IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wigilia 2009

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 9 ... 15  Next
AutorWiadomość
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 8:13 pm

Również odwrócił się, aby popatrzeć w miejsce, z którego krzyki dobiegały. Zaśmiał się kręcąc głową, po czym wstał z miejsca i przeciągnął się. Dupa też go zaczęła boleć.
- Zaraz wrócę, poczekaj chwilę. - powiedział z uśmiechem i wyszedł z pokoju.

Wrócił jakieś dwie minuty później, trzymając w jednej dłoni butelkę wódki, a w drugiej dwie szklanki.
- Cóż, noc jeszcze młoda, możemy se popić chwilę. - zaproponował i zaśmiał się.
Mimo, iż jeszcze ze trzy godziny temu sam był pijany i w ogóle nie pamiętał co robił, to strasznie go suszyło i postanowił się napić jeszcze raz, w dość ciekawym towarzystwie.
- Looknąłem do pokoju twojego kuzyna. Są pijani bardziej niż ja, a tak być nie może. Chyba coś stłukli, ale po za tym nie wygląda na to, aby się zabijali na wzajem. - opowiedział co zobaczył w tamtym pokoju, po czym usiadł na swoim dawnym miejscu, opierając się plecami o Zigę.
Nalał wódki do dwóch szklanek i podał jedną Karinie.
- Wiem, że pewnie nie jesteś taką fanką picia jak ja, ale okazyjnie to chyba mogłabyś. - powiedział i zabrał się za swoją szklaneczkę, którą obalił w dość szybkim tempie i zasyczał cicho.
- Od razu lepiej. Trzeba sobie zrobić trening przed sylwestrem, nie?
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 8:17 pm

Szczerze, nie przewidziała, że tak bardzo się nawalą. Już się bała nawet powrotu Johnny'ego i Briana, a co dopiero Jima. Przynajmniej od swojego kuzyna dostanie dokładną relację zdarzeń, bo nie ważne jak bardzo się uchleje - zawsze udaje mu się dość sporo pamiętać. Wręcz zastanawiała się, czy ona sama tak też nie ma, bo podobno Sullivanowie mają dość mocny łeb do alkoholu. Popatrzyła dość krzywo na wódkę, jako że już trochę wypiła wcześniej i to piwa, a nie chciała się za bardzo nawalić. Parę 40's jej w zupełności wystarczało. Mimo wszystko wzięła szklankę z ciekawości patrząc do środka, ile tam było dokładnie wlane.
- Ano, spodziewałam się. Jim w innym wypadku nie wrzeszczałby tak, jakby go jakiś smok gonił. - Powiedziała, po czym uśmiechnęła się szeroko.
- Okazyjnie, powiadasz? No, może... Chociaż nie przepadam za wódką, prawdę mówiąc. - Znowu oglądnęła szklankę z każdej strony, bo miała wątpliwości, czy pić, czy nie. Skoro padła przez Neciraisa, to wszystko mogło się zdarzyć, gdyby sama tyle wypiła, a z drugiej strony chciała sprawdzić ten mit o "pamięci" Sullivanów. Cóż, raz kozie śmierć, wzięła z dwa łyki i kaszlnęła parę razy.
- Nie, to na pewno nie jest moja mocna strona. - Nadal lekko kaszląc zarechotała, a zakończyła "maraton kaszlenia" lekkim chrząknięciem. O wiele bardziej polubiła chyba piwo.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 8:42 pm

Zastanowił się chwilę patrząc w sufit.
- Przygotowałem się na to. - powiedział i z wewnętrznej kieszeni kurtki wyjął 40's i rzucił Karinie na łóżko.
- W Laberii mamy tylko wino. Jednak jeśli do niej wrócę, nauczę odpowiednie osoby tworzenia piwa i wódki, to też będziemy mieli się czym upijać. Ale skoro siedzę tutaj, to trzeba oblać narodziny Jezusa, bo robi to "tylko" co roku. - jak zwykle swoje pijaństwo zwalał na dzień w roku.
Choć według niego każdy dzień był odpowiedni na upicie się w trupa.
- Cóż... wypijmy za... wspólne święta, nie dopuszczenie cię do bycia consortem, zwycięstwo nad Magami z Yara i... za małe liso-wilki o niestabilnym DNA. - wygłosił toast podnosząc szklankę w górę.
- Chcesz coś dodać? - spytał chwilę później.
W końcu jeśli mają wznosić toast, to dobrze by było, aby Karina też dodała coś od siebie. Chyba, że on był taki zajebisty i powiedział wszystko, nawet to, co dziewczyna miała na myśli.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 8:46 pm

- Lubię to! - Zacieszyła po Polsku i świsnęła butelkę, oglądając ją również naokoło, po czym dostrzegła gdzieś na etykietce drobny podpis Jima.
- No, Jim wyłożył swoje zapasy - definitywnie 40's. - Zaśmiała się jeszcze raz, jako że jej kuzyn miał zwyczaj podpisywać już swoje butelki, w razie gdyby ktoś taki jak kurdupel spróbował mu podwędzić zapasy. Anty-Pasożytnicza metoda.
- Wino, huh? Głupio, że jeszcze nie piłam żadnego, a takie alkohole jak piwo, czy właśnie wódka już próbowałam. - Pokerface'nęła, otwierając butelkę otwieraczem, który akurat leżał sobie na szafce obok łóżka.
- Czy coś jeszcze mogę dodać...? Ta. Za niezadźganie mnie drugi raz dość sporym toporem w serce. - Powiedziała, wznosząc butelkę w górę. Chwilę potem wzięła łyk większy od tych dwóch wódki. Poważnie - robił się z niej chyba powoli drugi Jim, czy też drugi Raphaell, jak kto woli.
- Nie wiem czemu, ale chyba polubię takie picie w małym towarzystwie. Na pewno jest spokojniej, niż na rozróbie na dole. - Uśmiechnęła się szeroko, biorąc moment później jeszcze jednego łyka. Nie była przekonana do picia nawet z jedną osobą, ale przyzwyczaiła się, pijąc razem z kuzynem co jakiś czas.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 8:49 pm

- Tak, niewątpliwie picie w małym towarzystwie jest fajne, ale jak jest picie w dużym to... - urwał i zaśmiał się.
- ...Sama rozumiesz, taki Arthur pod wpływem... zabawa gwarantowana. Tak jak dzisiaj na wigilii... wciąż leżą na korytarzu i od czasu do czasu śmieją z niczego. - powiedział wyraźnie rozbawiony.
Ale dokładnie tak było. Kiedy poszedł po "napoje", na korytarzu natknął się na Rammsteinowców oraz dwóch tępaków, co dołączyli do bójki. Siedzieli oparci o ścianę, naokoło nich walały się butelki i jedni spali, a drudzy wciąż się ryli.
- Cóż, wolę chyba nie wiedzieć, co robiłem jak wcześniej nie byłem zbytnio trzeźwy. Pamiętam tylko, że chciało mi się śpiewać, więc znając życie gdzieś użyłem swojego "wokalnego talentu". - wspominając o swoich dzisiejszych wygłupach, patrzył na swoją szklankę.
Pewne było jedno: Friedrich nie był doskonałym śpiewakiem i doskonale o tym wiedział. Zastanawiało go jednak ile ludzi się zraziło do niego przez to.
Zabrał na chwilę Karinie butelkę i przyjrzał się podpisowi Jimmy'ego, którego szczerze nie zauważył.
- Podczas wojny piłem dużo Erdinger'a, w zasadzie to moje ulubione piwo. Ale mimo wszystko nigdy go nie podpisywałem. - stwierdził wesoło, oddając butelkę właścicielce.
- Twój kuzyn ma ciekawe pomysły, ale widocznie nie działające, bo mi na przykład udało się jedno z jego piw podjebać. Co prawda nie ja je piję, ale gdybym chciał... - zagwizdał i łyknął sobie jeszcze wódki.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 8:53 pm

- Ogarniam, ogarniam. Jim raz skakał wokół studia, podśpiewując "Just a spoonful of Jimmy helps the whole world go down", czy coś takiego. Chyba też wtedy się upił nieźle, bo skakał z piwem. - Zaśmiała się jeszcze, przypominając sobie akcję z roku 2007, kiedy to nagrywali płytę Self-titled. To było piękne. Johnny wtedy miał brodę, nikt tego nie mógł zapomnieć, dlatego gdy powstał "A7x Cartoon", Johnny robił tam jaja i z Fredem (pomocnikiem zespołu) zakładał się, że muszą im urosnąć brody i ich w ogóle nie będą mogli ściąć, dopóki nie skończą albumu. Ach, te czasy.
- Cóż... Ja wiem co się działo, ale faktycznie nie jestem pewna, czy powinnam o tym wspominać. - Powiedziała i pokerface'nęła, bo taka była prawda. Wtedy była już jako-tako przytomna, po byciu "uratowanym" przez Friedricha. Strzeliła WTF'a, gdy odebrano jej butelkę, ale skoro jej ją oddano, nie miała po co się denerwować.
- Jim orientuje się dopiero, gdy spojrzy w zapasy. Taka zasada. - Stwierdziła i zaśmiała się dość głośno. Nie wiedziała jak, ale Jim zawsze był obczajony w tym, ile piwa miał w chwili obecnej w lodówce.
- A jednak Jimmy mnie przekonał. Nie jestem kozłem ofiarnym Sullivanów. - Dodała jeszcze, praktycznie zrelaksowana. Poważnie, miała jeszcze niedawno nerwa, gdy widziała zbyt dużo alkoholu. Po chwili ogarnęła, co właśnie powiedziała i zrobiła facepalma.
- Cholera. A obiecałam sobie nie pić. W ten sposób wykończył się mój ojciec, prawie w ten sam Jim... - Zrelaksowanie właściwie przeminęło, a ona odstawiła butelkę na podłogę, tym samym opierając łokcie o kolana, a czoło o dłonie. Przeszłość wraca sama, a historia lubi zataczać koło. I to cholernie bardzo lubi.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 8:57 pm

Wolał nie wiedzieć co robił po pijaku, ale po pewnym czasie stwierdził, że... chyba jednak chce.
- Dobra, opowiedz mi urzekającą historię, która została napisana dzięki mnie w połączeniu z alkoholem. - poprosił i wziął kolejnego łyka ze szklanki.
Skoro Karina nie lubiła wódki, to cała butelka należała do niego. Będzie mógł ją spokojnie obalić a później równie spokojnie robić z siebie debila po pijaku, aby następnego dnia równie spokojnie przeżyć kaca. Równie spokojny dzień.
Słuchając o ojcu dziewczyny, uśmiech z jego twarzy zlazł bardzo szybko. Od razu przypomniał sobie Kavariosa i Erezebet.
- Wiem co czujesz, mój ojciec też nie żyje. Z resztą matka też nie. Kavarios zmarł jak miałem dziewiętnaście lat, miał zawał. Erezebet... chorowała na jakąś chorobę, której jak dotąd nikt nie znał. Z tego co mi Jogas mówił, to gdy umierała, miałem dwa lata. - powiedział i wypił resztę wódki, po czym sobie dolał.
Co se żałować będzie.
- Więc wznieśmy jeszcze toast, za nasze rodziny. - zaproponował i znów na moment podniósł swoją szklankę, aby chwilę później znów wlać w siebie przezroczystą ciecz o cholernie mocnym smaku.
...i tak oto Northeim po raz drugi jednego wieczoru jest gotowy się upić w trzy pizdy, czy tam dupy: jak kto woli.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 9:02 pm

W końcu zdjęła ręce z kolan, więc trochę się ogarnęła, ale to po prostu był dla niej cios, a nie chciała być trzecia w kolejce do alkoholowego deada.
- Ja... straciłam ich obydwu w tym samym roku. 2009 chyba... Ojca w kwietniu, a Jima w grudniu, czyli... niedługo rocznica. Gdy dowiedziałam się, że z tej dwójki tylko Jima można jeszcze jakoś wskrzesić, to był cios poniżej pasa. I tyle. - Dodała na sam koniec, przy okazji naprawdę współczując albinosowi. Widać, że los krzywdzi więcej osób w kręgu znajomych Kari, niż powinien. Spojrzała jeszcze raz dość złym wzrokiem na butelkę z piwem, bo to przez nie między innymi straciła bliskich. Cóż, raz jeszcze wznieść toast mogła, więc po prostu wzięła ją w rękę i znów podniosła do góry, po momencie biorąc ostatniego łyka i stawiając ponownie na podłodze. Myślała, że dziś chociaż raz będzie się mogła z przyjacielem uchlać na bardzo długi czas, by nie mieć tego na sumieniu, ale po tych wspomnieniach już w to kompletnie zwątpiła.
- Więcej chyba nie powinnam. - Skrzywiła się, po czym przeciągnęła jeszcze i wyłożyła na szerokości wyrka.
- Co do tego co się stało... Po tym jak zemdlałam i mnie przeniosłeś na kanapę uchlałeś się, Zacząłeś densować, tak, śpiewać też... Potem podwalałeś się do Mar, a tym samym wdałeś w bójkę z Niclasem. Mogłam coś pominąć. - Podsumowała wszystko, co pamiętała, nie wspominając już o Zidze, bo nie wiedziała, czy to była jakimś cudem jego sprawka, czy nie.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 9:06 pm

Słuchając Kariny, zamknął się na chwilę w swojej głowie. Po prostu wyglądał, jakby się zawiesił, bo w zasadzie tak było. Kiedy jednak usłyszał, co odwalał po pijaku, zrobił "suche TFU-".
- Ah, pobiłem się z Niclasem... więc to dlatego mnie tak ryj boli. - mruknął przykładając sobie dość zimną dłoń do policzka.
Wstał i podszedł do lustra, gdzie przyjrzał się czerwonemu śladowi po uderzeniu. Z czerwonego zaczęło to przechodzić już w fioletowe, więc...
- Będzie ładny siniak. - zaśmiał się i wrócił na swoje miejsce.
Spojrzał na butelkę z resztką piwa Kariny, po czym złapał ją i przyłożył sobie do policzka. Od razu poczuł pewnego rodzaju ulgę, bo choć do tej pory myślał, że... w zasadzie nie wiedział co myślał o tym, że mu w jedno miejsce na twarzy gorąco. Po prostu przymknął oczy i łyknął jeszcze trochę alkoholu.
- Upiłaś się kiedyś tak, aby nie kontrolować swoich czynów? To jest fajna rzecz, szczególnie jak ma się doła przez teraźniejszość lub przeszłość. A skoro i tak siedzisz w pokoju zamiast gdzieś wychodzić, to możesz spokojnie poeksperymentować. Jestem pewien, że w głębi siebie chcesz się najebać, ale trochę się boisz po przypadkach swojego ojca i kuzyna. Nie martw się, po jednym upiciu nie umrzesz. - powiedział odkładając jej piwo i wracając do leżenia na wilczycy.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 9:09 pm

- Ano. Może chcesz... okład, czy coś? Mogę się kopsnąć do łazienki. - Myślała, że Friedrich zapomniał o bólu i nie będzie potrzebował pomocy, ale... jak widać nie, więc wolała spytać, nawet mimo faktu, że zamiast okładu wziął sobie butelkę. Wysłuchała albinosa i faktycznie - miał swoją rację w tym, ale to nie chodziło tylko o przypadki.
- Też. Może i faktycznie raz czy dwa bym chciała, ale... To nie jedyne powody. Niekontrolowanie swoich czynów może w moim przypadku skończyć się między innymi podpaleniem chałupy własnymi mocami, a patrząc na innych ludzi i ich zachowanie w takim wypadku... jakoś odechciewa mi się. - Znowu zaczęła plątać słowa, bo była bardzo sumienną dziewczyną, coś mogło ją dręczyć przez szmat czasu, a poza tym bywała strachliwa, więc w tym tkwił zapewne problem. Chciała wstać i się przejść na chwilę, ale odwaliła faila, bo postawiła źle nogę, więc przy powstawaniu od razu się gibnęła znowu na wyrko z sykiem.
- Ja pierdolę, zaraz znowu zacznie się seria kontuzji i nie będę mogła grać. - Mruknęła, starając się przez chwilę nie ruszać stopą, oczekując przejścia bólu.
- Tak poza tym, facetom najłatwiej jest się uchlać. - Zaśmiała się i spojrzała półprzymkniętymi oczyma w sufit.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 9:11 pm

- Nie, dzięki. Dam radę, a ty i tak jakoś wstać nie możesz. - odpowiedział na propozycję okładu.
- Szczerze, to myślałem, że się zrypałem ze schodów i dlatego mnie gęba boli, ale wyraźnie powód jest inny. - mruknął chwiejnie wstając.
Powoli zaczynał odczuwać nowe działanie wódki na sobie, ale i tak dokończył obalać szklaneczkę. Odstawił ją na stolik i ruszył do Kariny, wyciągając do niej rękę.
- Może pomóc? - spytał z uśmiechem.
Z pomocą jednak mogło być trudno, gdyż w końcu nogi mu się poplątały, stracił równowagę i jebnął na podłogę, choć górną połową ciała "zawisł" na łóżku dziewczyny.
- Japierdolęwpizdujebanakurwamać. - wybełkotał ze cztery przekleństwa jednym wdechem.
- Dobra, tym razem chyba ci nie pomogę. A co do łatwiejszego upicia chłopaków... tak, coś w tym jest. Być może dziewczyny się boją... - odparł włócząc nogami, aby w końcu móc usiąść na tyłku, opierając się plecami o łóżko. Tak, od siedzenia bez oparcia i krzywego leżenia zaczęły go cholernie boleć plery, czego strasznie nie lubił.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 9:13 pm

- A tam, przypadek. Ostatnio często stawiam tak nogę. - Pomachała ręką, jak by to była już codzienna norma, do której się przyzwyczaiła. Właściwie, to była, ale od niedawna. Może to DNA Neca na nią źle wpływało. Kari już widziała, że Friedrich się nieźle upił, ale najwyraźniej nie zamierzał przestać. Trudno, zabronić nie zabroni, dopóki na poważnie nie zacznie mu tutaj odwalać. Poza tym, jak widać nie tylko ona się dziś już przewróciła.
- Czy się boją? Niektóre może i tak. W końcu żadna nie chce potem chodzić w nieplanowanej ciąży. - Na dwa ostatnie słowa szczególnie dała nacisk, patrząc na swojego lisa.
- Pierdziel. - Powiedziała w myśli do swojego daemona mrużąc oczy. Mimo snu mógł z nią rozmawiać jako coś w rodzaju "podświadomości".
- Upili mnie, co ja znowu? Ty się lepiej martw o siebie. - Po tej odpowiedzi lis wygadał w myślach Kari jakieś słowa po starodaemiańsku, a tym samym zamienił Kari w... gadającego kruka. Mimo, że nie było tego fizycznie po śpiącym lisie widać, zaczął rechotać, aż w końcu ucichł.
- Zajebisto. Nie umiem opanować tej mocy, a tu nagle mnie ruda kita zamienia w zwierzę, po którym mam swój stage name. Lepiej nie mogło być. - Zaskrzeczała, obczajając swoje piórka na skrzydłach i pazurki. To było albo coś w rodzaju "kary", albo humorki Neca. Pewnie to drugie.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 9:14 pm

Zaśmiał się głośno, w takim "pijackim" stylu.
- Od razu najczarniejsze scenariusze przewidujesz. Ciekawy jestem, czy w takim razie "te co boją się ciąży" piją, jak są w gronie samych dziewczyn. - odparł i zrobił minę podobną do tej, którą ma słynny Myślący Dinozaur.
Usłyszał myśli Kariny, a później odpowiedź lisa, co trochę go zdziwiło. Jednak nie tak bardzo jak to, że chwilę później jego towarzyszka stała się krukiem. Gadającym krukiem! Choć dla Friedricha wydawało się to być dość żałosne, tak "poddawać" się swojej podświadomości, ale cóż no, takie życie. Wyjątkowo więc cieszył się, że nie jest żadnym Daemianem i nie ma "zwierzaczka za duszę odpowiadającego". Prawdopodobnie szlag by trafił go tak szybko, że sam siebie by zabił, byle tylko móc mieć spokój, gdyby jego Daemon był równie wkurwiający (o jego wkurwiającej osobowości zdążył się dowiedzieć przez obserwację) co Necirais. Ale mimo tego chciał mieć szczeniaczki-mutanty jego i Zigi, bo... nie wiedział czemu. Po prostu chciał.
- Twój Daemon zachowuje się jak baba w ciąży. - podsumował sięgając po butelkę z resztką wódki i pociągnął z niej dużego łyka.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 9:16 pm

Wkurzyła się, bo może i lubiła tą całą zmiennokształtność, ale nagle jej własny daemon wycina taki numer bez jej zgody. Prawdę mówiąc - parsknęła nieco kruczo-brzmiącym śmiechem, bo faktycznie, Nec tak się w tej chwili zachowywał.
- Jeśli można... - Zaczęła, po czym wzbiła się w powietrze z wyrka, zatoczyła małe kółeczko wokół pokoju i lądując usiadła ostrożnie na prawym ramieniu Frieda. Nie to, że miała ochotę jakoś robić sobie z niego podpórki, czy poduszki, ale była ciekawa, jak to jest być na przykład takim Mr. Puffinem.
- Powiem Tino i Emilowi, by już więcej ci salmiakków nie dawali. - W myślach jeszcze zagroziła Neciraisowi, bo denerwowało ją to, że on se może jakikolwiek czar wypowiedzieć w jej myślach, i na nią idzie cały tego efekt.
- Dobra, dobra, spokój już, odmienię cię za jakieś pięć minut. Pomachaj se piórkami. - Wybełkotał jeszcze w jej myślach i znowu ucichł.
- Dobrze, że nie zamienił mnie w mysz. Albo chociażby muchę. - Syknęła jeszcze pod dziobem, patrząc w stronę okna. Mogło być gorzej, niż ona mogła w tej chwili wymienić, ale szkoda w ogóle o tym myśleć, chociaż pierwsze, co jej oprócz podanych przykładów przyszło na myśl, to... smok. A innym było dodanie lisich, czy tam wilczych uszek i ogona do ludzkiej formy Kari.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 9:18 pm

Z zainteresowaniem przyglądał się dalszym poczynaniom Kariny. Kiedy usiadła na jego ramieniu, zaczął się w nią wpatrywać, jakby analizował podobieństwo tego kruka do prawdziwego.
- Tak, muszę przyznać, że jako mucha miałabyś na prawdę przesrane. - odparł śmiejąc się cicho z ich telepatycznej kłótni.
Niestety sam nigdy nie mógł z nikim rozmawiać przez myśli. Mógł czasem wydawać polecenia swojemu zwierzakowi z pudełka, ale przecież z tego jastrzębia tak rzadko korzystał, że praktycznie telepatyczna rozmowa była chyba raz na trzy miesiące góra.
- Cóż, ale i tak twój Daemon jest łaskawy na tyle, że za pięć minut wrócisz znowu do normalnego stanu. - dodał patrząc na Neciraisa, a później na Zigę, która dalej nie dawała większych znaków życia.
- Chryste, Ziga śpi jak zabita. Oni na prawdę się porządnie wzięli za siebie. - stwierdził robiąc facepalm.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 9:22 pm

Prawdę mówiąc, wygodnie jej było posiedzieć na ramieniu Friedricha. Wiedziała już, jak się czuje Mr. Puffin, gdy Emil próbuje go "zrzucić", bo mu niewygodnie. Ale bądźmy szczerzy - Kruk jest lżejszy do maskonura.
- Jako pająk też. - Dodała i znowu zarechotała. Starała się nieszczególnie wbijać pazury w ramię albinosa, bo i tak już wystarczająco oberwał od Niclasa.
- Ta, albo przedłuży czas. Na razie mam wyjebane, jest fajnie i chociaż nie muszę dużo łazić. - Powiedziała jeszcze napuszając piórka, a przy okazji znowu zrobiła rozgląd po pokoju.
- Mogę się trochę... "wtulić"? Zimno mi się zrobiło od alkoholu, a te piórka gówno dają, tak na dobrą sprawę. - Powiedziała, a nawet już nie czekała, bo nie sądziła, że ptaki są takie wrażliwe na temperaturę, toteż przysunęła się bliżej szyi albinosa i skuliła, tworząc coś podobnego do kłębka piórek. Po chwili popatrzyła znowu na dwa śpiące zwierzaki.
- Ta, pod silnym wpływem alkoholu. - Mruknęła, a że nie miała jak zrobić facepalma, zrobiła po prostu facewing, po tym powracając do stanu wtulonego w Northeima kłębka piórek.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 9:24 pm

Skinął głową w odpowiedzi na "pytanio-prośbę". Nie przeszkadzało mu to całe wtulenie, choć piórka go trochę łaskotały w kark, przez co od czasu do czasu wydawał z siebie stłumiony śmiech.
- Jak chcesz, to mogę przywołać mojego jastrzębia, będziesz miała też ogrzewanie z drugiej strony. - zaproponował i od razu się zaśmiał, bo jakoś jak wyobrażał sobie taką scenkę, to musiałoby to wyglądać zabawnie.
- Nie rozumiem, dlaczego po alkoholu tobie się zimniej robi. Mi wręcz na odwrót, cieplej jest. - stwierdził mrużąc oczy.
Ponieważ wciąż trzymał w dłoni swoją wódkę, łyknął jej jeszcze trochę i westchnął głośno.
- Jutro będę miał takiego kaca, że ja pierdolę. Będę normalnie bakterie słyszał. - mruknął ni to do siebie, ni to do otoczenia.
Spojrzał następnie na obaloną przez Karinę butelkę, by następnie przenieść wzrok na kruka, jakim aktualnie była.
- Nie czujesz się jeszcze... pijana? - spytał z szerokim uśmiechem na twarzy, gdyż sam tylko czekał, aż przestanie nad sobą panować, a to prawdopodobnie miało nastąpić już niedługo.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 9:27 pm

- Nie trzeba, I tak za chwilę znowu ta śpiąca wredota mnie zmieni. - Burknęła i chociaż było jej trochę cieplej, bo jak to sam albinos ujął - on tego ciepła nie tracił. Ale skoro Kari miała też nieco niestabilne DNA i w ogóle była osłabiona, to nic dziwnego, że jej się zrobiło zimno tak, jakby stała bez ciuchów na samym środku pieprzonej Syberii. Dobra, to trochę przesada.
- No no, tylko nie wredota. Ląduj, chyba że chcesz przygnieść Northeima. - Daemon znowu odezwał się, wcale nie taki zadowolony. Jakoś ostatnio lubił ludzi nazywać po nazwisku. Cholera wie, czemu. Bez słowa Kari wzbiła się w powietrze tak, by nie pierdyknąć we Frieda skrzydłem, czy czymś, a żeby było śmieszniej, Nec zmienił ją zanim jeszcze wylądowała, toteż gruchnęła z wysokości około 30cm na podłogę plecami, gdy robiła mały Barrel Roll.
- Kurwa. Teraz już wiem, że gdy lis sobie ulży, jest taki touchy jak jakaś afrykańska pszczoła. Odczułam to. - Syknęła, doznając następnej praktycznie kontuzji już dzisiaj.
- Pijana? Szczerze, to tylko trochę. Chyba jednak mam mocny łeb. - Powiedziała nieco dumna z siebie, po czym się zaśmiała i jeszcze jęknęła z bólu. Wcale niefajnie jest spaść na plecy. W ogóle nie jest fajnie spaść. Nie chciało jej się nawet podnosić. Na szczęście nie było jej już tak zimno, ale... chłodnawo. Na dodatek częściowo obawiała się, że Friedrich znowu uchleje się jak kilka godzin wcześniej, tym samym tracąc kontrolę i przystawiając do Kari, jako że przypomniał jej się tamten moment z Mar.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 9:31 pm

Szczerze, to był ciekawy rozmowy Neciraisa z Kariną, więc wciąż nie próbował ich "ominąć" ani się nie wsłuchiwać. Kiedy jednak Karina grzmotnęła na podłogę, jakby wyrwało go to z kolejnego zamyślenia. Odruchowo chciał już wstać, by pomóc dziewczynie, ale uświadomił sobie, że pewnie gdyby tylko wstał z miejsca to zaraz by się wyłożył jak długi na podłodze. Oto skutki picia wódki, jak to powiadali i wciąż powiadają.
- Na swój sposób trzeba być na prawdę cienkim, aby upić się jednym piwem. I to nawet nie całym. Jak coś, to mogę ci drugie przynieść. - jak zwykle rzucił błyskotliwym stwierdzeniem.
Zastanowił się chwilę, jak zachowują się mężczyźni po zakończeniu stosunku z kobietami.
- Trzeba przyznać, że to dość... nienormalne. Większość osobników płci męskiej po wyspaniu się po... no wiesz, jest cholernie szczęśliwa, bo było "fajnie". Więc albo twojemu zwierzakowi się nie podobało, albo wciąż jest pijany. - powiedział niczym jakiś znawca.
Northeim westchnął cicho i obejrzał do tyłu, by zorientować się ile ma miejsca. Kiedy już mniej więcej wyliczył, położył się na plecach, tak jak Karina kilkanaście minut wcześniej. Trzeba przyznać, że było wygodnie. A żeby nie wylać wódki, przytrzymał ją w swojej dodatkowej łapie.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Sob Gru 21, 2013 9:34 pm

- Jednym? - Dziewczyna się zaśmiała dość głośno, pomimo nie dość, że bólu brzucha, to teraz jeszcze pleców.
- Wypiłam przed przyjściem tutaj jeszcze przynajmniej trzy butelki. - Powiedziała, a gdy sobie uświadomiła, co znowu palnęła, strzeliła facepalma. Mogło być tego więcej, a poza tym, to nie było tak dawno temu, więc nie zdążyło jej na pewno "zejść" z krwiobiegu. Po wysłuchaniu albinosa znowu się zaśmiała.
- Jest pijany. Ja to wiem. - Stwierdziła krótko, odchylając łeb nieco... "do tyłu". Niedaleko dość stała gitara, którą na te święta dostała od Zacky'ego i Briana. Chwilę się pogapiła na nią, a moment później wyciągnęła rękę tak mocno, jak tylko mogła, by ją wziąć ze stojaka nieopodal. Mamrocząc polskie przekleństwa z bólu pod nosem próbowała usiąść, na szczęście się udało. Położyła gitarę na nogach tak, by stała krawędzią na udach Kari. Co prawda to było w tym momencie do dupy, skoro miała spódniczkę, ale po prostu ją korciło ogarnięcie nowego instrumentu. Wyciągnęła kostkę wczepioną między struny na drugim końcu gryfu, po czym próbowała wybrzdąkać po cichu piosenkę "Nothing Else Matters", a przynajmniej jej początek.
- Ech, nienastrojona. - Burknęła, motając coś nerwowo przy kluczach.
- Mam nadzieję, że nie stracisz znowu kontroli nad sobą przez wódkę, bo nie chcę jakoś takich sytuacji, jakie zaistniały jakiś czas temu. - Powiedziała teraz na głos te swoje "obawy", po czym popatrzyła jeszcze raz na swój nowy instrument, a potem na Friedricha.
- A jeśli tak będzie, to ewentualnie ci przywalę z tego. - Zaśmiała się, klepiąc jedną z rąk w obudowę gitary.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Nie Gru 22, 2013 11:27 am

Podparł się łokciami i lekko podniósł, co pozwoliło mu na przyglądanie się czynnościom Kariny. W końcu wyprostował ręce i usiadł, jednocześnie zakładając nogę na nogę.
- Cztery butelki, mówisz? No to już lepszy wynik. - odpowiedział delikatnie obmacując napuchnięty policzek.
Przez chwilę zaczęło go zastanawiać, jak bardzo nachalny musiał być po upiciu, że aż dostał w twarz od tak spokojnego człowieka jak Niclas. Cóż, wyraźnie na prawdę walił zboczeństwem na kilometr.
Kiedy dostał informację, że jeszcze Karina mu zechce przyjebać z gitary, skrzywił się na samą myśl, bo sama gęba go bolała, a nie chciał by coś jeszcze. A kobiety mają to do siebie, że lubią walić tam, gdzie chłopaka boli najbardziej. Czyli krótko mówiąc: przejebane. I bynajmniej nie ma wyjebane.
- Bardziej humanitarnie byłoby, gdybyś sprowadziła Gordona lub Ralpha. Mają wprawę w uspokajaniu mnie po alkoholu, więc przynajmniej byś nie zniszczyła tego cudownego, acz nienastrojonego instrumentu. - odpowiedział poważnym głosem, aczkolwiek trochę już bełkocząc.
Czyli albo się wygłupiał, albo fala nienormalności nadciągała z prędkością chujwiejakąaleszybką, kthx.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Nie Gru 22, 2013 11:29 am

Strzeliła drobnego "Fuck yea" na pochwałę, ale i tak te cztery butelki raczej wystarczyły. Tak naprawdę nie miała zamiaru przywalić Friedrichowi, ale... Gdyby musiała się bronić, to co innego. Poza tym nie lubiła nawalać czymś po prostu pijanych ludzi, ale jak już wspomniane - czasami samoobrona jest nieunikniona. Nawet cieszyła się, że uprzedziła albinosa o zamiarach. W końcu to nie była dla niej obca osoba.
- Może i tak, ale Schectery są dość mocne. Byle walnięcie ich nie rozwali. - Powiedziała równie poważnym głosem, chociaż po chwili po prostu wybuchła śmiechem. Żarty żartami, ale to była prawda. Siedziała jeszcze chwilę nad gitarą, aż w końcu udało jej się tak ponakręcać klucze, by brzmiało tak, jak powinno. Świsnęła kabel, podłączyła do wzmacniacza i spróbowała zagrać intro do "Beast and the Harlot".
- Kurwa. - Syknęła cicho, bo udało jej się praktycznie całe zagrać, tylko na końcu się wyrżnęła. Nie umiała odpowiednio długo przytrzymać struny, bo po prostu palec ją bolał. Normalne.
- A na dodatek znowu mi zimno się zrobiło. - Burknęła, przy okazji strzelając pokerface'a. A myślała, że po zwykłym intro na gitarze się rozgrzeje.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Nie Gru 22, 2013 11:43 am

Potwornie wyluzowany, słuchał jak Karina próbuje zagrać intro, które od razu skojarzyło mu się z Rammstein. Uśmiechnął się lekko przez to, po czym łyknął znowu wódki. Kiedy przyjrzał się butelce, okazało się, że już prawie pusto, ale jeszcze ze trzy "gulpy" zdoła wyciągnąć.
W końcu podniósł swoje cztery litery, co oczywiście zakończyło się zatoczeniem. Dosłownie cudem utrzymał się na nogach, po czym ruszył "przed siebie", w zasadzie nie wiadomo po co. Zataczał się cały czas, ale na głos zaczął śpiewać starą jak świat piosenkę Du hast den schönsten Arsch der Welt i gibał się jak palma na wietrze.
Tak, to była oznaka, że już mu jebło w łeb.
W pewnym momencie zawrócił z nogą wystawioną przed siebie i bujając na boki podszedł do Kariny. Ponieważ siedziała przy ścianie, to najpierw jebnął w ścianę, a później po niej, można by stwierdzić, że zjechał. W końcu zasiadł koło Kari z przymrużonymi oczami. Dziwnie się czuł, ale to było normalne. W pewnym momencie jednak przysunął się do niej bardziej i objął ją ramieniem, prawdopodobnie po to, by przestała w kółko dziamdziolić, że jej zimno.
Oczywiście, żeby nie było, złapał niewidzialną ręką swoją wódkę z powrotem i znów sobie łyknął. Może na rozgrzanie, może aby ją skończyć, ale jednak.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Nie Gru 22, 2013 11:45 am

Jeszcze dalej coś brzdąkała, to to intro czegoś z Atreyu, to czegoś z Metalliki, bo na całego songa nie miała po prostu siły. Westchnęła przy okazji przywalając w ścianę, o którą się opierała łbem. Z jednej strony spać jej się chciało, a z drugiej wręcz przeciwnie. Gdy zobaczyła, jak Friedrich wstaje, miała już lekkie obawy, teraz to ona chciała wstać i pomóc, ale dopóki trzymał się jeszcze na nogach, było dobrze... Chyba, bo dosłownie moment później zrobiła chyba większą "suchą fontannę", niż wtedy, gdy piła akurat wodę podczas tekstu Mar, bo aż za dobrze zrozumiała tekst, skoro dość biegle posługiwała się niemieckim. Myślałaby, że to nie do niej, ale musiałby wtedy do powietrza bełkotać. No, chyba że był jak Valbi, czyli chwalił sam siebie. Jeszcze trochę trzymała WTF'a, obserwując, jak Fried zbliża się do niej. Chociaż WTF ustał, gdy ją objął. Faktycznie było cieplej, Kari wręcz się uśmiechnęła. Żeby nie siedzieć jak taki zjeb, ona go przytuliła również jedną ręką. Co z tego, że był pijany? W razie czego, cały czas trzymała w drugiej Shectera, gdyby jednak trzeba było przypierdzielić.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   Nie Gru 22, 2013 11:46 am

Mimo iż był pijany, kiedy poczuł, że Karina też odwaliła huga, trochę się zdziwił. Widocznie mimo jej twardego łba, też trochę przestała myśleć. Niby nie było to nic dziwnego, w końcu cztery butelki piwa dla kogoś takiego jak ona, wydawały się dużym wyczynem. A geny wszystkiego też nie dają, trzeba również samemu trochę na to popracować.
- Cieplej ci chociaż? - wybełkotał.
Podejrzane tulenie mogłoby wydawać się dość dziwne, gdyby było bezcelowe. Ale jeśli rzeczywiście pomogło to Polce, to nie miał nic przeciwko dalszemu siedzeniu w ten sposób. Chociaż też zaczynał odczuwać senność, mocno się trzymał, bo wciąż wlewał w siebie resztki wódki, stopniowo zmniejszając łyki, aby napoju starczyło na dłużej. Przecież nie mógł się z nim zbyt szybko rozstać, bo byłoby to co najmniej... karygodne!
- ...a teraz wyobraź sobie, że ktoś włazi do pokoju i nas tak widzi. Niewątpliwie by się zdziwił. - stwierdził i zaśmiał się głośno.
Prawdopodobnie większość ludzi zrobiłoby takie face'y jak tego samego wieczoru Karina, włażąc do pokoju zajmowanego przez Mar i Niclasa. Mimo wszystko chyba temu, kto by wszedł pierwszy, zaśmiał się prosto w twarz.
Powrót do góry Go down
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Wigilia 2009   

Powrót do góry Go down
 
Wigilia 2009
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 15Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 9 ... 15  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ongaku Jinsei :: Mojeforum-
Skocz do: