IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sylwester 2009

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Marianne Himbeerschmidt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 20/05/1991
ORIGIN : Berlin, Niemcy
Age (2016) : 26
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 1:38 pm

Koło godziny dwudziestej trzeciej, do sali, w której odbywała się wigilia, oczywiście zaczęli się wszyscy schodzić. Tego dnia jednak cel spotkania na swój sposób był inny: świętowanie Nowego Roku. Oczywiście alkohol już był gotowy do spożycia i wręcz tylko czekał, aż ktoś się za niego weźmie. Na boku stały też instrumenty, aby ci, co chcieli wystąpili "na żywo". Ale w rogu stało również radio, które dodawało muzyki (oczywiście metalowej), nawet, gdy nikomu się grać nie chciało.

- No to jak, bitchezy! Zaczynamy partyyy! - wydarła się włączając radio na full.
Jej głos aktualnie przez Milanę zostałby nazwany Tillowymi rytmami, gdyż Mar uwielbiała czasem próbować drzeć mordę tak samo jak Till.
- Karina! Chodź, tańczymy Metalową Macarenę! Wiesz, tańczysz jak Macarenę, ale z dłoni robisz metalowe "różki" i zarzucasz głową, aby ci pół hairstyle'a odpadło. - wrzasnęła do swojej BFF.
Dziewczyna ubrana była w krótką, rozszerzającą się ku dołowi, czarną sukienkę oraz... trampki. Może nie pasowały, ale przynajmniej wygodne były. A planowała przeskakać całą noc z Kariną, z Niclasem i ogólnie z całym obecnym w pomieszczeniu składem. Takie noce jak ta były raz do roku, więc należało wykorzystać możliwość darcia ryja, picia i opierdalania się następnego dnia, bo będzie się spać chciało. Zajebiste plany są iście zajebiste, nie oszukujmy się.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 1:41 pm

Pierwsze co chyba zrobiła, to podskoczyła z zaskoczenia. Nie spodziewała się, że od razu Mar będzie drzeć się jak świnia przy kastracji bez znieczulenia... czy coś.
- Może nie teraz? Nawet jeszcze odliczania nie było. - Powiedziała, jako że jeszcze nie chciała zbytnio tracić sił na późniejszą część wieczoru, a tym razem sobie obiecała, że wypije więcej, niż cztery butelki 40's. Mogło się to skończyć karetką, ale... kto by się tym przejmował?
Kari była ubrana dość niecodziennie. Miała na sobie granatową tunikę z dość sporym jak na jej standardy dekoltem, sięgającą jej gdzieś do okolic połowy ud, legginsy i butki na niskim obcasie. Pewnie nikt się tego po niej nie spodziewał, skoro normalnie tak się nie ubierała. Ona miała plany zagrać coś z A7x na nowy rok, chociaż jeszcze nie wiedziała co, i czy w ogóle zagrają, ale mniejsza o to. Ewentualnie tak jak Mar przeskakać, tyle że niekoniecznie całą noc i popić w mniejszym towarzystwie - Bądź to całe Avenged Sevenfold, Jimmy, Friedrich, ci dwaj ostatni razem wzięci, czy wszyscy naraz. z Raphaellem wolała nie pić, bo mogły go najść znowu kazirodcze odpały. Wracając do graniu na sylwestrze, nawet planowała zrobić małą niespodziankę, toteż umówiła się z Jimmy'm, Brianem i Johnnym, że wspomną dawne czasy, grając coś z Pinkly Smooth. Oczywiście dlatego, że zespół się prawie "rozpadł", Jimmy i Brian zostaliby na swoich miejscach w zespole, Kari byłaby perkusistką (Jako że znała wręcz na pamięć wszystkie sześć piosenek zespołu), a Johnny - basistą. Biedny Arin nie miał jak się wykazać.
Powrót do góry Go down
Marianne Himbeerschmidt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 20/05/1991
ORIGIN : Berlin, Niemcy
Age (2016) : 26
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 1:42 pm

- Ojejku no. Nawet jak nie było odliczania, to potańczyć można, nie? - odparła i wzięła powietrza w policzki robiąc typową minę obrażonej dziewczyny.
- No ale cóż, trudno. Liczę na to, że dzisiaj sobie popijesz ze mną. Znaczy... ja będę piła głównie Piccolo, ale może coś mocniejszego też wezmę. - dodała i zaśmiała się.
Rozejrzała się po pomieszczeniu w poszukiwaniu swojego męża i oczywiście od razu go dostrzegła. Inaczej być nie mogło. Przeszukała wzrokiem pomieszczenie jeszcze raz i w końcu odszukała też Arthura gadającego z Richardem oraz Mikhailem i Christophem. Czyli tylko Martin z Matthiasem się gdzieś zgubili.
- Pocieszające jest to, że dzisiaj nie zapowiada się na walkę Rammstein. Co prawda martwię się o innych, ale kto ich wie. Ale bądźmy dobrej myśli. - podsumowała drapiąc się w brodę, tak samo jak emotikon "myśli" w Gadu-Gadu.
- A właśnie! Masz jakieś ciekawe plany co do Emila? - spytała szeptem, jak co pewien czas z resztą.
Lubiła o to pytać, bo zawsze myślała, że odpowiedź jaka padnie, będzie inna.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 1:44 pm

Nie sądziła, że Mar będzie już strzelać fochy, ale poważnie, wolała zaczekać, aż będzie odliczanie.
- Zobaczy się. - Pieprznęła swoją niejednoznaczną odpowiedzią, po czym podeszła obejrzeć swój własny sprzęt wystawiony na "koncertowanie". Obejrzała go chyba z każdej strony, by być pewnym, że nic się nie zjebie podczas grania. Delikatnie palcami postukiwała w kolejne talerze i kotły by sprawdzić, czy żadne nie brzmi jakoś... "inaczej", ale wydawało się być wszystko w porządku. Wyprostowała się, wręcz przeciągając, po czym jeszcze odruchowo podeszła do perki obok, należącej do Jima. Tu co prawda nic nie tykała, ale pooglądała z bliska wszystko kontrolnie. Jimmy zapewne już wszystko sprawdził, ale... Zawsze lepiej sprawdzić dwa razy, niż potem żałować.
- Avenged Sevenfold musi dziś zagrać. Nie miałam zamiaru po-chuj targać tego klamota ze studia piętro niżej. - Skwitowała jeszcze swój trud założeniem rąk na biodra i chłodnym spojrzeniem na swoją perkusję. No ale miała rację, bo komu by się chciało po nic targać coś, co ma double bass (w przypadku Jima nawet triple), około siedmiu kotłów i około prawie dwa razy tyle talerzy? Chyba nikomu. Po kontroli wróciła na "swoje miejsce".
- Nie. Nie oczekuj za dużo. - Odpowiedziała jeszcze, mrużąc oczy. Nie ma to jak monotonne, codzienne pytanie i odpowiedź, nie?
Powrót do góry Go down
Henning de Voogd

avatar



BIRTHDAY : 17/10/1985
ORIGIN : Amsterdam, Holandia
Age (2016) : 31
Liczba postów : 9


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 1:48 pm

A Henning tylko kręcił się i szukał pewnej konkretnej osoby. Dokładniej w miarę wysokiego bruneta z czerwonym paskiem haira, takim samym zawodzie oraz w okularach. Chodziło oczywiście o Brennivina, którego znalazł po dość długich poszukiwaniach.
- Brenn, nareszcie udało mi się ciebie znaleźć! - powiedział stając przed nim z tajemniczym uśmiechem.
- To jak...? Rozumiem, że dzisiaj znowu jaramy i zabieramy się za epickie ubranka dla naszych zespołów, co nie, chłopie? - spytał praktycznie retorycznie, zakładając mu typowego "haka" na szyję.
Ale szybko puścił, aby go nie udusić. Henning mógł nie wyglądać na takiego, ale był dość silny, więc łatwo mu było komuś zrobić krzywdę.
- Słuchaj, dzisiaj kumple przysłali mi świeży towar, prosto z Holandii. I to więcej niż normalnie, bo powiedziałem im, że mam nowego BFF, który też lubi się czasem... sztachnąć. Więc mamy zapasu na caaalutką noc. Będzie wesoło, wierz mi lub nie. Ale sądzę, że powinieneś wierzyć po naszym ostatnim "wypadzie". - powiedział i zaśmiał się wesoło.
Wyraźnie był w dobrym humorze, ale myśląc o narkotykach nie potrafił być smutny.
Powrót do góry Go down
Brennivin Auldivinsson

avatar



BIRTHDAY : 03/02/1990
ORIGIN : Ísafjörður
Age (2016) : 27
Liczba postów : 4


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 1:50 pm

Brenn jak to Brenn - Szwendał się niecierpliwie, iż nie mógł się doczekać imprezy. Oczywiście nie przewidywał niczego, co się mogło na niej stać. Miał już od dłuższego czasu głowę w chmurach. Z tego stanu wyrwał go Henning, do którego od razu się uśmiechnął, chociaż przy typowym pytaniu trochę mu ten uśmieszek zbladł. Nagle zdał sobie sprawę z tego, że coraz mniej czasu spędzał z resztą Refurinnu. Patrząc na jego tok myślenia to dość zrozumiałe, że dopiero w tym momencie sobie to uświadomił.
- Może. - Odparł krótko, próbując nie dać po sobie znać, że czymś zakrząta sobie myśli.
Na wieść o towarze uśmiechnął się trochę szerzej, choć znowu myślami i oczami znowu gdzieś zwiał. A dokładnie rozpatrywał się po ciuchach, w których lud łaził po pomieszczeniu. Zresztą nie patrzył tylko po ciuchach, bo próbował wypatrzeć również Radio Jacka. Co prawda przynajmniej połowa ludu jeszcze nie przylazła, bo odliczanie dopiero miało być, ale można było się domyślić, że niedługo wbiją.
A nawet bardzo niedługo.
Powrót do góry Go down
Henning de Voogd

avatar



BIRTHDAY : 17/10/1985
ORIGIN : Amsterdam, Holandia
Age (2016) : 31
Liczba postów : 9


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 1:52 pm

Odpowiedź "może" go totalnie zdemotywowała. Brennivina zawsze traktował jako tak mocno pojebanego pojeba, że ćpun po dawce marychy był leniwcem skończonym. Na chwilę go zamurowało, ale był to dosłownie ułamek sekundy.
- Brenn, coś nie tak? - spytał wkładając ręce do kieszeni.
Może i myślał tylko o tym, jak by się tu najarać, ale w przypadku przyjaciół troszeczkę się uspokajał i zaczynał martwić o nich. Przynajmniej, jeśli akurat nie był pod wpływem żadnego "świństwa".
Pomachał chłopakowi dłonią przed oczami aby się upewnić, że kontaktuje, a chwilę po tym tą samą dłoń przeniósł na jego czoło, aby wyczuć ewentualną podwyższoną temperaturę.
- Możesz mi opowiedzieć o wszystkim, jeśli w ten sposób ci... pomogę. - dodał wkładając ręce do kieszeni, jednocześnie potrząsając głową, aby odgarnąć pewną część swojego hairstyle'o z twarzy.
Pogrzebał trochę w kieszeniach i od razu wyczuł, że zapomniał z pokoju swojej komórki. Nie chciało mu się jednak po nią wracać, więc po prostu zachował na twarzy lekki uśmiech i dalej zaczął się zastanawiać co gryzie Brenna. W końcu... jaranie bez towarzystwa to już nie to samo, a nawet jeśli jest towarzystwo ale chujowe to jest równie głupio jak w ogóle bez nikogo.
Powrót do góry Go down
Brennivin Auldivinsson

avatar



BIRTHDAY : 03/02/1990
ORIGIN : Ísafjörður
Age (2016) : 27
Liczba postów : 4


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 1:54 pm

Gdy Henning rzucił pytanie, Brenn nerwowo rozejrzał się na lewo i na prawo, ale po chwili znowu uśmiechnął się szeroko.
- Nic takiego... - Powiedział typowym, radosnym i niewinnym głosem.
To było oczywiste, że od razu by nic i tak nie powiedział. Takie rzeczy Brenn trzyma zazwyczaj dla siebie, mimo bycia dość wygadanym człekiem.
Ludzie bywają dziwni.
- Zastanawiam się, czy Kari podoba się gjöf mín. - Mruknął, by nie wzbudzać podejrzeń i spojrzał na Sullivankę stojącą kawałek dalej.
Miał wątpliwości co do prezentu, bo Karina dziękowała za sukienkę, ale nie powiedziała mu, czy jest coś z nią nie tak, albo przeciwnie - wszystko cacy. Może to było związane z rzadszym spędzaniem czasu z jego teamem, kto wie. Nie pytał jej też o zdanie, by się nie fochnęła na to, że jest zbyt namolny i wkurwiający, a wiedział, że ona łatwo w takie stany popada.
Po chwili jeszcze raz próbował znaleźć wśród ludu swojego skurwielowatego towarzysza. Znalazł go, ale gdy zobaczył, że przesiaduje z Mr. Puffinem, wolał tam nie leźć.
Gdy te dwie złośliwce coś knuły, lepiej było się nie zbliżać.
Powrót do góry Go down
Henning de Voogd

avatar



BIRTHDAY : 17/10/1985
ORIGIN : Amsterdam, Holandia
Age (2016) : 31
Liczba postów : 9


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 1:56 pm

Wyjął ręce z kieszeni, skrzyżował je na piersiach i przyjrzał się okularnikowi uważnie.
- Brenn... Wielu ludzi mówi, że wszystko gra, a później skaczą z mostów, wbijają w siebie noże, strzelają sobie w łeb... Wiem, że jestem blondynem, ale to blondynki są głupie i liczę na to, że nie próbujesz porównać mojej inteligencji i spostrzegawczości do ich. - powiedział trzymając na twarzy "pokerface", ale gdy zakończył wypowiedź, uśmiechnął się szeroko.
Słysząc problem Brennivina, uśmiech z jego twarzy znowu zszedł. Wiedział, o co mu chodzi, bo przecież znali się dość długo i przez ciągłe krzątanie się ze sobą, poznał już dość sporo islandzkich wyrażeń.
- To cię gryzie? - spytał nie dowierzając i zrobił facepalma.
Oczywiście przeczuwał, że coś jednak się dzieje, ale postanowił udawać, że dał się wrobić.
- Jestem tego całkowicie pewny. Jak coś, to mogę wysłać na przykład Mar, by się spytała. - odparł aby pocieszyć gamoniowatego.
Powrót do góry Go down
Brennivin Auldivinsson

avatar



BIRTHDAY : 03/02/1990
ORIGIN : Ísafjörður
Age (2016) : 27
Liczba postów : 4


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 1:58 pm

Gdy Henning mówił o tych wszystkich samobójcach i porównaniach, Brenn patrzył na niego trochę zdziwiony. Nawet mu nie przyszło na myśl porównywanie jego frienda z typowymi stereotypami, a o samobójstwach mowy nie było.
- Nei, nei. - Zaprzeczył od razu, machając dłońmi, by to pokazać.
Gdy Henn spytał się, czy o to chodziło, w głębi duszy się uradował, że nie musiał się tłumaczyć. Mimo, że był wygadanym typem, gdy mu już coś ciążyło na myśli potrafił nic o tym nikomu nie wspominać. Chociaż i tak było po nim to widać, bo robił się dość małomówny jak na siebie.
- Nie trzeba, sama powie pewnie. - Odpowiedział, znowu szeroko się uśmiechając.
Nie lubił wysyłać nikogo po cokolwiek, chyba że chłopcem na posyłki był Radio Jack. Potem ta menda się mściła, ale to nie przeszkadzało jego właścicielowi. Ani trochę.
Ponownie zerknął w stronę swojego towarzysza, by być pewnym, że nic nie knuł razem z pyskatym maskonurem, ale na szczęście jeszcze siedzieli na zadkach i cieszyli mordy (a w wypadku Puffina - dziób).
Powrót do góry Go down
Henning de Voogd

avatar



BIRTHDAY : 17/10/1985
ORIGIN : Amsterdam, Holandia
Age (2016) : 31
Liczba postów : 9


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 2:19 pm

Podążył za wzrokiem przyjaciela i też spojrzał na zwierzaki. Trzeba było przyznać, że większość pałętających się tu na wolności towarzyszy go wkurwiało. Nigdy nie okazywał jednak swojej niechęci do nich, więc prawdopodobnie nikt też o tym nie wiedział.
- Skoro tak mówisz... - odparł i zrobił gest bezradności.
Rozejrzał się jeszcze raz, aby zlokalizować niebezpieczeństwo ogólne w formie Rammstein. Po wydarzeniach z wigilii trzeba przyznać, że nawet on się zaczął ich obawiać, choć de facto nikt nie ucierpiał zbytnio podczas zabawy dwudziestego czwartego grudnia. Na szczęście od pewnego czasu czasem nawet długimi wieczorami siedział nad kartkami i próbował opracować kolejną wersję materiału, który będzie wygodny, "ładny", nie rzucający się w oczy swoją innością i co najważniejsze... niełatwopalny. W towarzystwie Niemców to właśnie ostatnia cecha była najbardziej pożądana.
Pierwszej wersji tego materiału użył na ubraniach ślubnych dla Marianny i Niclasa, dla gości z pierwszych rzędów no i oczywiście pomógł Brennowi z ciuchami dla druhen, świadków itp. W ten oto sposób przynajmniej 70% ludzi będących w kościele tamtego dnia było bezpiecznych mimo pirotechnicznych występów Rammstein.
Powrót do góry Go down
James Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 09/02/1987
ORIGIN : Huntington Beach (California)
Age (2016) : 30
Liczba postów : 26


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 2:23 pm

Jim był jak zwykle wśród towarzystwa Avengedów, oczywiście nie spuszczając z oczu Kari. Po Wigilii wolał być bardziej ostrożny, jeśli chodzi o rodzinę (i nie tylko). Matt koniec końców dowiedział się o tym, co się działo zaledwie tydzień temu. Nie był zbytnio zadowolony, ale... podziwiał wszystkich, że udało im się to przed nim ukryć na tak długi czas. W każdym razie nie trzeba było obijać mord w następnym zespole. Chyba, że Johnny'emu...
Gdy Kari skończyła ogląd instrumentów, postanowił podejść do grona ludu, w którym się obecnie znajdowała.
- Hi there, lovely Raven and everyone. - Przywitał się radośnie, stając za swoją kuzynką, po czym oparł się łokciami o jej ramiona i na splecionych dłoniach oparł podbródek.
Był dziś w wyjątkowo świetnym nastroju, mimo świadomości, że dziś impreza będzie wręcz dosłownie płonęła. Po prostu stwierdził, że dzisiejszego dnia nie może mu nic zepsuć.
Poza tym - Matt wiedział już, czego się spodziewać. -100 do stresu.
- Shadows układał już króciutki repertuar songów na sylwka. Niedługo nam powie co i jak. - Powiedział do Kari z uśmiechem, nadal się na niej podpierając.
Powrót do góry Go down
Marianne Himbeerschmidt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 20/05/1991
ORIGIN : Berlin, Niemcy
Age (2016) : 26
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 2:29 pm

Słysząc o tym, że ma nie oczekiwać niczego, wzruszyła ramionami, bo przyszedł Jimmy. Podniosła czerep do góry aby móc mu spojrzeć na twarz i uśmiechnęła się promiennie.
- Guten Abend. - powiedziała i słuchając co mówił, zaczęła się rozglądać.
Głównym celem jej poszukiwań był oczywiście Niclas, ale ponieważ go nie znalazła, zrozumiała, że pewnie poszedł na krótki meeting z pozostałymi "niegrzecznymi" i planuje z nimi songi, wejścia z ogniem i tak dalej. Postanowiła pójść niedługo sprawdzić co i jak, bo z Anetką i Nadią miały sobie poryczeć trochę na "karaoke" tego wieczora.
- Niech zgadnę, zapasy alkoholu już nagromadzone? - zażartowała, ale doskonale wiedziała, że chłopaki pewnie zbierali procenty na ten wieczór już od... czerwca.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 2:33 pm

Tak czuła, że Jim nie wytrzyma i przyjdzie. W końcu było święto pijactwa, a Jim uwielbiał chlać ze swoimi przyjaciółmi. Brakowało tylko jeszcze Valary, która również była jedną z BFF'ek Jima i Kari, a zarazem dziewczyną Matta. Jedna wielka porąbana Avengedowa rodzina.
- Hi, Mr. Plague. - Odpowiedziała, po czym zaśmiała się pod nosem.
Przywykli już do nazywania się po tzw. "rzadziej używanych ksywach", zwłaszcza na imprezach. Raven może i nie było takie rzadkie, ale częściej jej stage name "Anysha Ravenclawheart" skracano do Anysha R.C.H. (Lub samo Anysha). Jeszcze lepiej miał Jim - "The Reverend Tholomew Plague". W skrócie The Rev. Sullivanowie chyba kochają długie nazwy.
Nie przeszkadzało jej to, że kuzyn opiera się o nią. To było normalne.
- Założę się, że Matt wpisał w to Beast and the Harlot. Witajcie, rozjebane nadgarstki! - Wrzasnęła dodając na koniec typowe "Yay", po czym podniosła na moment ręce w górę tak, by nie trącić Jimmy'ego.
Ta piosenka wręcz fizycznie rozwalała. Prawie jak Afterlife.
Powrót do góry Go down
Marianne Himbeerschmidt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 20/05/1991
ORIGIN : Berlin, Niemcy
Age (2016) : 26
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 2:35 pm

Westchnęła cicho gdyż z minuty na minutę zaczynała się coraz bardziej obawiać wejścia Drużyny Pojebków. Przypomniało jej się bowiem, że szeptali między sobą o wielkim wejściu, a to nie zapowiadało tak na prawdę nic dobrego. Czyli też nic bezpiecznego.
Na "Beast and the Harlot" uśmiechnęła się lekko. Lubiła tą piosenkę, choć pewnie głównie za muzyczkę przypominającą Asche zu Asche oraz...
- A city of emooo-! - zawyła robiąc air guitar i oczywiście w pewnym sensie kalecząc angielski, bo od zawsze miała złą wymowę, ale jakoś miała na to szczerze wyjebane.
Dostrzegła kątem oka, że do pokoju weszły dziewczyny z jej teamu. Zawstydzona Nadia, radosna Anette, spokojna Ziga oraz... ponura Marie. A chwilę po nich jeszcze przyszedł Mark, który jak zwykle nie miał zamiaru ani trochę przyznawać się do tego, że w ogóle znał resztę chłopaków.
- Dobra, przeproszę was na pewien czas. - powiedziała do Kari i Jimmy'ego, gdyż chciała od dziewczyn oraz blondyna wyciągnąć co planuje reszta chłopaków.
Dlatego też szybko pobiegła do nich, zawołała dziewczyny, (wbrew lekkiemu przerażeniu...) przytuliła się do ramienia Dåvøy'a i zaczęła ich dręczyć pytaniami. Jak zwykle.
Powrót do góry Go down
Zachary Baker

avatar



BIRTHDAY : 11/12/1987
ORIGIN : Olympia (Washington)
Age (2016) : 29
Liczba postów : 9


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 2:45 pm

Zagadał się dłuższy czas z resztą zespołu, chociaż został też dłużej, by wysłuchać litanii Matta na temat piosenek. Niełatwo im było wybrać tak, by wszystko do siebie pasowało. I trzeba przyznać - Zacky był nieco zdziwiony ustaleniem wokalisty. W każdym razie ogłaszanie zespołowi tego, co Sanders obgadał z nim zaczął od perkusistów, minus Arin. Tak więc do kuzynostwa przybył w podskokach.
- Posłaniec Matthewa Charlesa Sandersa - Zachary James Baker zastępujący Jonathana Lewisa Sewarda ma dla was zaiste informacje na temat planu! - Wybiegł przed nich, zataczając piruet jak taki debil, po czym zaczął się śmiać.
- Dobra, tylko nie przewróćcie się tutaj, bo Shadsowi chyba coś jebło na mózg od Wigilii. - Oznajmił jeszcze gdy tylko spoważniał, wyciągając świstek z kieszeni, po czym go rozwinął i chrząknął głośno.
- Kolejno - Critical Acclaim, Almost Easy, Sidewinder, Dancing Dead, Afterlife, God Hates Us, Beast and the Harlot, Unbound, Unholy Confessions... - Po przeczytaniu, lecz jeszcze nie skończeniu zerknął zza kartki na Sullivanów, których źrenice były naprawdę duże od nasłuchiwania się w wymysły Matta.
- ...Teej, ale to jeszcze nie wszystko! Po Unbound planuje jeszcze jakieś songi z nudów wstawić, oczywiście niespodzianki, o których my nie wiemy, a na sam koniec najlepsze - Save Me. CZAICIE?! SAVE. ME. - Coraz to głośniej mówił, aż w końcu zaczął się drzeć patrząc na kuzynostwo wzrokiem "A teraz kurwa przeżywajcie to, co ja". Dziesięciominutowa piosenka na sam koniec? Brawo, Sanders.
- Ale nie martwcie się. Gramy z pewnymi przerwami, między naszymi piosenkami na pewno Rammstein będzie się wplatać, więc odpoczną wam mięśnie. - Zakończył z uśmiechem i ujrzał, że Kari i Jim także odetchnęli z ulgą, bo to perkusiści chyba najbardziej mieli przejebane, jeśli chodzi o wysiłek w zespole.
- Lecę dalej nieść radosne wieści niczym pierdolony pasterz z Betlejem. - Powiedział jeszcze i odmachnął ręką, a tym samym pobiegł niczym pershing do swojego pokoju.
Dzida!
Powrót do góry Go down
Arthur Degenhardt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 04/01/1975
ORIGIN : Lipsk, Niemcy
Age (2016) : 42
Liczba postów : 15


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 3:00 pm

Kiedy pierwsza piosenka Avenged Sevenfold się skończyła, w całym pomieszczeniu zapanowała egipska ciemność. Zasłonki były zasłonięte, aby nawet światła latarni się nie dostały do środka. Gdy drzwi się otworzyły, można było usłyszeć głośne skrzypnięcie i powiew wiatru. W tle ciemnego korytarza pojawiło się słabe światło, które zaczęło się przybliżać. Niewątpliwie był to ogień na pochodni, którą trzymała postać w ubraniu mnicha. Kiedy był gdzieś w połowie korytarza, na końcu pojawiło się więcej płomieni, ale mniejszych niż ten pierwszy, a po za tym było słychać różne dźwięki i ciche zawodzenie jak pieśni mnichów. Kiedy pierwsza postać (którą oczywiście był Arthur, ale tego jeszcze nikt nie wiedział) doszła do drzwi, reszta płomieni była już za nim, gdyż pozostali szli trochę szybciej. Tak więc wielka grupa mnichów przewędrowała do instrumentów, otoczyli je kręgiem i w dokładnie tym samym ułamku sekundy zgasili pochodnie. Po tym dało się słyszeć tylko ciche, metaliczne pobrzękiwania.
- Eins... - zaczął Brennentier, a pozostali zaczęli odliczać w ten sposób, że z każdą cyfrą zwiększała się liczba osób "wykrzykujących" ją.
Na "aus", które było zamiast "Zehn", w górę wystrzeliły płomienie z miotaczy, które posiadał on, Richard i Mikhail. Ogień rozświetlił pomieszczenie i oczywiście od razu można było dostrzec, że już nikt nie był w szatach z wielkimi kapturami, tylko ubrani już byli bardziej... koncertowo, sylwestrowo itp. Jak kto potrzebował.
W ten oto sposób rozpoczęła się piosenka "Sonne", podczas wykonywania której pod sufitem pojawiła się dość duża kula ognia będąca zastąpieniem słońca. Na koniec wykonywania utworu kula się zgasiła, a z podłogi wybuchły cztery strumienie fajerwerków, które niektóre osoby podczepiły podczas ciemności kilka minut wcześniej.
A po tych fajerwerkach wszyscy mający jakiś kontakt z ogniem (miotacze, moce, pierścienie) utworzyli ogromnego smoka, który okrążył pomieszczenie, a po jego zgaszeniu normalne światło żyrandoli znów powróciło do działania.
- Guten Abend! Glückliches neues Jahr! - krzyknął z szerokim uśmiechem, podnosząc ręce do góry.
Północy jeszcze nie było, ale życzenia złożyć można. W międzyczasie kilka osób zajęło się otwieraniem okien, aby przewietrzyć trochę po tym ognistym występie.
Powrót do góry Go down
Brian Haner Jr.

avatar



BIRTHDAY : 07/07/1987
ORIGIN : Huntington Beach (California)
Age (2016) : 30
Liczba postów : 3


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 3:11 pm

Oczywiście pierdolnięty psychicznie gitarzysta prowadzący A7x przyglądał się uważnie całemu występowi Rammstein z wielką uwagą. Po całym przedstawieniu zebrał w grono swój zespół.
- E, ludzie... Czemu my nie mamy takich wejść? - Spytał wznosząc wręcz ręce w "szczododszczu", lecz przestał, gdy poczuł na sobie wrogie spojrzenia innych jego bandmates.
Avengedzi co jakiś czas mieli "wielkie wejścia", ale nie urządzali takich co chwila, a tym bardziej nie w studiu. Chujowy menadżer zawsze się wkurwiał na takie jazdy, zwłaszcza gdy musiał na to wszystko wydawać kasę.
- A, nieważne... - Mruknął, strzelając facepalma tak, by nie strącić z łba fedory.
- Cóż, Kari, mam dla ciebie "Old-New Year Challenge", który ogłoszę za chwilę w imię całego zespołu. - Dodał ze złowieszczym uśmieszkiem, po czym rzucił charakterystyczne spojrzenie reszcie.
- I nie tylko to. - Powiedział cicho już sam do siebie, przygotowując do użycia swój telefon komórkowy.
Jak zwykle to on musiał rozpalić ogień rozwałki wśród Avengedów. I pewnie dość długo kombinował jak to zrobić w sylwestra, gdyż nie udało się to w Wigilię.
Powrót do góry Go down
Richard Weißkreuz

avatar



BIRTHDAY : 24/06/1979
ORIGIN : Wittenberge, Niemcy
Age (2016) : 38
Liczba postów : 15


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 3:17 pm

- Old-New-Year-Challenge? - powtórzył nagle pojawiając się w gronie Avengedów.
- Jestem za, może być zabawnie. Chcę to zobaczyć. - dodał uśmiechając się szeroko.
Uwielbiał być jednym z "dręczycieli" Kariny. To było takie zabawne, kiedy ona próbowała ich wszystkich w jakiś sposób ominąć, albo się na nich darła, albo cholera wie co jeszcze próbowała zrobić.
Nagle gwizdnął Brianowi komórkę i szybko przejrzał wszystkie pliki. Jebnął głośnym śmiechem na to, co tam zobaczył i oddał telefon właścicielowi.
- Masz przesrane. - rzucił krótko do dziewczyny i potargał dłonią jej włosy.
Jeszcze raz spojrzał na Hanera, krzyżując ręce na piersiach.
- Cóż, na swój sposób takie wejścia są u nas codziennością, patent jakby "zaklepany". Mimo wszystko nas traktują jako dorosłych, a was jako nastolatków, więc teoretycznie powinniście jeżeli już to używać baniek mydlanych. A tak po za tym, Arthur przygotował na najbliższą piosenkę jeden z najbardziej "lubianych" efektów. Nie róbcie tego w domu. - dodał i zaśmiał się.
Pomachał wesoło wszystkim i poszedł nękać Brennentiera oraz pozostałych. Jednocześnie musiał omówić z resztą piosenki, które zagrają, bo w zasadzie... nie myśleli nad tym wcześniej.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 3:19 pm

Te wyzwania zawsze padały wśród Avengedów na kilka osób w zespole. W zeszłym roku zestaw był nieciekawy, a jednym z pechowców był sam Brian. Musiał Johnny'emu gwizdnąć jego nieśmiertelnik, który właściwie Seward nosił non-stop na szyi. Miał czas od godziny dwudziestej drugiej do szóstej rano. Cała sylwestrowa noc!
Gdy usłyszała, jak Brian ogłasza prawie na całe pomieszczenie, że w tym roku pierwszą osobą do A7x-Challenge jest ona sama i dokładnie określił jej zadanie, jebła suchą fontannę chyba większą od tej wodnej z Wigilii, po czym cofnęła się aż dwa kroki.
- Whoa! Haner, stary, kompletnie cię już pierdolnęło!? - Wydarła się, podchodząc ze zmrużonymi oczami do Briana, po czym przywaliła mu z pięści w ramię. Celowo nie mocno, ale by się trochę wyładować.
Co było tym challenge'm? Bycie (lub udawanie) dziwką przez przynajmniej pół godziny. Styl wykonania dowolny, ale podchodzenie do facetów i charakterystyczne "akcje" praktycznie wymagane.
Gdy zobaczyła, że jednak to nie są żarty, stanęła ze skrzyżowanymi rękoma na piersiach i po prostu patrzyła się w podłogę. Możliwe, że obmyślała sobie jak wytrwać ten czas albo po prostu chciała coś wymyślić, by umilić sobie ten czas.
- N-No dobra, chociaż nie wiem, jak się za to zabrać. - Mruknęła, podnosząc łeb.
I tak oto przez pana Synystera przesunięto songa A7x na jakiś czas później. W końcu nie można grać bez przerwy.
A Kari miała jak zwykle przejebane na maksa.
Powrót do góry Go down
Marianne Himbeerschmidt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 20/05/1991
ORIGIN : Berlin, Niemcy
Age (2016) : 26
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 3:22 pm

- Oczywiście, że wiesz jak się za to zabrać! - krzyknęła pojawiając się w tym samym momencie obok Polki.
- Przygotowałam ci ubrania. Wystarczyło trochę poszperać u mnie, Anette oraz Nadii i mamy cudowny zestaw dla ciebie. - dodała wciskając w jej ramiona dość dużą papierową torbę.
A co w środku? Obcisły czarny top zasłaniający w zasadzie tylko piersi i troszeczkę brzucha, na to biały "sweterek" ale też takiej długości co top i zapinany na jeden guzik, a na to wszystko jeszcze kamizelka w kolorze zgniłozielonym również takiej długości. Na dół szara spódniczka w zasadzie tak krótka, że tyłkiem łatwo można było świecić, zakolanówki-kabaretki i czarne kozaczki.
- Nie musisz nam dziękować, to przyjemność. - stwierdziła z szerokim uśmiechem i jebnęła dziewczynę z boku w biodro.
Mar i dziewczyny były niewątpliwie przygotowane odzieżowo na KAŻDĄ okazję, wystarczyło im tylko pokombinowanie. Jak widać więc nawet kostium dziwki nie był żadnym problemem dla ich szaf.
Powrót do góry Go down
James Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 09/02/1987
ORIGIN : Huntington Beach (California)
Age (2016) : 30
Liczba postów : 26


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 3:26 pm

Nie tylko Kari została mentalnie zjechana challenge'm. Jim konsultował z resztą, że to Kari będzie pierwsza w tym roku, ale o samym celu wyzwania nic nie wiedział.
- Gdybyś się pytała... Nie mój pomysł. - Mruknął do Kari, robiąc eyeroll.
Gdy Mar pojawiła się znikąd z przygotowanymi ciuszkami, był dość zdziwiony. Ale o ustawionym challenge'u mowy nie było, skoro obrady nie wyciekały poza grono A7x.
- Nie no, fajne ciuszki. - Powiedział zerkając do torby z użyciem skilla Żyrafa, po czym wyszczerzył się pocieszająco do Kari.
Powinna się cieszyć, że nie dostała jedynie Censor Barów do noszenia. To by był hardkor.
- Jestem ciekaw, jak sobie poradzisz, a jeszcze bardziej ciekaw, do kogo podejdziesz. Musisz przynajmniej kilka osób "odwiedzić". - Dodał jeszcze robiąc "dzióbek", ale Kari dała w odpowiedzi tylko wyraźny wzruch ramionami.
Najwyraźniej potrzebowała jakichś pomysłów, tyle że sam takowych nie miał, a zboków proponować nie raczył.
Powrót do góry Go down
Marianne Himbeerschmidt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 20/05/1991
ORIGIN : Berlin, Niemcy
Age (2016) : 26
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 3:28 pm

Historia poznania planów Avengedów była bardzo prosta. Wystarczył Friedrich z jego niekontrolowanym czytaniem w myślach. Ale o tym nie wiedział nikt po za nim, nią i dziewczynami... TA-DAH.

Szeroki uśmiech więc z jej twarzy nie schodził.
- Niclas zaopatrzył Emila w dodatkowe chusteczki. Nie musisz się martwić. - powiedziała na ucho Karinie i palnęła ją z otwartej dłoni w plecy.
Oczywiście, jak zwykle, zrobiła to z nadmiarem siły i chwilę później Karina znów leżała jak długa na podłodze.
- Lol, sory. Znowu. - przeprosiła z szerokim uśmiechem, tym razem jednak nie pomagając jej powstać, bo jej się nie chciało.
Za to ukucnęła i poczekała aż dziewczyna sama się trochę podniesie, ale zanim wstała, Mar złapała ją za ramię.
- I jak coś, to do jednego buta włożyłyśmy ci prezerwatywę. Bezpieczeństwo przede wszystkim. - szepnęła jeszcze raz, ale tego już na pewno nikt nie mógł dosłyszeć.
Następnie wyprostowała się, podpierając o Kari, więc ta znowu jebnęła glebę. Like a boss.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 3:33 pm

- Mam nadzieję, że nie padnie trupem na środku sali. - Powiedziała, po czym zaśmiała się cicho i spojrzała na stojącego gdzieś dalej Emila z resztą Refurinnu. Najwyraźniej usłyszał darcie japy Briana, bo wyglądał tak, jakby przed nim stanął Neltharion.
Gdy się wyglebła, dość szybko się podniosła, ale zanim do tego doszło strzeliła "Are you fucking kidding me" do Mar.
Było 0,01% szansy na to, że to będzie akurat potrzebne.
No i chwilę później znowu glebnęła, tym razem już się nie chciała podnosić, więc leżała jak rozjechana żaba.
- A niby nie bije się ludzi w okularach. - Mruknęła, robiąc facefloor.
Po chwili jednakże znowu spojrzała na Jima.
- No właśnie nie wiem, od kogo zacząć. - Potwierdziła już słownie ze wzdechem bezradności.
Nie można było jej się dziwić, skoro była forever alone.
W końcu podniosła się z podłoża, podciągając się na Jimie i otrzepała z ewentualnego zebranego kurzu. Na dodatek kątem oka zauważyła, że Brian próbuje coś w pośpiechu znaleźć na telefonie.
Miała przejebane.
Powrót do góry Go down
Marianne Himbeerschmidt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 20/05/1991
ORIGIN : Berlin, Niemcy
Age (2016) : 26
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 3:35 pm

- Tak, też mam taką nadzieję. Ale raczej w tym wypadku jestem negatywnie nastawiona, znasz go. Jak mu się kran w nosie odkręci to chyba trzeba przeczekać aż się wykrwawi, aby przestał. Nazwę to "fachowo"... okresem. - powiedziała jeszcze w sprawie Emila, kładąc dłonie na biodrach.
Dopiero po chwili zorientowała się jak to nazwała, więc zrobiła pokerface'a i udawała, że nic się nie stało. Tak było najlepiej. Na widok AYFKM uśmiechnęła się szeroko i niewinnie.
- Nie bije się ludzi w okularach? Kto ci takich bzdur naopowiadał? - spytała ironicznie, splatając za plecami dłonie.
- Zacznij od Emila. Zacznij od Emila. Zaaaacznij od Emiiiilaaaa-. - ostatnie powtórzenie "wyśpiewała".
Chciała oczywiście podnieść wagę swojej wypowiedzi, bo cholernie chciała zobaczyć jak to wszystko będzie wyglądać. No i oczywiście dalej oczekiwała aż ona się wreszcie przebierze w te ciuchy, bo to już w ogóle będzie mocne. Następnie również spojrzała na Briana, ale w porównaniu do Richarda nie zabrała mu telefonu. Chciała poczekać na "premierę" tego, co tam miał.
Powrót do góry Go down
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   

Powrót do góry Go down
 
Sylwester 2009
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 6Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ongaku Jinsei :: Mojeforum-
Skocz do: