się zaśmiał.
Od zawsze uważał siebie za zboka, bo nim był, ale może nie próbował gwałcić wszystkich dziewczyn w promieniu kilometra. Chociaż, to oczywiste, że np. na cycki pogapić się lubił. Tak to jest z byciem mężczyzną.
Usiadł po turecku i w ogóle zmienił kierunek, bo teraz siedział plecami do otwartego okna. Może i było to ciut niebezpieczne, ale miał dobre wyczucie równowagi. Choć kiedyś zrypał się z okna, ale z parteru, ale to było jeszcze w jego zamku.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 7:02 pm

Gdy przydzwonił głową o przeszkodę wzdrygnęła się, ale nie leciała od razu na pomoc - w końcu to tylko framuga, a nie... miecz? W każdym razie lubiła historie, więc słuchała z uwagą. Może i w Avenged Sevenfold z lat 2005-2006 mogła sobie narobić trochę reputacji rebeliantki, kto wie, czy nie nawet właśnie takiej "demonicy", jak by to Brian nazwał. Tak naprawdę była miła, pomocna, przyjacielska, no i potrafiła zrozumieć wszystkich, a ta cecha była u niej najbardziej ceniona.
- Wiesz, może chodzi o broń nie tylko z Ziemi? Pamiętaj, jest jeszcze kilka planet, na które na przykład Necirais ma dostęp. Takie Azeroth... - Myśląc o kiedyś znanej tylko z gry planety, na której panowały dwa fronty - Alianci i Horda uśmiechnęła się. Mogła tam być, odwiedzić ją, a także najważniejsze dla Neciraisa tam miejsce.
- Trzeba by raz wpaść do Wyrmrest Temple w Dragonblight i spytać Królowej Alexstraszy, czy nie zna takiego czegoś. A jak nie Azeroth to Outland na Draenorze. W każdym razie Ziemia i tak niedługo pierdyknie z głupoty ludu. Czasami żałuję, że tu się urodziłam. - Jak zawsze próbowała pomóc, więc wymyśliła dobrą alternatywę planet, które zna. Na pewno albinos wiedział, o czym Kari mówi na temat Ziemi, skoro żył tutaj przynajmniej pięć razy dłużej od dziewczyny, ale... Jak widać ponarzekać zawsze można.
- Jakoś mi nie zależy. Właśnie, nie spieszę się. Mam parę innych priorytetów do spełnienia. - Powiedziała, kładąc się na wyrko. Tym razem położyła się z przymusu, bo dzisiejsze święta ją poważnie wykończyły.
- Poza tym, podobno w moim kuzynie podkochuje się jakaś gwiazdka porno... Ech, szkoda słów. - Wspomniała przy okazji o "stanie" jej kuzyna, bo to był jeden z przykładów z serii "dlaczego Kari się nie spieszy". Jim zapewne czuł się jak między młotem, a kowadłem. Z kolei zapowiadało się, że Matt może mieć niedługo dziecko. Skupiając uwagę na sztuczce cicho się zaśmiała. Jakoś... po prostu ją to bawiło, samo z siebie. Po tym, co znowu powiedział już miała pewność, że Mar nie kłamała, gdy na nią przypadkiem wlazła.
- Przynajmniej się nie rzucasz. - Skrzywiła się, bo Arthur już wiele razy na nią tak napadał, rzucał sugestie i takie tam. To właśnie dlatego miała go cholernie dość. Wzięła jedną z poduszek Jima, które on parę godzin temu zrzucił do pokoju i położyła na niej ostrożnie Neca, a sama wtuliła się w tą dwuosobową, która akurat należała do niej.
- Kurde balans. Zaczęłam sobie teraz przypominać wszystkie te piękne momenty z przeszłości. - Powiedziała jeszcze, przenosząc wzrok na okno.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 7:13 pm

Kiedy Karina mówiła o innych planetach, jego oczy stopniowo się poszerzały ze zdumienia.
- Scheisse, nie pomyślałem o tym. - mruknął drapiąc się po brodzie.
- Jogas jednak nie wspominał coś o innych planetach. Niektórzy Laberianie wiedzą co nieco o Ziemi, ale o tym co powiedziałaś nawet ja nie wiem, a można by rzec, że jeśli o Laberię chodzi, to wiem wszystko. - powiedział zgniatając papierosa zębami.
Wyraźnie został zagięty.
- Jeśli to nie problem, to byłbym wdzięczny za przejażdżkę w tamte tereny. Zauważyłem, że Gordon i Ralph też tęsknią za swoimi poddanymi i w ogóle za Uta-Dej. Jestem pewien, że gdyby to coś pomogło to by było świetnie. - stwierdził wyjmując papierosa z ust, dogaszając o zewnętrzny parapet i wywalając przez okno.
Zlazł na podłogę, po czym zamknął Fenstera, ale jeszcze moment popatrzył przez niego. Westchnął, odwrócił się i wciąż trzymając pocky w niewidzialnej ręce, usiadł koło Kariny. Ugryzł je ze dwa razy, jednocześnie myśląc w dość głębokim skupieniu.
- Też mi się wydaje, że Ziemia już długo nie potrwa. Jest za dużo broni atomowej. Już podczas II wojny światowej miałem złe przeczucia, ale z dnia na dzień one rosną. Jeśli jednak dojdzie do tego, że rzeczywiście będzie zagrożenie z powodu bawiących się atomami idiotów, tych, co uznam za wartościowych, wezmę do Uta-Dej. Jogas powiedział, że jeśli będzie właśnie taka globalna zagłada, portal na pewno się otworzy, ale nie sądzę, by kazał mi czekać z powrotem aż do tamtej pory. - mówił wciąż zastanawiając się, czy słowa Kariny o innych planetach na prawdę mogą się spełnić.
Cóż, Jogasa nigdy nikt nie mógł przewidzieć, ani zrozumieć. Mówił jak ten cały jebany Yoda, ale był niewyobrażalnie mądry. Słysząc jednak o przypadku Jimmy'ego, zaśmiał się.
- Gwiazdka porno, powiadasz? Zamknij ją na godzinę z Arthurem w jednym pokoju to przestanie się puszczać. - rzucił żartobliwie i znów zachichotał, po czym kolejny raz dziabnął pocky.
Obawiał się, że nawet "wyćwiczona" gwiazda porno po godzinie z Niemcem do końca życia łaziłaby okrakiem tak, jakby cały czas siedziała na koniu. Jeszcze by tam tylko gościa z Old Spice brakowało, by rzucił tym tekstem: teraz siedzę na koniu, czy jakoś tak.
- Nie rzucam się...? - powtórzył pytająco, na jego twarzy wystąpił uśmiech typowego łobuza.
Zaraz po tym "oderwał" Karinę od poduszki i trzymając za nadgarstki przygniótł do podłogi, aby następnie usiąść okrakiem na jej nogach. Na oko, ich twarze dzieliło z dziesięć centymetrów, może trochę mniej. Gapił się tak chwilę na nią i znów się zaśmiał.
- Chyba rzeczywiście się nie rzucam, moje nazwisko nie Brennentier, nie mam tak zakodowane. - podsumował i odepchnął się od ziemi tak, że glebnął na plery obok dziewczyny, aby następnie usiąść po turecku.
- Z tego co wiem, to jak jestem pijany to się rzucam, więc... chyba na jedno wychodzi. - dodał pochłaniając do końca pocky, które wcześniej znów przytrzymał w niewidzialnej dłoni.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 7:18 pm

- Ja tam nic nie obiecuję, po prostu przypomniało mi się, że planet w całej galaktyce jest pierdylion, jak nie tyle samo razy więcej w całym kosmosie. - Głośno się zaśmiała, wręcz przymykając oczy. Ona sama znała ich zaledwie kilka - Azeroth, jego księżyc Draenor (obecnie Outland tylko się ostał z niego), Lore, oraz przynajmniej trzy inne, których nazw nigdy nie mogła jakoś zapamiętać.
- Problem żaden, tylko Nec musi zyskać siły na tworzenie teleportów. O mało nie zginął po ataku Nelthariona w Dragonblight, tym samym stracił za dużo siły, a żeby nas nie narażać, wszyscy zostaliśmy przeniesieni znowu tutaj. Bo gdyby Nec, zginął, to my wszyscy, czyli Ja, Jimmy i Tino również. W przypadku moim i Jima już na stałe, bo raz dostaliśmy szansę na powrót, a mnie jeszcze poszkodowano. Damn it. - Przeklęła cicho, wspominając jeszcze niedawny event, gdzie to jej własny brat wpieprzył jej swój topór prosto w serce. Na szczęście zrobił to pod czyjąś kontrolą, a nie z własnej woli. Teraz już nie dość, że dusza Kari była w kawałkach, to jeszcze jej część również, a teraz szuka wszelkich brakujących, których Alexstrasza nie dała rady odzyskać.
- Dobrze, że wiem, o czym mówisz, w związku z planetą, która wcale nie musi być takim syfem jak Ziemia. Aż mi się przypomniało jak siedziałam i rozmawiałam w kręgu Nocnych Elfów z miasta Darnassus na drzewie życia Teldrassil. - Dobrze wspominała ten moment, a poza tym również dlatego, że ma to swoje odniesienie w Nordyckiej Mitologii. Mowa tu o "Drzewie Świata", Yggdrassil... czy coś takiego.
- Chętnie bym mu ją rzuciła. - Zaśmiała się raz jeszcze głośno, bo bądźmy szczerzy - nienawidziła tej ździry. Sama jeszcze sięgnęła ręką po trzy Pocky, prawie momentalnie je pożerając. Och, ta magia japońskich słodyczy. Gdy nagle jednak albinos "rzucił się" na Kari, dziewczyna z wytrzeszczonymi oczyma jedynie patrzyła i zaczęła wątpić, czy dobrze zrobiła, mówiąc takie coś. W końcu gdy zlazł, westchnęła z ulgą, po czym sama usiadła z wyprostowanymi nogami, podpierając się na rękach. Nieźle się przeraziła.
- Cóż... Chyba normalka. - Zaczęła się śmiać, jakby nic się nie stało, chociaż z drugiej strony znowu zwątpiła, czy przypadkiem nie jebła jakiegoś głupstwa. Rozwiała to wszystko swobodnym machnięciem ręki.
- Tak se myślę... Jeśli raz już umarłam, więc teoretycznie nie żyję, to czy tutaj będę już skazana na życie praktycznie wiecznie. - Mruknęła trochę pod nosem, bo to pozornie poważne pytanie. Jeśli miałaby żyć wiecznie, to mogliby wybrać ją nowym aspektem ziemi na Azeroth.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 7:26 pm

- Nie wiem jak to jest z wami, Daemianami czy jak to się zwie. Ja wiem tylko, że póki mnie nie zabiją to tu se mogę żyć w chuj czasu, bo od trafienia do Prus nie przybyło mi żadnej zmarszczki ani w ogóle... nic. Nie starzeję się i muszę przyznać, że to dość dziwne uczucie. Kiedy widziałem jak umierają moi przyjaciele z wojska, to aż sam chciałem coś ze sobą zrobić, ale magia Jogasa musi mnie jakoś pilnować, bo za każdym razem coś mnie ratowało. Gdy chciałem się zabić np. z pistoletu, okazało się, że był na wodę. Nie ogarniam tego. - mówił trochę jak najęty, ale swoimi opowieściami praktycznie nie dzielił się ze zbyt dużą ilością osób. Na pewno mówił Gordonowi, Ralphowi i niektórym z Krigen Familii, jednak chyba nikomu więcej.
Znów spojrzał na śpiącą Zigę, a później na Neciraisa. Zaśmiał się i facepalmnął.
- Cholera, chyba na prawdę się nieźle zabawili. Śpią jak zabici. - mruknął i pocałował Zigę w łeb.
- Co do tej dziwki co się przystawia do twojego kuzyna... Daj mi jej namiary to Arthur jak do niej nie pójdzie..! Aż jej się dom zapali. - zarechotał zacierając ręce jak złe charaktery w kreskówkach, kiedy wymyślały mroczne plany. Tak dla jaj wykonał jeszcze "diaboliczny śmiech" z uniesionymi do góry rękami. Tylko pioruna mu brakowało!
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 7:35 pm

- No... z Daemianami to jest tak, że Daemony żyją, dopóki ich dusza nie zostanie doszczętnie wybita, czyli dopóki nie zostaną zabite przez inne daemony, albo magię. Umrzeć też mogą, gdy ostatnia osoba w galaktyce nosząca kawałek danej duszy umrze. Czyli coś jak śmierć ze starości. - Zaśmiała się, robiąc szeroki uśmiech.
- Jednakże, gdy Daemon zostaje zabity, umierają wszyscy, którzy noszą największe kawałki jego duszy, zazwyczaj są to trzy lub cztery osoby, do których Daemon się przywiązuje. Jeszcze jest sprawa, czy dusza jest młoda, czy stara, ale... to już na kiedy indziej. - Zaczęła się znowu śmiać, bo sama się rozgadała strasznie, a ta sprawa Daemonizmu wcale nie jest taka prosta, jaka może się wydawać. Kij wie, czy nawet na planecie macierzystej albinosa nie było Daemian.
- To może znaczyć, że jesteś wybrańcem, czy coś. - Dodała jeszcze po chwili, a po momencie zastanowienia, zaczęła nucić słowa piosenki jednego z zespołów, na których się wychowywała w dzieciństwie.
You re the keeper of the seven keys
That lock up the seven seas
And the seer of visions said before he went blind
Hide them from demons and rescue mankind
Or the world we're all in will soon be sold
To the throne of the evil paid with Lucifer's gold...

Po chwili zorientowała się, co wyprawia, więc przestała podśpiewywać.
- A, wybacz. Skojarzyło mi się to z "Keeper of the Seven Keys". - Strzeliła jeszcze jednego pokerface'a. Najciekawsze było to, że tekst piosenki zapomniała, zanim zginęła, a po wskrzeszeniu... Nagle znała cały. Coś za coś, najwidoczniej. Znajomość tekstu za znajomość swojego wieku, jakie to idiotyczne. Po chwili ona również spojrzała na zwierzaki i przytaknęła. Szczerze, uradowała się na propozycje wkopania tej pornolówny jako prezent dla Niemca.
- A dobra, wezmę jej namiary od Jima, jak wróci z pokoju obok. - Powiedziała radośnie i się wyszczerzyła, bo w końcu miała szansę na pozbycie się istnego wrzodu na dupie. Za samo to Friedrich mógł nawet od razu dostać u Kari rangę "frienda".
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 7:45 pm

Dalej słuchał dziewczyny, jednak nagle, dość niespodziewanie się wtrącił.
- U nas nie było Daemian. - odezwał się, jakby przeczytał pytanie z myśli Kariny.
Bo w zasadzie tak zrobił. Czasami, kiedy nawet nie chciał, uruchamiała się u niego moc słuchania myśli innych, więc nie mógł nic z tym zrobić.
Podsunął za siebie Zigę i położył się tak, że miał z niej wygodną poduszkę. Zamknął na chwilę oczy, wyraźnie znowu coś myślał i to dużo.
- Te wasze daemianiczne historie są chyba trudniejsze do ogarnięcia niż historia całego Uta-Dej, a tam też się dużo działo. Za czasów pierwszego króla Laberii, Kavariosa I, było ponad trzysta królestw. Aktualnie jest około siedmiu. Moja Laberia, Enda Ralpha, Yara Gordona oraz jakieś tam małe gówna wielkości może Norwegii i Szwecji razem wziętych, które zostały po drugiej stronie Muru. Laberia jest wielkości Rosji, królestwa chłopaków też mniej więcej takie. Ale u nas jest tylko jedno, duże miasto tak na prawdę, reszta terenu to jakieś pola, lasy, małe miasteczka. - wspomniał o geografii Uta-Dej, aby łatwiej było Karinie ogarnąć, jakie tereny tam są mniej więcej.
- Mam pomysł. Jak już portale się otworzą i pokonamy Magów, posiedzicie wszyscy kilka tygodni u nas, co ty na to? Tam przynajmniej mamy tyle pokoi, że nie wejdziecie znowu jak Mar z Niclasem będą zmierzali do "konkretnych czynności". - zaproponował.
Bardzo zależało mu na tym, aby oprowadzić ich po najciekawszych miejscach królestwa. Jednak chwilę później zorientował się, że na głos powiedział przy Karinie to, co wyczytał z jej myśli. Od razu jebnął pokerface'a.
- Przepraszam. To moje moce. - mruknął i zaśmiał się cicho.
Może i było to nie kulturalne tak czytać innym w myślach, ale wolał przeprosić na teraz i na przyszłość.
- Wybrańcem? Proszę cię, mam wyjebane na te karmy, przypadki i tak dalej. - dodał znów mrużąc oczy.
Wysłuchał następnie piosenki nuconej przez Karinę. Aby lepiej wytężyć zmysł słuchu, znowu zamknął gały i po prostu czekał, aż skończy.
Kiedy zaczęła mówić o namiarach, praktycznie prawie spał, ale obudził się równie szybko.
- To cudownie. Arthur na pewno się ucieszy, jak będzie miał kolejną dziwkę do jakiegoś teledysku i nie tylko.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 7:50 pm

- Nic wcześniej nie mówiłam, bo to nawet dla mnie dziwne. Jedynie Nec, Królowa Alexstrasza i doktorek-okularnik o tej amnezji wiedzieli. - Przyznała, wskazując na smacznie śpiącego czworonoga i trochę gestykulując. Szczerze, zaciekawiła ją wizja Uta-Dej, nie mogła tego ukryć.
- Cóż... Ja o Azeroth mogę na pewno mniej powiedzieć, niż Nec, ale... są tam tylko trzy kontynenty - Kalimdor, Northend i Eastern Kingdoms oraz Outland, ale to pozostałe strzępki Draenoru, czyli księżyca, dlatego go nie zaliczam. Wszystko to jest podzielone na mniejsze krainy, takie jak Ashenvale, Westfall, Howling Fjord... Sporo tego jest. - Ona również podzieliła się trochę geografią Azeorth, ale to oczywiste, że Nec wie o wiele więcej.
- Jestem za. Lubię podróże, lubię zwiedzanie i wszystko, co z tym związane. - Powiedziała i szeroko się uśmiechnęła, a wręcz zaśmiała przypominając sobie akcję z wpadem do pokoju. Nie przeszło jej nawet przez myśl, by odmówić. Po chwili również się zorientowała, że albinos czytał jej z tychże myśli.
- A tam, nic nie szkodzi. - Uśmiechnęła się jak niby nic. Zaczęła myśleć też, że najwyraźniej umieją się dogadać, więc... już go w zasadzie traktowała jako przyjaciela. Wręcz fizycznie się wzdrygnęła, bo wiedziała, że... mógł te myśli po prostu przeczytać jak gazetę.
- E tam, karma. Chodzi mi raczej o to, że ludzie cię... potrzebują? Nie wiem, ja tylko przypuszczam. - Powiedziała, wzruszając ramionami. Czasami kogoś potrzeba do odwalenia brudnej roboty. Nec był Daemonem wybranym na Alias z tego co wiedziała od niedawna, więc... Zaliczał się do takich stworzeń. Cool. Tym samym zarówno on, jak i Karina, Jim i Tino mogli być teraz celem jakichś złych Daemonów, albo cholera wie czego. Zaśmiała się jeszcze na Arthurowe podsumowanie i podkuliła kolana.
- Jeśli wybiorą mnie Aspektem Ziemi po udupieniu Nelthariona, to będę miała przesrane, a pewnie to zrobią - siłą. - Tym razem nie ukryła myśli, bo praktycznie nie miała już po co. Naprawdę - ten scenariusz przyprawiał ją o dreszcze. Nie wyglądał, ale był najgorszy, jaki mógł się aktualnie wydarzyć. I to wcale nie było zabawne.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 7:56 pm

- Ludzie jak ludzie, wystarczyłoby wybrać nowego króla to od razu by pewnie o mnie zapomnieli. Jednak obiecałem sobie, że ujebię Sheen. To była moja dziewczyna przez dość długi czas. Problem w tym, że jak się później okazało, ta kurwa jebana była szpiegiem i wszystkie słabe punkty moich wojsk przekazała władcy królestwa, z którymi aktualnie mieliśmy na pieńku. Szmaty zajebały nam jedną piątą naszych terenów, ale szybko je odebraliśmy i to z nawiązką, gdyż wystarczyło tylko zmienić typowe dla nas ustawienie żołnierzy. Nie lubię zabijać, a dziewczyn szczególnie, ale jeśli przez tą dziwkę miało ucierpieć to, na co pracowało kilkanaście pokoleń mojej rodziny, to skręcę jej kark i dam Arthurowi na wykorzystanie. - powiedział, po czym uderzył prawą pięścią w otwartą lewą dłoń.
Był to plan, można by powiedzieć, że doskonały. Najpierw jednak trzeba było pozbyć się Yaroszajsów.
Kiedy jednak usłyszał nagły napływ myśli dziewczyny w swojej głowie, pokręcił głową z lekkim zażenowaniem.
- Też się cieszę, że jesteśmy przyjaciółmi. - zaśmiał się głośno, przez co chyba nawet Zigę obudził, więc postanowił na chwilę usiąść.
- Postaram się nie wsłuchiwać zbytnio w twoje przemyślenia, ale też nie myśl tak... "intensywnie", bo to mi też nie pomoże. - poradził jej i puścił oko, cały czas mając uśmiech na gębie.
- A jeśli wybiorą cię na tego całego aspekta, to wszystkie wojska Uta-Dej pomogą cię odbić, obiecuję. - dodał i uśmiechnął się tak, że chyba nie było opcji, aby nie podniósł Kariny na duchu choć troszeczkę.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 8:00 pm

Wsłuchiwała się wyraźnie w plan i jak by nie patrzeć - rozumiała, dlaczego to takie ważne. Jej Daemon pełno rzeczy już opowiadał na temat służby, planach, strategiach - chociażby na przykład dla Norwegii w erze wikingów. Co prawda sam był Islandczykiem, ale... Islandia została w końcu zasiedlona przez między innymi Norwegów, a sama podlegała Norwegii po niedługim czasie. Lojalny pupilek Haralda I - Necirais Ødegård.
- Jak będzie trzeba, nawet my z Necem pomożemy. Jeśli nie uda się ściągnąć do pomocy Dragonflightów, to najwyżej można zwerbować jakąś armię z Dalaran. - Powiedziała, przypominając sobie o tym, że owe unoszące się na skale miasto w dość wysokim punkcie jednej z dwóch najmniejszych krain Northend, jaką była Crystalsong miało bardzo dobrą armię. Posiadali głównie dość dobre w walce krwawe elfy, a na dodatek jeszcze jeźdźców gryfów z Aliantów i jeźdźców chimer z Hordy. Byli teź jeźdźcy smoków, jeźdźcy hipogryfów i wiele więcej... ale to już rzadsze grupy, bo nie wszystkich stać na taki luksus.
Skinęła jeszcze głową i przymknęła na chwilę oczy, by oczyścić te wszystkie durne myśli, które mogły do niej nawet bezcelowo przyjść i były właściwie bez sensu, a po tej chwili otworzyła.
- Dzięki za pomoc. Bycie aspektem może i jest fajne... Mieć kontrolę nad całym Azeroth, dumnie reprezentować własny Dragonflight w "stowaryszeniu", jakim jest Wyrmrest Accord, pomagać dookoła, naprawiać szkody wyrządzone przez poprzednika... - Zaczęła swobodnie wymieniać zalety bycia aspektem, o których wiedziała nawet z gry. Tyle, że w realu było to bardziej poważne, rzecz jasna.
- ...Ale te szkody są gigantyczne. Cała planeta, nie licząc o dziwo Northend została poniszczona w wielu miejscach. Np. Takie Barrens... zostało przedzielone na pół zajebiście szeroką i długą szczeliną w ziemi, która jest wypełniona lawą, a takie Darkshore to już po prostu strzępy ziemi, na których są same tornada wielkości takiej, że te z Oklahomy to przy nich małe pierdoły. Poza tym Black Dragonflight ma tak niską reputację przez Nelthariona, że nie wiem, jak szybko można ją odbudować i jakieś dziewięćdziesiąt sześć procent czarnych smoków niszczy, zamiast pomagać. Pomijając to, każdy aspekt musi mieć swojego "Consort'a", a nawet kilku, a mi się jakoś nie widzi rozmnażanie z takowymi przez kilkanaście, czy tam kilkadziesiąt tysięcy lat. - Podsumowała też wszelakie minusy tego, co może ją spotkać w przyszłości. Orientując się, że w pokoju jest nieco ciemno, nie chciało się jej już wstawać, więc wróciła do "siadu prostego" i pstryknęła palcami, by zrobić jakiś mały płomyczek, a drugą ręką trzymała go w powietrzu.
- Nawet Necirais próbował sprzeciwić się i wytłumaczyć Alexstraszy, że muszą znaleźć kogoś innego. Mają taką osobę, Orka o imieniu Thrall, ale pomimo zasług... Nie jest magiczny. To zwykły wojownik. Drugą osobą jestem ja, a mnie bardziej chcą, bo mam równo tyle zasług, co Thrall i jestem chociaż trochę magiczna, a będą potrzebowali aspektu prawie od zaraz. - Dodała jeszcze, po chwili pokerface'ując na to, jak bardzo się rozgadała na ten temat. Dawno aż tyle nie rozmawiała, a wciąż nie wszyscy wiedzą, jak bardzo ta sprawa jest ważna. Ludziska myślą, że to takie fajne, a tu się okazuje, że nie do końca. To głupie uczucie, gdy grasz w ulubioną grę na komputerze przez wiele lat, a potem nagle trafiasz do świata z tej gry i bierzesz czynny udział w ratowaniu go.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 8:03 pm

Próbował ogarnąć wszystko, o czym mówiła Karina, choć wcale nie było to łatwe. Było tego iście za dużo, więc po prostu po pewnym czasie na jego twarzy pojawiła się mina typu "Blue Screen of Dead". Stanowczo za dużo myślenia jak na jeden raz.
Słysząc propozycję pomocy, uśmiechnął się i skinął głową.
- Mam nadzieję, że nie będzie trzeba, nie zależy mi na rozlewie krwi. Mam jednak przeczucie, że to nie będzie normalna wojna, gdzie na wielkiej polanie czy gdzieś ścierają się dwa fronty. To chyba będzie bitwa głównie między mną, Gordonem i Ralphem, a Magami. Prawdopodobnie będzie trzeba ich jakoś zajść czy coś... Cóż, zobaczymy jak to będzie, nie chce mi się znowu o tym myśleć. Jestem leniwym władcą, którym wszystko trzeba podać, bo sam se nie weźmie. - powiedział znów się kładąc na Zidze.
Na jego twarzy pojawił się uśmiech, kiedy myśli dziewczyny zaczęły się uciszać. Tak było dużo lepiej, bo wcale nie lubił siedzieć w czyjejś głowie.
- Też nie wiem, jak ci to mogło przyjść do głowy, ale z drugiej strony, skoro już wiesz, że jestem totalnym zbokiem, to się nie dziwię. - przyznał i zaczesał sobie włosy do tyłu. Zarechotał cicho, bo jednak myśli pairingowe typu on i Karina, były dość... zabawne.
- Będziesz się rozmnażać z jakimiś smokami? Zajebiście, nie zazdroszczę. - zarechotał jeszcze raz i znów usiadł, przez co jego grzywka znów jebła mu na oczy.
- Jeśli będziesz chciała stamtąd wywiać, a nie pozwolą ci, spierdolisz ze mną do Laberii. Jestem pewien, że nie będą wiedzieli jak tam się dostać, bo nawet ja nie wiem, a ja wiem wszystko co wiedzieć można. - skrzyżował ręce na piersiach wyraźnie z siebie dumny.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 8:05 pm

Postanowiła przestać się rozgadywać. Gdy ją coś naprawdę męczyło, gadała jak najęta, więc przynajmniej... wyładowała się? Może nie w takim sensie. Ale poważnie ją to trapiło, więc tym samym się trochę uspokoiła.
- Rozumiem, rozumiem. Ale zawsze, gdy będzie trzeba, to jakoś spróbujemy pomóc. - Stwierdziła jeszcze raz i uśmiechnęła się. Była trochę z siebie zadowolona, że ewentualnie mogłaby się na coś przydać.
- Chyba za dużo panuje wokół mnie bandslashu, pairingów i innych podobnych... Sama się teraz sobie nie dziwie. - Zaśmiała się, podejmując następną próbę obrotu wszystkiego w żart. Cóż, była jedyną dziewczyną w swoim zespole, dlatego... Bandslash nieunikniony.
- Myślisz, że chcę? Nawet nie mam zamiaru. - Pokerface'nęła i nadal trzymając płomyk w powietrzu, lekko go pomniejszyła, by nie zrobić przypadkiem jakiegoś pożaru, czy czegoś podobnego. Wstała powoli, przeciągnęła się i zwyczajowo otrzepała spódniczkę z kurzu, po czym usiadła sobie na wyrku, bo niewygodnie było jej już na podłodze.
- Ta logika jest ciekawa, ale pomysł nie taki zły. - Zarechotała, poprawiając okulary na nosie. Po chwili Jim znowu zaczął coś wrzeszczeć w pokoju obok.
- Oho, Seward rozrabia. - Zaśmiała się jeszcze raz, spoglądając w ścianę, zza której dobiegał krzyk. Zapewne kurdupel coś rozwalił, a więc Kari wolała tam na razie się nie wałęsać, bo pewnie się nieźle uchlali. Tak poza tym, Bóg wie, co tam się działo...
Powrót do góry Go down
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   

Powrót do góry Go down
 
Wigilia 2009
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 15Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 9 ... 15  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ongaku Jinsei :: Mojeforum-
Skocz do: