IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sylwester 2009

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 8:48 pm

- Taak, dziwkowanie lepiej poćwicz. - zażartował, choć pewnie niektórzy wręcz prawie błagaliby w myślach, aby mówił na poważnie. - Uwierz mi, że ze strony facetów w tym wyglądasz lepiej. - dodał spoglądając w sufit i gwiżdżąc cicho, udając niewiniątko.
Informacja dnia: płeć męska od wieków bardziej interesowała się dziewczynami w strojach "odsłaniających walory". Odkrywcze, nie?
- Banan? E tam. Lepiej jedź z tym tekstem: Jakk kupish mi dżinsy, to zhropie ci loda - powiedział "po polsku" i zaśmiał się ze swojego kaleczenia tego języka.
Polski nigdy mu nie był przydatny w życiu, toteż się go nie uczył. Po chuj się męczyć? Już i tak zawsze szpanował, że ogarnął język Laberii, który był praktycznie równie powalony.
Słuchając zarówno Kariny jak i jej Daemona, powoli sączył wino, od czasu do czasu spoglądając na braci, czy czegoś nie kombinują. Tamci jednak na szczęście woleli sobie przycupnąć pod ścianą i dalej kombinować nad swoimi królestwami, których pewnie i tak jeszcze długo nie zobaczą.
- Oby ich wypad na dach nie skończył się z udziałem Zigi. - mruknął.
Niestety już był świadomy, że ta "niezła laska" to jego wilczyca. Było to dla niego wielkim szokiem oczywiście, ale postanowił się przyzwyczaić. Z resztą i tak wracała do swojej normalnej postaci, więc o nic się nie musiał martwić. Doskonale wiedział, że nawet jako człowiek będzie chciała mu pomagać zawsze i go bronić: i tak było. Człowiek ciałem, wilk duchem.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 8:51 pm

- Pomyślę o tym, gdy pewne pięć osób zacznie myśleć nad wywaleniem mnie za zbity pysk z zespołu. - Powiedziała kierując wzrok na swój zespół. Oczywiście z całej siódemki wyłączyła siebie i Jima.
- Domyślam się, ale miło to słyszeć osobiście od kogoś, kto stoi po tejże stronie. - Powiedziała dowalając Yao Mingiem. Za dużo szczerości tego sylwka, zdecydowanie za dużo.
No, niby wszyscy faceci są tacy sami... A przynajmniej większość.
Dobrze, że gdy Friedrich kaleczył jej ojczysty język nie piła w tym momencie wody, bo zajebiście by się opluła ze śmiechu, tak więc musiała tłumić śmiech wolną dłonią.
- Chyba na chwilę obecną nie mogę wymyślić nic, co by przebiło ten tekst. Pomijając przechodzenie do czynów od razu. - Odparła z facepalmem i wzięła już mniejszy łyk wody niż poprzednio. - Właśnie mi się coś wydaje, że za gładko poszło z Necem. - Powiedziała i rozejrzała się po pomieszczeniu, czy Ziga jeszcze się znajduję w okolicy, ale na szczęście tak było, więc na chwilę był spokój.
Jimmy wrzasnął typowe "An!", więc spojrzała na niego, a ten w "migowym języku Sullivanów" przekazał jej, że potrzebne są dwa piwa. Tak więc zagrała z perkusistami w "podaj dalej" - Najpierw rzuciła do Larsa, Lars do Brandona, a Brandon do... Johnny'ego, bo się wjebał w kolejkę. Gdy ten chciał rzucić do Jima, rzucił jedno z piw za nisko względem wzrostu i butelka pizgła z hukiem o podłogę.
- Hyc o podłogę, PIWO KURWA BĘC! - Wrzasnęła ze szczodoszczem po polsku w kierunku basisty, który od razu spróbował ulotnić się gdzieś, by go nie było widać. James był ewidentnie zażenowany, więc stał z double facepalmem przynajmniej dziesięć sekund, jak nie więcej.
Znowu się odwróciła przodem do Frieda.
- Mam też nadzieję, że po cichu nie czyhają na Maru. - Dodała jeszcze wracając do sprawy dachu.
Już w wigilię Li próbował, ale chyba ktoś mu solidnie zdążył przypierdolić.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 10:04 pm

- Król Friedrich Malcolm Dziesiąty Northeim, typowy facet, do usług. - powiedział robiąc lekki ukłon, choć nie wstając ze swojego siedziska.
Uwielbiał od czasu do czasu niespodziewanie dodać do swojego imienia nazwiska "Król" i "Dziesiąty". Według niego to zabawnie brzmiało, choć tak na prawdę było cholernie oficjalne. A Laberianin, mimo właśnie że nie wychowywał się z typowymi "ziemskimi" facetami, bardzo szybko dorównał im swoją zwaloną mentalnością.
Wyszczerzył się głupawo, gdy jego tekst "wygrał konkurs".
- Jestem zajebisty, przyzwyczaj się. - stwierdził, zakładając nogę na nogę i ogólnie siadając "like a bo--, king". - Niestety też jakoś się tego obawiam. - przyznał ciszej i podążył za wzrokiem Polki, w poszukiwaniu Zigi.
Zastanowił się, czy jako "dobry opiekun" powinien jej kopsnąć jakieś kondomy, czy ją wysterylizować czy... czy co? Niby teraz już było za późno, bo Zee mogła być pregnant, ale do małych liso-wilczków nic nie miał. Nic. Jednak jeżeli zarówno jej jak i Neciraisowi planowało się zachcieć "więcej ruchania", to lepiej było ich jakoś zabezpieczyć. Może małe lekcje WdŻwR by pomogły..?
Przyglądał się kolejce przerzucającej piwo, kiedy zostało upuszczone, zrobił Yao Minga.
- Normalnie niedługo sobie tu mini-burdel otworzą. - powiedział cicho, wkładając już dziób w kieliszek, ale pijąc dopiero po zakończeniu zdania.
Powrót do góry Go down
Alexander Klose

avatar



BIRTHDAY : 14/12/1982
ORIGIN : Dortmund, Niemcy
Age (2016) : 34
Liczba postów : 4


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 10:29 pm

Niecałą sekundę po tym, gdy Northeim przestał gadać, do sali wpadły trzy osoby: Alexander, Andreas i Timothy. Może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, skoro należeli do Krigen Familie, ale... Alex po wejściu zaczął śpiewać męską część "Seksualnej", wesoło tańcząc z Nadią (przez którą to poznał tą piosenkę i nauczył się tekstu), a gdy nadszedł czas na refren, przylazł Timmy i zaczął cienkim głosikiem kaleczyć język ukraiński i porykiwał refren. A powtórkę refrenu postanowił wyśpiewać Andreas, chociaż to przypominało bardziej charczenie i warczenie, bo wykonał cover tej piosenki w wersji metalowej. Czyżby małe, pedalskie party? Nie, skądże!
Kiedy Andreas i Timothy sobie gdzieś poleźli, Alexander przydreptał do Northeima, usiadł mu na kolanach i zaczął śpiewać "Ćas nastaw" (to tak śmiesznie brzmiało po ukraińsku....!), podczas "refrenu" zlazł z Laberianina, podszedł do Kariny, złapał ją za rękę i zmusił do obrotu pod jego ramieniem, a nawet... podtrzymując ją wymusił na niej takie "wygięcie" jak w różnych tańcach towarzyskich, ale zamiast ją przywrócić do pionu, zapomniał, że po ostatnim dużym przeziębieniu nie jest zbyt silny i po prostu ją... upuścił.
- Przepraszam! - powiedział przepraszająco, jednocześnie przerywając śpiewanie.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 10:37 pm

- Przyzwyczaję się. Kiedyś na pewno. - Mruknęła cicho ze skinięciem.
A przyzwyczajanie się Kari nie trwa chuj wie jak długo.
Gdy wpadł Alexander z ferajną i zaczęli drzeć ryje, postanowiła już nic nie mówić. Trening trzymania języka za zębami, którego Kari potrzebowała. Od dawna.
Ale gdy zaliczyła następną glebę, poważnie się wkurwiła. Chociaż Niemiec przeprosił, więc po prostu wzięła głęboki wdech i przynajmniej podniosła się do siadu prostego. Pewnie normalnie zrobiłaby rozgwiazdę w oznace "ale mi się nie chce wstawać", ale w tym momencie byłaby to istna prowokacja losu.
- Bitch on da floor. I skąd ja to wiedziałam? - Spytała retorycznie ze zmrużonymi oczyma i dopiero po chwili wstała.
- Ale nie ma za co. - Odpowiedziała już Alexowi i spojrzała ponownie na podłogę. Następne 1/4 zawartości jej szklanki wylądowało na podłogę, więc by się nie przemęczać pstryknęła palcami, a mała kałuża wyparowała. No bo po co zapierdalać po szmaty?
- Wyślę za chwilę kogoś na kontrolę dachu. - Uznała jeszcze, rozglądając się po pokoju, czy nie ma jakiegoś chętnego kozła ofiarnego w pobliżu.
Powrót do góry Go down
Friedrich Northeim

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 01/09/1984
ORIGIN : Hohburg, Holzlant
Age (2016) : 33
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 10:44 pm

Gapił się na odpierdolce kumpli i trzeba przyznać, że nawet się uśmiał. Gdy jednak Alekx zaczął się na nim pokładać i śpiewać jak Skaza z "Króla Lwa", na jego twarz wstąpił ogromny WTF. Upadek Kariny spowodował u niego tak głośny śmiech, że musiał sobie podtrzymać dodatkową ręką wino, aby się nim nie ujebać.
- Alexander, następnym razem pamiętaj o ocenie swoich sił na zamiary. Po chorobie nawet Marie byś nie udźwignął. - powiedział spokojnie i przycisnął go niewidzialną ręką do przysiąścia na podłodze.
- Skoro już jesteś na tej podłodze to chociaż byś się jakoś poruszała zgrabnie! - wrzasnął Gordon, pojawiając się znowu za Northeimem.
Zaśmiał się głośno i uderzył Friedricha tak, że ten się wywalił na bok, a Grek złapał jego wino, dopił i rozwalił kieliszek o podłogę.
- PARTYIN'! - Athanasakos uniósł ręce w górę i wrócił do Ralpha.
- Tak, kontrola dachu to dobry plan. I najlepiej całego budynku. - przyznał Prus, podnosząc się i siadając po turecku obok Alexandra.
Obawiał się, że po tym tygodniu świątecznym nadejdzie wielka flaga porodów we wrześniu nowego roku.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 10:47 pm

Komentarz Gordona ją perfidnie dobił. Trudno jakoś od razu o zgrabność u kogoś, kto na co dzień zapierdala w bojówkach, krawacie... i tym podobnych.
W każdym razie postanowiła sobie polewitować i jak wcześniej to zapowiedziała, tak też uczyniła - Zebrała odpowiednią ilość pary wodnej w pomieszczeniu tak, by uformować z tego chmurkę. Była wystarczająco duża, by można było na niej usiąść. Prawie jak w Dragonballu.
Zerknęła tylko na Atreyowców, po czym zagwizdała dwa razy. Pierwszym do podejścia był Dan.
- Zrób coś dla mnie... Zajrzyj na dach i obserwuj co tam się dzieje. - Powiedziała do niego z półprzymkniętymi oczyma i tak niepodobnym do siebie głosem, że nie dało się go porównać do żadnego dotychczas przez nią używanego, ale najbardziej zbliżonym był chyba kobiecy głos ludzi w kreskówkach z lat '90. Bitch-like.
Dan przytaknął, chociaż widać było, że myślami odpływa zupełnie gdzie indziej. Tak oto gitarzysta spokojnym krokiem pokierował się do wyjścia. Mission Completed, a więc z zadowolenia Kari powoli oblizała z uśmiechem wargi, a następnie dopiła pozostałości wody w szklance i postawiła ją sobie na chmurce.
- Metamorfoza Kari: Radosna dziewczynka - pseudo-dziwka - chłopczyca - dziwka. Ave. - Stwierdziła już swoim normalnym głosem i założyła nogę na nogę.
Bo prawda czasem boli, nie?
Powrót do góry Go down
Marianne Himbeerschmidt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 20/05/1991
ORIGIN : Berlin, Niemcy
Age (2016) : 26
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 10:51 pm

Mar ostatnie minuty spędzała oczywiście w towarzystwie swoich przyjaciół. Nie zarywała do nikogo i tym razem nie chciała się schlać aż tak bardzo, aby znowu się z kimś całować. Choć wiedziała, że pewnie i tak się schleje, bo przecież to sylwester i taka noc jest po prostu jeden raz w roku.
Po obaleniu połowy energetyka postanowiła sobie przejrzeć co robią inni. I wtedy też postanowiła zrobić sobie kolejny polew z Kariny. Na moment wyszła z pomieszczenia, ale chwilę później wróciła z małą paczuszką.
- Kariiiiinaaaa-! - wrzasnęła i wskoczyła na jej chmurkę.
- Masz, to dla ciebie. - powiedziała i podała jej paczkę.
Niezbyt dużą, ale też niezbyt małą. A co w środku? Koszulka z wielkim napisem "bądź matką moich dzieci!". Dlaczego akurat ten napis? Bo po pierwsze można to było wziąć za ewentualny prezent od Emila, a po drugie... niby mogło wyjść na to, że Mar planuje dzieci z Kari, co ani nie jest możliwe, ani nawet nie miała na to zbytnich chęci z powodu swojego usposobienia hetero. Ale dla polewu koszulka zajebista.
A dla większej irytacji Kariny postanowiła ją wrobić tak jak Milanę w szkole: położyła swoje nogi w poprzek jej nóg. Ta-dah!
- Boję się, że mi też będą chcieli wcisnąć sylwestrowe wyzwanie. - mruknęła do Polki, wkładając zgięcie palca wskazującego do ust.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 11:02 pm

Spojrzała na Mar wzrokiem "To jest kurwa moje terytorium", ale gdy wzięła paczkę i rozpakowała... zamarła. Spodziewała się wszystkiego, ale nie takiego czegoś. Ale że paczka nie była podpisana, położyła tylko koszulkę na kolanach i odwróciła wzrok do Mar.
- Markowy chuj ci w dupę. - Powiedziała tylko cicho i krótko, strzelając Yao Minga, po czym złożyła koszulkę i wcisnęła w ręce przyjaciółce. - Daj mu to. Ucieszy się. - Dodała z Awesome Face'm i skrzyżowała ręce na piersiach.
Czas rzucać rykoszetami.
Na nogi Mar nie zwróciła uwagi, ale na jej obawy o wyzwanie - owszem.
- Chyba nawet domyślam się jakie może być. - Uznała i zaczęła się śmiać tak, że musiała uważać, żeby nie zlecieć z chmurki.
Miała w tym wypadku kilka opcji do rozważenia, ale oczywiście nie miała zamiaru ich rozgadywać.
- A ja mam zamiar swój challenge rzucić. Like a boss. - Stwierdziła jeszcze z wyszczerzem.
Kij z karami.
Powrót do góry Go down
Marianne Himbeerschmidt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 20/05/1991
ORIGIN : Berlin, Niemcy
Age (2016) : 26
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 11:19 pm

Słysząc o Marku, jebnęła Yao Minga.
- A tobie Emilowy. - odparła, nie złażąc ani z chmurki ani nie zdejmując nóg z Kari.
Gwizdnęła głośno, spoglądając na Emila. Kiedy ten podszedł, wręczyła mu koszulkę.
- Kari się wstydzi i nie mogło jej to przejść przez gardło, więc... ja to załatwiam za nią. - powiedziała do niego ze słodkim uśmiechem.
- Ale obejrzyj kilka metrów od nas, bo jeszcze dostanie krwawienia z nosa, jak cię zobaczy bez koszulki. - szepnęła do niego i (o dziwo!) lekko popchnęła go do przodu.
Kiedy sobie poszedł, wróciła wzrokiem do przyjaciółki.
- Jakiekolwiek by nie było, nie zrezygnuję z niego. Zabawa musi być, w końcu to koniec roku. Za jakąś godzinę będę sobie naliczała na nowo działania dobre i złe, więc muszę wykorzystać te ostatnie dziesiątki minut. - stwierdziła z szerokim uśmiechem i przeciągnęła się.
Looknęła na moment na swoich przyjaciół, oczekując koperty z wyzwaniem, które jej przygotowali.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 11:30 pm

- Okej, może za dwie dekady. - Odpowiedziała raz jeszcze żartobliwie z Awesome Face'm, który znikł jej, gdy przylazł właśnie Emil. Zajebisty timing, nie ma co. Dlatego też za plecami Mar pokazała mu, że to, co ona mówi nie jest prawdą. Palec wskazujący przyłożony do szyi i pokręcenie głową wystarczyło. Przynajmniej kątem oka musiał to zobaczyć.
- Ty to sobie dziwką możesz być. Co ja mam powiedzieć? - Mruknęła z AYFKM'em.
Nie chodziło jej właściwie o kwalifikacje fizyczne, ale raczej o charakter i styl lajfienia. Jej życie = muzyka, opierdalanie się, perkusja, metal, piwo, rodzina, przyjaciele i bycie przypadkowym bohaterem. Niekoniecznie w tej kolejności.
- A tak w ogóle nie wiem, co wy widzicie w swataniu mnie z Emilem. Gdyby coś między nami było, to już zostałoby to wyjaśnione. End of story. - Uznała spoglądając w sufit.
Może i już zadawała to pytanie kiedyś, ale najwyraźniej albo zapomniała odpowiedzi, albo była ekstremalnie wkurwiona.
Powrót do góry Go down
Marianne Himbeerschmidt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 20/05/1991
ORIGIN : Berlin, Niemcy
Age (2016) : 26
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 11:36 pm

- Dwie dekady to dwadzieścia lat. Weź mnie nie denerwuj! - syknęła i palnęła Karinę dłonią w przedramię.
Tym razem jednak nie aż tak potężnie, aby dziewczyna spadła, ale na pewno starczyło, aby Polka się zakołysała.
- Dziwką? No dzięki. - odparła robiąc Yao Minga.
Przed ochajtaniem się z Niclasem może i się kleiła (dużo bardziej) do wszystkich facetów, którzy w KF jej się podobali, ale teraz (trochę) się ogarnęła. Choć była pewna, że jeżeli przyniosą jej wyzwanie, to jej stan cywilny jej już nie obroni. Ani trochę. Tak więc już mogła się bać, a z obrączki zrobić sobie kolczyk.
- Co my widzimy..? No nie wiem, wyglądacie razem tak uroczo. Nawet nie zaginacie praw parowania, bo ty jesteś ciemna na hełmie a on jest jasny. Normalnie jak ja i Niclas, chociaż... Nickuś jest bardziej męski. - dodała z kolejnym Yao.
Rozejrzała się i od razu dostrzegła, że w jej kierunku kroczy wyraźnie rozjebany mentalnie Richard.
- No, Mar. Oto twoje zadanie. Powodzenia. - powiedział podając dziewczynie kopertkę.
Marianna spojrzała na przedmiot, zębami rozszarpała papier i wyjęła kartkę, z której odczytała swój challenge.
- Oh Scheisse. - mruknęła złożyła wszystko i położyła obok siebie.
Spojrzała przepraszająco na Kari i... położyła dłonie na jej cyckach, raz lekko ścisnęła i szybko zwróciła łapy do siebie.
- Jakie to głupie! - wrzasnęła i zaśmiała się głośno, trochę jak idiotka.
- Wymyślili, że mam dotknąć piersi wszystkich dziewczyn z "mojej grupy", a wszystkich chłopaków, jak zdążę to nie tylko ode mnie, klepnąć w tyłek. Co do tego drugiego to nawet mi się podoba, ale wolałabym moje ciacha z KF. - powiedziała cicho do Polki, robiąc Yao.
Spojrzała za siebie i zauważyła, że notować jej postępy będzie właśnie Reesh. LOL'nęła i pokręciła lekko głową.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 11:39 pm

Zaczęła się cholernie głośno śmiać, gdy tylko Mar stwierdziła, że dwie dekady to dwadzieścia lat, a więc spojrzała na nią z miną "myślałaś, że o tym nie wiem?".
- Nie ma za co. - Odpowiedziała jej, również robiąc Yao Minga.
Słuchała przyczyn swatania z przechyloną niczym sowa głową.
- U-Uroczo? - Zająknęła się trochę z następnym Yao, bo dziwnie jej było słyszeć, że wygląda z kimś "uroczo". Takie coś akceptowała chyba tylko, gdy mówiono o niej tak w towarzystwie reszty Avengedów, bo traktowała ich wszystkich jako jedną, wielką rodzinę.
- Chrzanisz. A Emil nie jest jedynym chłopakiem z jasnymi włosami. - Powiedziała tylko ze wzruszeniem ramion.
Starała się podważać argumenty Mar, bo nie dość, że lubiła to robić, to jeszcze próbowała bronić samą siebie.
Od momentu otworzenia koperty przez Niemkę, aż do momentu jej wrzasku Kari miała minę wręcz porównywalną do "O.O", chociaż po wyjaśnieniu challenge'a ogarniała już wszystko.
- Moje cycki pierwsze w kolejce. Coolio. - Powiedziała i jebła pokerface'm.
Po chwili bliżej podszedł Brian, który obserwował i podsłuchiwał wszystko zza chmurki.
- An, wiesz... mieliśmy dla ciebie różne wyzwania do wyboru, jak lizanie się ze wszystkimi facetami, czy też... - Haner nie dokończył, bo Kari patrząc przez ramię wycelowała w niego szklanką po wodzie. Ominął ją, chociaż sam się wyjebał na podłogę z hukiem, a Zacky rzucił się jako następny, by złapać latające szkło.
- Pytanie retoryczne - lepiej jest być dziwką, czy całować wszystkich obecnych na imprezie chłopaków? - Spytała z facepalmem.
To pytanie nawet nie miało większego sensu. I nie miało takiego posiadać.
Powrót do góry Go down
Marianne Himbeerschmidt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 20/05/1991
ORIGIN : Berlin, Niemcy
Age (2016) : 26
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Pon Gru 30, 2013 11:59 pm

- Nie, nie jest. Ale według wróżb wymyślonych przez Atsushiego, najbardziej do ciebie pasuje. - wyjaśniła.
Zaśmiała się z jakże wielkiej "radości" Kariny co do kolejności challenge'owego obmacywania.
- No skoro koło mnie siedzisz to postanowiłam cię już... "zaliczyć". Reesh, zanotowałeś?! - odparła i na koniec wydarła się do Richarda, który skinął głową na znak potwierdzenia.
Mar zlazła na chwilkę z chmury i w zasadzie nie było jej przez pięć minut. Po upływie tego czasu znów wdrapała się na kłąb z wyraźnymi rumieńcami na ryju.
- Dobra, kilku już mam z głowy. - powiedziała i machnęła ręką, aby przyszedł Richard. - Zapisuj: Niclas, Ty, Simon, Gordon, Ralph, Emil, Jimmy, Matt, Mark, Alexander, Arthur, Anette, Nadia... Marie... Konstantin, Henning, Anthony. - zaczęła wymieniać wszystkich tych, do których już zdążyła podejść, wraz z nim samym, bo też zaliczył od niej palnięcie w tyłek.
- I na razie przerwa, oddelegować. - dodała, zasalutowała i odesłała bruneta. - Muszę przyznać, że to zadanie jest zajebiste. Według pewnych informacji chcieli mi jeszcze wcisnąć na przykład łażenie tutaj bez koszulki i stanika i kazanie wszystkim "dotknąć", ale na szczęście Nickuś mnie obronił. - powiedziała z szerokim uśmiechem i przeciągnęła się wyraźnie szczęśliwa, że już tyle ludu wpadło w jej łapy.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Wto Gru 31, 2013 12:09 am

- Wróżby, sróżby... molestowanie psychiczne, kurwa. - Mruknęła tylko z eyerollem i zeszła na chwilę z chmurki po następną szklankę z wodą i wróciła na swoje miejsce.
- Nie no, spoko. - Odpowiedziała krótko i wzięła łyka wody.
Patrzyła tylko jak Mar lata po pomieszczeniu i po jej powrocie odwróciła wzrok do "swojej grupy".
- Yo, Rev, Shads, Emil, Ya 'kay? Możecie jeszcze usiąść na dupie? - Wrzasnęła w ich stronę z Yao Mingiem, a w odpowiedzi dostała "Yeah" Matta, "Aye" Jima z identyczną miną, i kciuk w górę Emila. Skinęła i znowu skupiła myśli na swojej szklaneczce.
- Fuks. Ja bym swoje zadanie zmieniła, ale... nie wiem na jakie, a mogą mi dać jeszcze gorsze, o ile takie istnieje. - Uznała z następnym facepalmem i po jeszcze jednym łyku wody postawiła szklankę na obłoczku.
- Ale wiem jedno - Galerianek naśladować nie umiem. - Dodała jeszcze z uśmiechem i znowu założyła nogę na nogę.
Haters gonna hate.
Powrót do góry Go down
Marianne Himbeerschmidt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 20/05/1991
ORIGIN : Berlin, Niemcy
Age (2016) : 26
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Wto Gru 31, 2013 12:11 am

Uśmiechnęła się szeroko.
- Mi i Niclasowi wyszło, że jesteśmy idealną parą. - powiedziała unosząc ręce w górę.
Odczekała moment powrotu Kariny na rozmowie z Friedrichem i Alexandrem. Gdy dziewczyna wróciła, na moment wyrwała jej szklankę, wypiła łyka wody i oddała.
Słysząc to jakże epickie pytanie do chłopaków z "niebieskiej grupy" ze strony Polki, zaśmiała się głośno.
- Bez przesady, ja dla facetów jestem bardzo delikatna. - stwierdziła z "Awesome Face'm".
...Delikatna, ale pewnie tylko w stosunku do ich tyłków.
- Ja bym swoje zmieniła ale tylko na pocałowanie wszystkich. - szepnęła, a w jej oku pojawił się błysk.
Sto procent heterowości się u niej nadzwyczajnie odzywa. Ale z drugiej strony jak ma się w otoczeniu tylu przystojnych facetów? Co najmniej pięciu jej się podobało, ale to nie zmieniało faktu, że najbardziej kochała Niclasa.
- Nie umiesz? To dziwne, byłam pewna, że cię widziałam kiedyś z jakimś "sponsorem". - zażartowała z kolejnym "Awesome" na twarzy.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Wto Gru 31, 2013 12:15 am

- I tak polegam na własnych przeczuciach. - Mruknęła tylko obojętnie.
Nie to, że we wróżby nie wierzyła, ale... Kto by się nie wkurwił, gdyby wszyscy mu coś na siłę pod nos pchali? A dosłownie - prawie wszyscy.
- Niczym papier Velvet. - Odparła ze śmiechem.
Mogła jeszcze porównać stwierdzenie Mar do kilku innych rzeczy, ale wolała nie rozbrajać mentalnie chociażby samej siebie.
- A ja jestem pewna, że gdyby tylko mogli, to by mi wcisnęli zadanie typu "Zalicz wszystkich, możesz wykluczyć tylko żonatych i rodzinę". - Uznała z facepalmem.
Wiedziała dobrze, że poryta psychika Avengedów (w szczególności Briana) mogłaby dać początek takiemu zjebanemu pomysłowi. Zwłaszcza, że Kari to jedyna dziewczyna w zespole, a facetów na imprezie było o wiele więcej, niż dziewczyn. Wynik przesądzony.
- Co kurwa? - Spytała w sprawie sponsora z Yao Mingiem, trzymając szklankę z wodą przed sobą.
Ale wiedziała, że to żart. W końcu gdyby miała jakiegoś sponsora, to już dawno miałaby zarezerwowane dla niego noce przynajmniej cztery razy w tygodniu.
Le kureffski passoshyt.
Powrót do góry Go down
Marianne Himbeerschmidt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 20/05/1991
ORIGIN : Berlin, Niemcy
Age (2016) : 26
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Wto Gru 31, 2013 12:20 am

- Ja nie wierzę zbytnio we wróżby, ale jak potwierdzają to co sądzę, to jest zajebiście. - odparła robiąc gest "Freddie Mercury Win".
- Velvet? Kurwa. Mari, mhiekka jak akzamit? - spytała ironicznie, próbując zaśpiewać melodyjkę z reklamy polskiego papieru toaletowego.
Oczywiście biorąc pod uwagę, że była Niemką, to polskie słowa jej niezbyt dobrze szły, ale mimo wszystko była z siebie dumna.
- "Zalicz wszystkich, możesz wykluczyć tylko żonatych, rodzinę"... oraz tych, co prędzej by ci nogi z dupy powyrywali niż dali się zaliczyć. - przypomniała i spojrzała kątem oka na Marka.
On by niewątpliwie prędzej Karinę zamordował, ale cóż, taki typ.
- No i ciesz się, że na pewno by ci darowali żonatych, bo gdybyś tknęła Niclasa, to te wszystkie lata naszej przyjaźni poszłyby się czesać i też bym cię zajebała. - dodała i strzeliła na twarzy Yao Minga.
- Nie "co kurwa", tylko ten niezbyt wysoki chłopek, co ci funduje wycieczki na Islandię. - oczywiście w tym kontekście znowu chodziło o Emila.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Wto Gru 31, 2013 11:45 am

- Zajebiście miękka. - Odparła po polsku z przechylonym łbem, po czym wzięła łyka wody.
Velvet to też był bodajże papier toaletowy. Ohoho, witamy ironię losu.
- A no właśnie. - Przypominając sobie o Marku strzeliła facepalma.
Starała się go oczywiście nigdy nie drażnić i mieć z nim jak najmniej wspólnego. Ciekawy paradoks, bo słyszała, że jej alternatywne "ja" potrafi być właśnie takie jak Mark. Doprawdy chujowe.
- Człowieku, nawet gdyby mi nie darowali, to bym tego nie zrobiła. Nie sięgnęłam jeszcze dna o tytule "bezgraniczna szmata wszechczasów". - Powiedziała z pokerface'm.
Miałaby się bić o faceta z przyjaciółką czy coś? Dobra, w 90% filmów tak jest, ale... Nie no, to dla niej był szczyt chamstwa i taka głupota, że... nawet Rafaello nie określi tego "odczucia".
Popatrzyła trochę na Mar jak na głupią, chociaż wiedziała, że chodzi jej o Emila.
- Co? Niezbyt wysoki... Ach, tak! Ale Larry to kawał skurwysyna, tego menadżera trzeba szantażować normalnie, żeby wspomógł. - Oznajmiła ze skrzywieniem. Co prawda Larry nie był żadnym sponsorem, zupełnie jak Emil, ale to głównie on i kilka innych osób fundowało wycieczki na Islandię. Z przymusu.
Nagle usłyszała, że ktoś jej przysłał sms'a. Wyciągnęła więc komórkę z... tak, cycki to po prostu idealny schowek na pieniądze i telefony.
"hii, how ii2 the party goiing?"
- Wszystko, tylko błagam, kurwa, nie to. - Spojrzała na wiadomość z miną porównywalną do "oh shit".
Dwunastka zjebów siedziała cicho przez długi czas i nagle...
A właśnie. Skąd oni tak ogólnie wiedzieli o "party"?
Powrót do góry Go down
Marianne Himbeerschmidt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 20/05/1991
ORIGIN : Berlin, Niemcy
Age (2016) : 26
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Wto Gru 31, 2013 11:47 am

- Lol, spytam Niclasa co o tym myśli. - powiedziała i zaśmiała się cicho.
Co do jej "miękkości" to chyba on wiedział najlepiej po tych wszystkich latach przyjaźni, miłości i tak dalej... Ewentualnie świadomą tego być mogła jeszcze Milana, która w czasach gimnazjum dość często obrywała od Mar z tzw. "cyca", oraz dość często były sobie bardzo bliskie. Oczywiście w granicach przyjaźni, bo żadna z nich lesbą być nie chciała, jak to inna friend Mar.
- Z mojej strony co najmniej piętnaście osób wolałoby cię uszkodzić niż się z tobą przespać. Peszek. - mruknęła, wyliczając sobie na palcach te osoby.
Oczywiście było to "co najmniej", bo pewnie niektórzy zgrywali takich fanów ruchania a tak na prawdę woleli się trzymać z daleka. Albo nie koniecznie z Kariną. Tak na prawdę jednak mało kto ogarniał wszystkich z Krigen Familie i trzeba by było przeprowadzić dokładne badania i wszystko notować, aby wiedzieć jak oni się zachowują w różnych sytuacjach. Małe króliki doświadczalne!
Słysząc "correct answer" z ust Polki, zaklaskała dwa razy w dłonie.
- To dobrze. Szczerze mówiąc to gdzieś w pokoju mam już przygotowany tasak na ewentualnych wrogów, ale liczę na to, że za szybko nie będę musiała go użyć. - wypowiedziała to z tak szerokim uśmiechem na gębie i ogólnie tak radosną atmosferą, że aż można ją było wziąć za rasową psychopatkę.
A mówiąc to wszystko, puściła jeszcze do Kari oczko.
- Wy macie chujowego managera. A Ramzan to całkiem spoko gość, choć... czasami się boję, że postanowi... rozumiesz. "Allah Akbar" i te sprawy. - szepnęła, aby krążący po sali Czeczen ewentualnie jej nie usłyszał.
- Co się dzieje? - spytała widząc reakcję przyjaciółki na SMS'a.
Usiadła na piętach i podsunęła się do niej, aby przeczytać wiadomość.
- Lol? - spytała tylko, będąc szczerze ciekawą od kogo to.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Wto Gru 31, 2013 11:50 am

Słysząc o piętnastu osobach najpierw miała minę "wut" i mrugnęła pięć razy, zanim ogarnęła sytuację, ale po tych mrugnięciach zrobiła FMwin'a.
- Tym lepiej. Pozdrów. - Z drugą częścią wypowiedzi żartowała, ale z pierwszą absolutnie nie. Miała przynajmniej mniej gwałcicieli na głowie. To było pocieszające, poważnie.
- Tasak? Ło ja pierdolę. - Mruknęła tylko i jebła Yao Mingiem.
Aż zaczyna się myśleć o sobie pozytywnie, że nie jest się pazerną suką, która tylko owija wszystkich wokół palca. I to mogło ją nawet wyróżnić spośród wielu przedstawicieli płci pięknej w branży muzycznej.
- Nie no, Larry potrafi być wporzo, ale ostatnio kryzys i takie tam... You know. Gdyby on zbankrutował, cała nasza Sevenfoldowa Familia mogłaby już pocałować swoje własne koncerty w dupę. Brak koncertów - Brak more money. And so on. - Zaczęła bronić menadżera... nie wiedząc właściwie czemu. Sknera i nawet nie odpowiada polskim fanom A7x (oczywiście Kari i Zacky muszą działać jako pośrednicy). Nadzieja, że się zmieni? Może.
Gdy Mar nie ogarniała sytuacji, Kari znowu spojrzała na jebiącą wręcz żółtym kolorem wiadomość.
- To Sollux. Rogata dwunastka znowu... - Nie dokończyła, bo przyszedł kolejny sms. Tym razem napisany kolorem niebieskim, zbliżonym trochę do koloru borówek.
"Kaaariiiiiiiiiiii! Don't think we forgot a8out youuu!!!!!! Oh nooo. :::;D"
- Nie, błagam, znowu się zaczyna. - Ledwo to powiedziała, a przyszedł ostatni sms z tej serii. A przynajmniej na to wyglądało. Kolor - Lazurowy.
"1 C4N F1N4LLY SM3LL YOUR BLOOD. TH4T M34NS YOU AR3 AL1V3, SO W3 C4N T4LK TO YOU NOW H3H3H3H3. >:]"
Tak się wkurwiła, że wyłączyła telefon i położyła obok siebie na chmurce, żeby nie patrzeć na niego i nie przypierdolić nim w coś.
- Tak ogólnie nie mówiłam wam jeszcze, ale otworzyłam paczkę z Azeroth wczoraj. Okazało się, że Cielstrasza i Chromie znaleźli fragment mojej duszy, a teraz krwiobiegi mi w końcu działają. - Wolała od razu się wytłumaczyć, a przy okazji powiedzieć o dość radosnej nowinie i zmienić zręcznie temat.
Tak więc można było ją już teoretycznie klasyfikować jako żywą.
Powrót do góry Go down
Marianne Himbeerschmidt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 20/05/1991
ORIGIN : Berlin, Niemcy
Age (2016) : 26
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Wto Gru 31, 2013 11:51 am

- Pozdrowić? Nie ma problemu. - odparła.
Doskonale wiedziała, że to żart, ale postanowiła w pewien sposób go "powiększyć", co doprowadziło do realizacji go. Odwróciła się więc twarzą do wszystkich ludzi gdzieś tam w tle i nabrała powietrza w płuca.
- Ej! Wszyscy ci, co woleliby zabić Karinę niż się z nią przespać, mają pozdro! - krzyknęła.
Odpowiedziały jej głównie face'y typu "Yao Ming", "WTF?" i "LOL". Taka mentalność KF, wszyscy o tym wiedzą. Po tym spojrzała z szerokim uśmiechem na Karinę.
- Jeszcze jakieś prośby? - spytała żartobliwie.
Na "ło ja pierdolę" w sprawie tasaka, zaśmiała się głośno.
- Przykro mi, Kari, ale ja nie pozwolę, by jakaś pornolówna czy inna dziwka zbliżyła się na mniej niż dziesięć metrów do Niclasa. - odparła wykonując znany z Gadu Gadu gest bezradności.
- Zawsze możecie zmienić managera albo pójść pod skrzydła Ramzana. Skubany tak szybko załatwia wszystkie sprawy, że pewnie mógłby się opiekować pięcioma zespołami i by wyrabiał. - powiedziała i potarła wskazującym palcem prawe oko.
Pogapiła się jeszcze chwilę na telefon Kari będący zasypywanym przez dziwne SMSy.
- Oni są jacyś ułomni? - spytała spokojnie i wyprostowała się.
- Działają ci krwiobiegi? To zajebista wiadomość, teraz możemy miesiączkować razem! - wesoło oznajmiła to Polce i wykonała znak pokoju.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Wto Gru 31, 2013 11:55 am

Widząc reakcje na nieplanowane pozdrowienia... sama tylko jebła lolem. A co miała zrobić? Zjebać się ze swojej chmurki i rozpaczać nad sensem istnienia? Owszem, nie.
- Nie, na razie nie. - odpowiedziała i zaśmiała się cicho.
Tak naprawdę mogła poprosić o pierdylion rzeczy, ale nie chciała być wredna. A przynajmniej nie teraz.
- O, skoro tak, to business nie do mnie, tylko... Oh, that retarded lass, over there, fucking hiding behind that shitty window. - Oznajmiła wskazując na okno, przez które pewna dziwka postanowiła sobie lukać. Oczywiście nie siedziała przy nim non-stop. Kryła się od czasu do czasu, bo pewnie w końcu sam Jim postanowiłby wyjść i zrobić przed nią piękne "GTFO".
Co do Ramzana... Trzeba było to przemyśleć. Kto wie, czy kiedyś by się nie przydało wyjebać Larry'ego.
Widząc, że Mar nie ogarnia komórkowego szału... Zorientowała się, że tylko jej lud miał większą styczność z dwunastoma rogatymi istotami. Z całej dwunastki i tak osobiście "lud Kari" widział tylko dwoje. Reszta kontaktowała się tylko tekstowo. Stąd znajomość imion i w ogóle.
- No tak... Tobie wspominałam dość mało o nich. Ale nie, nie są ułomni. To ich styl pisania. Każdy inny. Nie wspomnę o tym, że domyślam się nawet.... skąd wiedzą o tym, co się tu dzieje. - Odparła z zamyśloną miną, ale została wytrącona z tego stanu przez przyjaciółkę.
- Tak, ale teraz mam nowy problem na głowie. Ale to na kiedy indziej. - Powiedziała i machnęła na to ręką w zamieszaniu.
- Wracając do rogatych... Viewport. Wiedziałam. - Syknęła i zmrużyła oczy.
Cóż, te stworzenia mają wszystko, co trzeba, by wkurwiać ludzi. Skąd to znamy, huh?
Została tylko nadzieja, że żadna z tych pokrak właśnie nie siedzi w studiu. Niczego, ale to absolutnie NICZEGO nie można się po takim osobniku spodziewać. A na dodatek telefon Kari sam się włączył.
- Oh hell no. - Jęknęła tylko, odwracając głowę w stronę telefonu.
Trolling Season begins.
Powrót do góry Go down
Marianne Himbeerschmidt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 20/05/1991
ORIGIN : Berlin, Niemcy
Age (2016) : 26
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Wto Gru 31, 2013 12:00 pm

- Okay, ale jak coś, to mów. - odpowiedziała tylko i zamyśliła się na moment. - Richard, cho na moment! - krzyknęła schodząc z chmurki. - Zaraz wracam. - mruknęła do Kariny i ruszyła w kolejny "bój".
Zrobiła kilka kółek po pokoju, oczywiście obmacując chłopaków, pod nosem podśpiewując piosenkę Emigrate, więc Richard jako tamtejszy wokalista podśpiewywał z nią i grzecznie notował, kogo już "zaliczyła".
Wróciła na chmurkę z szerokim uśmiechem.
- Dobra, Reesh. Skontroluj, czy masz wszystkich: Ivan, Zachary, Friedrich, Valbjorn, Brennivin, Ramzan, Mikhail, Bjorn, Raphaell, Raiko, Lukas, Christoph. - zaczęła wymieniać znowu wszystkich ludzi.
Odesłała rodaka i zaczęła znów gapić się na telefon Kariny.
- Skoro mówisz, że nie są ułomni to pozostaje mi tylko ci wierzyć i czekać na skutki. - odparła z szerokim uśmiechem, nakręcając sobie końcówki włosów na palec.
- Hahahaha. Wtf. - mruknęła tylko widząc, że telefon przyjaciółki sam się włączył.
- To to chujowe jakieś jest. - stwierdziła robiąc Yao Minga.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   Wto Gru 31, 2013 12:06 pm

Kontrolowała poczynania przyjaciółki oczywiście nie tylko na wszelki wypadek, ale też dla własnego "amusementu". Niecodzienne są takie widoki.
- Niezła szybkość. - Skomentowała krótko z lekkim uśmiechem.
Zawsze znalazła jak widać jakiś pretekst do komplementów.
- Bo nie są. Ale poważnie mam nadzieję, że żaden z nich nie jest w pobliżu. Viewport wystarczy. - Powiedziała tylko spoglądając na sufit.
Po chwili przeniosła wzrok jeszcze na telefon, który się włączył.
- Ej... to już nie rogaci. - Mruknęła cicho i sięgnęła po telefon. Dostrzegła włączony Pesterchum - jeden ze specyficznych komunikatorów anglojęzycznych - na telefon i na komputer. Telefon włączyły zapewne trolle, ale to nie one już pisały. Zobaczyła kto ją dręczy i po prostu opluła komórkę, robiąc znane wszystkim TFU-. Wręcz się trochę czerwona na policzkach zrobiła.
- N-Nie wierzę. - Wyjąkała jeszcze wlepiając wzrok w wyświetlacz, po czym wytarła wszelkie mokre plamki.

-- turntechGodhead [TG] began pestering indigoRaven [IR] --
TG: hey sup
TG: long time no talk and see haha


Z wrażenia wręcz zeszła z chmurki i gapiła się dalej jak na złoto w ekranik.
- To Dave! - Krzyknęła uradowana i w wyrazie ogarniających ją emocji wręcz wtuliła się w telefon. No ale kto by się nie cieszył z wiadomości od przyjaciela po ponad roku milczenia?
- Moment.

IR: Dave!
IR: Dude, what the hell was happening!?

TG: well some crazy shit
TG: but s'alright now

IR: Man, I was kinda worried!
TG: oh
TG: um
TG: thats really sweet of you hehe

IR: Naww.
IR: Guess what.
IR: We're havin' a New Year's Eve party.

TG: i see
TG: now guess what
TG: i came to cali
TG: fyi

IR: You... wait, did WHAT.
IR: You're in HB?

TG: yeah
IR: Hold on a minute.


Po tym szybkim klikaniu na klawiaturze pisknęła. Chciała wołać Jima, ale on już zdążył przyjść, by obczaić sytuację. To nie jest w końcu normalne, żeby Kari się aż tak rzucała z radości. No nie tak nagle.
- Jest w Huntington. Wypadałoby go chyba zaprosić na imprezę. - Oznajmiła, a że nie wypadało odrzucać gościa, Sullivan przytaknął z uśmiechem.

IR: Do you want to come over?
IR: We'll be able to talk in person at least...

TG: hey
TG: whoa
TG: you sure?

IR: Absolutely!
IR: You'll meet my fuckloads of friends!

TG: ok then hehe
TG: ill be there shortly

IR: See you then!
TG: see ya
IR: <3

-- indigoRaven [IR] ceased pestering turntechGodhead [TG] --


- O tak! - Wrzasnęła jeszcze na koniec po polsku, rzucając fona na chmurkę z zacieszem.
Zajebisty prezent noworoczny - Prosto z Teksasu!
Powrót do góry Go down
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Sylwester 2009   

Powrót do góry Go down
 
Sylwester 2009
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ongaku Jinsei :: Mojeforum-
Skocz do: