IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Salon   Czw Sty 02, 2014 10:13 pm

W końcu i Karina zmierzała ku temu pomieszczeniu, z nadzieją, że chociaż Zachary już się zjawił. Jego przypadkowy humor zwykle pomagał, jak i ożywiał atmosferę. Najmniej spodziewała się Johnny'ego, który i tak zwykle jest wszędzie ostatni. Jednakże ona już wiedziała, że jej ukochany Daemon jest na miejscu, bo co chwila albo miała jakieś duszności, albo po prostu bóle. A więc co za tym idzie, że ktoś jeszcze był wraz z nim. W końcu wraz z całą resztą po pobojowisku weszła do salonu. Ona także zauważyła, że coś zwisa z żyrandolu.
- Nec, nie udawaj nietoperza. Po primo, jesteś teraz orłem, bo widzę pióra. Po drugie primo, mogłeś po prostu zmienić się w małego nietoperza, jak ci zależało na ukryciu się. - Powiedziała od razu wykonując facepalm. Zwykle gdy Necirais nie myśli i zależy mu na szybkim efekcie, to coś kaszani. Chwilę potem wypatrzyła też Ivana, jak i Mariannę.
- Hello, cześć i czołem. - Powiedziała machając całej trójce, po czym skontrolowała, czy James mógł już sam jakoś chodzić. Na szczęście ledwo, ale trochę mógł. Od razu wyczaiła spadającego Neciraisa, gdy poczuła ukłucie w plecach, co było skutkiem uderzenia z piłki. Podeszła po chwili do Marianny, by obczaić co z Necem.
- Poćwicz ukrywanie się, bo ci to nie wychodzi. Powiedziała z lekkim śmiechem do podopiecznego, pomimo sytuacji.
- Nie trząś nim. Nic mu raczej nie jest, bo i mi by coś było. - Dodała jezcze przyglądając się Daemonowi. Pomyślała jeszcze chwilę, po czym przypomniała sobie, po co tu ogólnie są.
- Mamy jakieś Tymbarki? Spytała wszystkich, w nadziei, że ktoś wie o obecnym stanie żywności i napojów.
Powrót do góry Go down
Marianne Himbeerschmidt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 20/05/1991
ORIGIN : Berlin, Niemcy
Age (2016) : 26
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Re: Salon   Czw Sty 02, 2014 10:15 pm

Spojrzała na Karinę. W tym momencie stanęła na baczność, uderzając butem w buta, by wydać taki "specjalny odgłos". Następnie zasalutowała.
- Guten Tag! - odpowiedziała podniesionym głosem. Opuściła rękę i spojrzała na "swoich" chłopaków. Kiedy dłoń opuściła, jednocześnie upuściła nietoperza na podłogę, więc biedny musiał się poobijać jeszcze bardziej. Podeszła do nich i obydwóch przytuliła. Ruska jak Ruska, ale Niclasa trochę... inaczej. Następnie przeniosła wzrok na Jamesa.
- A temu co się stało? - spytała odgarniając lekko grzywkę z czoła. Spadł ze schodów? Ktoś go uderzył? Była osobą ciekawą, więc skrzyżowała ręce na piersiach i oczekiwała na odpowiedź. Jedyna nadzieja jaką miała to to, że to nie była wina Konstantina.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Salon   Czw Sty 02, 2014 10:16 pm

Uśmiechnęła się tylko, po czym obróciła się za resztą. Znowu poczuła ból upadku orło-nietoperza. Podeszła do wszystkich, bo nie miała zamiaru stać tak po prostu sama jak palec, lub w towarzystwie Rosjanina, który mógłby zrobić COŚ przypadkiem. Skontrolowała od razu nogę Jamesa, który jakoś się trzymał. Najwyraźniej nic nie pił, zanim to wszystko się stało. Gdy tylko Marianna zadała pytanie, Karina od razu przeniosła charakterystyczny wzrok na Konstantina, by już go nie denerwować swoimi słowami.
- Wazon. - Dodała tylko znowu charakterystycznie podając powód kontuzji Jimmy'ego, po czym podeszła do Neciraisa i podniosła, usadzając na ramieniu. Biedak miał już pewnie dość przeżyć jak na tak krótki czas. Rozglądnęła się po pomieszczeniu, po czym wróciła do reszty.
- Jim, usiądź sobie na czymkolwiek. Nie martw się, że zakrwawisz, czy coś. Necirais wypierze, right...? - Powiedziała wskazując na kilka możliwych miejsc do spoczynku, po czym stuknęła delikatnie Daemona w skrzydło.
Powrót do góry Go down
Marianne Himbeerschmidt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 20/05/1991
ORIGIN : Berlin, Niemcy
Age (2016) : 26
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Re: Salon   Czw Sty 02, 2014 10:18 pm

Kiedy zrozumiała, że jednak Kostia był sprawcą kalectwa Jima, wykonała facepalm. Następnie podeszła do brata i lekko zdzieliła go w głowę. Wiedziała, że jest po części psychopatą ale nie do końca sam o tym wiedział. Ważne, że nikogo nie zabił a "furie" zdarzały mu się rzadko. Wlazła między Niclasa i Konstantina, by móc się na nich dwóch uwiesić jednocześnie.
- Co do Tymbarka, coś się powinno znaleźć. Możesz mi kopsnąć... wiśniówkę. - odpowiedziała mając na myśli oczywiście Tymbarka wiśniowego. Jakoś chyba jego lubiła najbardziej.
- Mamy jakieś plany wyjazdowe na najbliższy czas? - dodała z szerokim uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Salon   Czw Sty 02, 2014 10:19 pm

Ona sama nie wiedziała, że takie coś mogłoby się zdarzyć. A że wazon cholernie ciężki i cholernie duży, to jak się nim oberwie to są cholerne kłopoty. nie ma co. Rozglądnęła się jeszcze raz po pomieszczeniu, by upewnić się, że nikt jeszcze się nie ukrywa. Niestety nie było już takiej osoby.
- Cherry, eh? Dobra, zaraz się znajdzie. - Powiedziała, po czym obczaiła cały obszar, gdzie stały te kolorowe kostki. Okazało się, że owszem, stoi tam pełno tymbarków.
- Awesome. - Powiedziała uśmiechając się pod nosem, i wzięła 4 z nich, bo więcej nie dała rady wziąść w ręce. Podeszła do reszty, podała jednego Tymbarka wiśniowego Mariannie, podała swojego także wiśniowego Neciraisowi na chwilę do potrzymania i wzniosła w górę pozostałe dwa, arbuzowe.
- Kto potrzebuje, niech bierze. - Powiedziała rozglądając się za chętnymi.
Powrót do góry Go down
Niclas von Heerwagen

avatar
{ boss }



BIRTHDAY : 06/11/1989
ORIGIN : Hilden, Niemcy
Age (2016) : 27
Liczba postów : 78


PisanieTemat: Re: Salon   Pią Sty 03, 2014 1:23 am

Kiedy to dziewczyny rozdawały sobie napoje, ten postanowił na chwilkę się oddalić, by po chwili wrócić z piersióweczką pełną wódki. Jak piją, to wszyscy! Dlatego podszedł do Ivana i podał mu tenże przedmiot.
- Masz stary, na zdrowie. - powiedział z uśmiechem. Następnie podszedł do Kariny, by wziąć od niej obydwa arbuzowe. Co z tego, że były cholernie przesłodzone? Nie były wcale takie złe. Podał więc drugiego Konstantinowi i wraz z nim, Marianną i Ivanem wznieśli krótki toast. Nie wiadomo za co dokładnie. Po wypiciu kilku łyków, ponowił pytanie Niemki, choć raczej bardziej westchnął tęskno, ale w tym samym kierunku.
- Jezu Chryste, polatałbym czymś. - powiedział lekko mrużąc oczy, mając na myśli oczywiście lot samolotem.
Powrót do góry Go down
James Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 09/02/1987
ORIGIN : Huntington Beach (California)
Age (2016) : 30
Liczba postów : 26


PisanieTemat: Re: Salon   Pią Sty 03, 2014 1:25 am

Tymczasowo po prostu się wyłączył. Szedł, bo inni szli. Można to nawet porównać z gadu-gadu - Status niedostępny z opisem "Odpierdolcie się, noga mi krwawi". Jedyne co zrobił, to pomachał ręką wszystkim zebranym i przytaknął na charakterystyczny sposób wyjaśniania przyczyn wypadków Kariny, którego on sam także używał. Potem posłuchał tylko Kariny i usiadł na jednej z kolorowych kostek, byle by na czyms usiąść. Miał to gdzieś, że cokolwiek za chwile będzie we krwi. Rozejrzał się po pomieszczeniu, przypominając sobie, że musi przede wszystkim znaleźć bandaż. Zanim jednak zabrał się za to, powoli schylił się po tymbarka wiśniowego i postawił go sobie obok.
- Kar, where is bandaż? - Spytał poszukując wzrokiem jeszcze apteczki. Gdzieś musiała być, ale on jak zwykle zapomniał gdzie. Podróże chyba kiepsko odbijały się na jego pamięci. Postanowił jeszcze wsłuchać się w dialog reszty.
- Jak Matt przyjdzie to spytam się go o jakiekolwiek następne wyjazdy. Po drugie, muszę go zatłuc za ten pomysł z powrotem w stylu "na własną rękę". Lewis na pewno właśnie się wygrzewa w słońcu cholera wie gdzie. - Stwierdził swoim własnym tokiem myślenia, po czym otworzył w końcu swojego Tymbarka. Wypił łyk i znowu odstawił.
Powrót do góry Go down
Niclas von Heerwagen

avatar
{ boss }



BIRTHDAY : 06/11/1989
ORIGIN : Hilden, Niemcy
Age (2016) : 27
Liczba postów : 78


PisanieTemat: Re: Salon   Pią Sty 03, 2014 1:27 am

Uśmiechnął się, widząc, że James jednak może usiąść. Czyli atak Kostii nie skończył się niczym groźniejszym niż po prostu krwawieniem nogi Jamesa. Odwrócił się na pięcie i cicho pogwizdując ruszył się do łazienki, z której przyniósł apteczkę i podał ją Revowi.
- Ale opatrywać to cię nie będę, nie jestem jakąś pieprzoną pielęgniarką. - powiedział i spojrzał na tymbarkopijów. Następnie wysłuchał kolejnej wypowiedzi chłopaka.
- Ta... A później jeszcze powie, że zabłądził. - odparł wykonując efektowny facepalm, choć gdyby się dało to zrobiłby faceairplane.
- Jednak najbardziej bym się uśmiał, gdyby wpadł na jakąś Arktykę albo przynajmniej na Saharę. To by było dobre. - dodał po chwili, sącząc polski napój.
Powrót do góry Go down
James Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 09/02/1987
ORIGIN : Huntington Beach (California)
Age (2016) : 30
Liczba postów : 26


PisanieTemat: Re: Salon   Pią Sty 03, 2014 1:29 am

Usiąść to mógł, gorzej by było, jak by dostał "trochę wyżej" tym wazonem, na pewno. Ucieszył się na widok apteczki. Wiedział, że w łazience jest, no ale nie będzie ani sam łaził, ani ciągle rozkazywał Karinie, no bez przesady.
- Spoko, nie oczekuję tego. - Powiedział spokojnie odbierając apteczkę i powoli wyjął sobie z niej bandaż.
- To możliwe, znam go już tyle, że on może nawet zabłądzić w łazience. - Powiedział i zaśmiał się pod nosem. Fakt faktem Lewis 80% swojego czasu życiowego był, jest i pewnie będzie niezdarą. Jim też wykonał facepalm, a gdyby mógł, to zrobiłby akurat facebeer.
- I tego ja się spodziewam, chociaż stawiam na to pierwsze. Planował pewnie wyjazd do Włoch/Portugalii/Azerbejdżanu/Syberii, a wylądował na Arktyce. - Odpowiedział jeszcze z drugim chichotem. Gdy trochę opanował śmiech, ostrożnie owinął bandaż wokół rany.
Powrót do góry Go down
Ivan Dragunov

avatar



BIRTHDAY : 24/12/1978
ORIGIN : Sankt Petersburg, ZSRR
Age (2016) : 38
Liczba postów : 17


PisanieTemat: Re: Salon   Pią Sty 03, 2014 1:30 am

Słysząc słowo "Syberia" od razu obdarował wszystkich tu będących swoim przerażającym uśmiechem, śmiechem szaleńca i mroczną, czarno-fioletową atmosferą. Dodatkowo delikatnym, syberyjskim powiewem. Wstał więc i stanął tak, że każdemu pewnie zaczął wydawać się jeszcze wyższy.
- Tak swoją drogą... Ostatnio jakoś sobie myślałem nad wieloma sprawami i... chciałbym zaproponować wycieczkę do Rosji. Moglibyśmy wylądować w Smoleńsku, zwiedzić miejsce katastrofy, następnie zwiedzić dawne obozy jenieckie, objechać Syberię... No i skoczyć na wódkę, dużo wódki. - powiedział z szerokim, choć trochę psychicznym uśmiechem i rzucił swoje słynne "Jiiii...".
Powrót do góry Go down
Necirais Vänskä-Ødegård

avatar



BIRTHDAY : 24/10/0519
ORIGIN : Akureyri
Age (2016) : 1497
Liczba postów : 22


PisanieTemat: Re: Salon   Pią Sty 03, 2014 1:32 am

Wolał siedzieć cicho na wszelki wypadek. Trzymał tylko tego Tymbarka, lecz w końcu nie wytrzymał i go oddał właścicielce.
- Trzymaj, Kar. Nie potrzebuję. Powiedział w nutką sarkazmu. Rozglądnął się po pokoju rozprostowując nadal czarne skrzydła, a pierwsze co ujrzał, to zacieszający, "mhroczny" Rosjanin. Słuchał tylko drugi raz propozycji Ivana, robiąc raz po razie facewing.
- Error four hundred four. Burknął cicho i dalej słuchał.
- Nie zgadzajcie się... Jeszcze raz mruknął pod dziobem i upewnił się, że nikt nie słyszał. Pomyślał, że skoro już trochę ludzi jest obecnych, to może trochę poćwiczyć niewinne możliwości magiczne. Zaczął skrzydłami pryskać wodą zupełnie jak dziecko, które cieszy się, że siedzi w wodzie, więc chlasta wodą gdzie popadnie. Jedyna różnica była tylko taka, że on pryskał w górę, żeby stworzyć coś a'la orzeźwiająca mżawka. Uśmiechał się przy tym, bo dawno nie robił mżawki ani niczego tego pokroju,
Powrót do góry Go down
Niclas von Heerwagen

avatar
{ boss }



BIRTHDAY : 06/11/1989
ORIGIN : Hilden, Niemcy
Age (2016) : 27
Liczba postów : 78


PisanieTemat: Re: Salon   Pią Sty 03, 2014 1:33 am

Kiedy Ivan znów zaczął robić te swoje psychopatyczne wyczyny, można by powiedzieć, że zrobił wręcz minę "|D". No pięknie. Piątka nastolatków, nieudany nietoperz i rosyjski psychopata. Lepiej być nie mogło!
- Hmm... W zasadzie to całkiem ciekawa propozycja... Zawsze chciałem objechać Syberię. - powiedział i zaśmiał się cicho, dość... ironicznie można by rzec. Tak na prawdę serio mu się podobał ten pomysł, ale jednak łączyły się z tym pewne obawy. Walić Smoleńsk, to już najmniejszy problem. Słysząc jednak Neciraisa zgromił go wzrokiem, by po chwili znów się uśmiechnąć. Praktycznie olał mżawkę, choć mógłby się drzeć, że będą zacieki później w całej chałupie, a ranny James zaraz się poślizgnie na mokrej podłodze i będzie jeszcze bardziej połamany niż Tupolew po Smoleńsku. Ale to już ich problem, on się nie mieszał.
Powrót do góry Go down
Necirais Vänskä-Ødegård

avatar



BIRTHDAY : 24/10/0519
ORIGIN : Akureyri
Age (2016) : 1497
Liczba postów : 22


PisanieTemat: Re: Salon   Pią Sty 03, 2014 1:35 am

Od razu wiedział, że reszta pewnie się zgodzi. Nie ma to jak olać orzełka, no nie? Jeszcze raz więc walnął facewing.
- A już się cieszyłem, że zażegnałem pogodę z Suomi na dobre. Burknął jeszcze i rozejrzał się ponownie.
- Dobra, na dłuższy czas. Dodał po chwili i bezradnie pokiwał pierzastym łebkiem. Jak tylko dostrzegł, że jednak ktoś go usłyszał, od razu zrobił słodkie oczka i minę "Ale ja nic nie zrobiłem no". Otrząsnął się po chwili i oglądnął podłogę. Faktycznie, trochę mokra. Zleciał na chwilę na dół, machnął skrzydłem nad kałużą i już jej nie było. Mżawka się skończyła nie na długo, bo Necirais wytworzył małą chmurkę, z której owa mżawka padała, ale nagle znikała przy podłodze. Zupełnie jak meteory wpadające w atmosferę ziemską. Było więc orzeźwienie i zero ryzyka o dodatkowe kłopoty. Gdy załatwił wszystko, powrócił na ramię Kariny i odetchnął. Był chyba tak podenerwowany, że zapominał o najważniejszych szczegółach czegokolwiek.
Powrót do góry Go down
Konstantin Matveyev

avatar
{ kaptain }



BIRTHDAY : 18/05/1989
ORIGIN : Wołogda, ZSRR
Age (2016) : 28
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Salon   Pią Sty 03, 2014 1:37 am

Natomiast dlaczego on się nie odzywał? Bardzo prosta sprawa, otóż zajął się swoją ukochaną komórką, do której miał podwieszonego malutkiego kurczaka-dzwoneczek. Kiedy nim zadzwonił, Gilbird prawie że automatycznie wyleciał z pokoju Bad Trio i osiadł na jego ramieniu. Uwielbiał tego złotopierzastego kurczaka!
Jednak gdy Ivan znów zaczął straszyć, na chwilkę zamarł, tak samo jak jego kurczak i Marianna. Prawie wręcz nie oddychali, taki odruch mieli już wrodzony. Spojrzał na Niclasa i zaśmiał się głośno.
- Cieszę się, że się zgadzasz, bo ja też jestem ciekawy Syberii, a jeszcze bardziej Smoleńska. - powiedział głośno i przybił z przyjacielem piątkę. Oczywiście jego też nie ominęła wypowiedź nietoperza, dlatego tak samo jak Niclas zgromił go wzrokiem, ale mówiącym "jeszcze jedno słowo a skończysz jak James". Ale najbardziej jednak go kręciło to, że mogą wyjechać.
Następnie podszedł do jakiegoś wazonu, wziął go w rękę i... nie, tym razem nie rzucił. Pewnie już się wszyscy tego obawiali, ale nie tym razem. Spojrzał na jego spód, gdzie jeszcze była metka.
- Wiecie, że ten wazon jest z Rosji? - spytał. Ostatnio coś go najechało i sprawdzał narodowość wszystkich przedmiotów w domu. A ten wazon był kolejny na jego liście do stłuczenia... Dlatego wolał go już nie ruszać, bo "co Ruskie rozwali się w Rosji", a są w Ameryce i jakoś tak wyszło...
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Salon   Pią Sty 03, 2014 1:40 am

Ona zapomniała o Tymbarku bardzo szybko. Zajęła się raczej mżawką, którą polubiła. W końcu zorientowała się i przyjęła podsuniętą pod nos przez orła butelkę.
- Thanks. - Powiedziała tylko i po otwarciu napoju wychlała od razu połowę. Rodzinne? Tak, mowa tu o Jamesie, tylko że Karina nie przepada za piwem oczywiście, bo ciągle popija Tymbarki. Spojrzała na spód kapsla. Pisało na nim "Nie bądź Wiśnia!". Od razu spojrzała na butelkę i oczywiście wyczytała na niej, że to napój jabłko-wiśnia i ten sam smak czuła, więc strzeliła minę "Are you fucking kidding me?" i schowała kapsla do kieszeni bluzy. Gdy inni się przerazili, ona wolała nie odwracać się, tak na wszelki wypadek. Jeszcze lekko ją zdenerwował fakt, że tylko ona chyba miała na sumieniu tą katastrofę w Smoleńsku. Jak się wychowuje w Polsce, to się ma. Necirais raczej nie chciał lecieć tylko ze względu na klimat.
- Ja tam nie wiem. - Powiedziała i zrobiła bezradne wzruszenie ramionami. - Chciałabym w końcu koncert lub wycieczkę gdzieś, gdzie jest ciepło. Może Hiszpania... - Dodała jeszcze po długiej pauzie rozmyślając nad marzeniami. Cóż, ona tym bardziej słyszała mruczącego pod dziobem orła. Zwłaszcza, że siedział jej na ramieniu. Odwróciła więc głowę w jego stronę i bezradnie pokiwała głową.
- Nec, nie musisz aż tak wyrażać krytyki. Kiedyś polecimy gdzieś, gdzie jest ciepło. Już Matt się zgodzi, gwarantuję... - Powiedziała z dużym naciskiem na słowo "gwarantuję". Ona dobrze wiedziała o tym, że Orzeł zawsze wyrażał swoje zdanie, czy komuś się podobało, czy nie. Gdy Kostia chwycił wazon, od razu pomyślała, że wyceluje jeszcze w kogoś. Nawet nie musiała się odwracać, żeby wiedzieć jak właśnie zareagował Jimmy. Facepalm w stylu Kapitana Picarda ze Star Treka i ciche "Ja pierdolę" na głos lub w myśli. Karina chciała już powiedzieć "Zapomniałeś pewnie sprawdzić skąd był wazon, którym rzuciłeś w Jamesa", ale wstrzymała się. I tak pewnie był "Made in China", ewentualnie "Made in Turkey". Szybko dokończyła swojego tymbarka i podała pustą butelkę swojemu Daemonowi.
- Your goal is śmietnik. - Powiedziała ze śmiechem w głosie i wskazała cel podróży Neciraisa.
Powrót do góry Go down
Marianne Himbeerschmidt

avatar
{ soldat }



BIRTHDAY : 20/05/1991
ORIGIN : Berlin, Niemcy
Age (2016) : 26
Liczba postów : 265


PisanieTemat: Re: Salon   Pią Sty 03, 2014 1:42 am

Przysłuchiwała się spokojnie wypowiedziom wszystkich przyjaciół. Nareszcie zaczęło się coś dziać! Widząc wazon w dłoni Konstantina już chciała do niego podbiec i mu wytrącić przedmiot, ale na szczęście nie próbował już nikogo nim zabić. Odetchnęła cicho i poszła do pokoju, by po chwili wrócić z małą tablicą i kawałkiem kredy.
- To może zrobimy tak... Zaplanujmy sobie od razu wszystkie ewentualne wyjazdy. Po każdym koncercie możemy pojechać gdzieś na odpoczynek. Po ostatnim nigdzie nie pojechaliśmy, chyba, że Lewis gdzieś ruszył zad. W związku z tym możemy do Rosji... - przerwała na chwilkę, by zapisać na tablicy punkt pierwszy: Rosja.
- Tak jak mówi Karina, chciałaby pojechać do Hiszpanii na koncert. No to mamy punkt drugi... - urwała by napisać "Hiszpania".
- Domyślam się, że Necirais będzie chciał do Finlandii. W zasadzie też bym chciała. - dodała i wpisała Finlandię na listę.
- Aby znów się kopsnąć gdzieś, gdzie jest ciepło, ja sugeruję Grecję... - przyznała, ale już jej nie zapisała, bo nie wiedziała jak zareagują pozostali.
- Tak czy owak, wybierając już i wypisując wszystkie miejsca, do których w najbliższym czasie chcielibyśmy się wybrać, prawdopodobnie wszyscy by byli zadowoleni, ja? - spytała odkładając kredę na małą półeczkę tablicy i otrzepując ręce z pyłu.
Powrót do góry Go down
James Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 09/02/1987
ORIGIN : Huntington Beach (California)
Age (2016) : 30
Liczba postów : 26


PisanieTemat: Re: Salon   Pią Sty 03, 2014 1:46 am

Patrzył na tablicę z zaciekawieniem, nie ma co. Sam też myślał nad jakimś miejscem, lecz nie miał za bardzo pomysłów. W końcu postanowił wstać z opatrzoną nogą i kawałek przejść, by dołączyć do reszty.
- Plan niezły. Grecja też może być. Necirais chce do Finlandii. I'm pretty sure. To ja jeszcze dam pomysł wyjechania do Japonii. - Powiedział i poprawił okulary.
- Do Afryki raczej nikt nie chce się wybierać, am i right? - Spytał jeszcze ze śmiechem, po czym wrócił do swojej lekko zakrwawionej kostki, by znowu usiąść i dalej pić Tymbarka. Wyciągnął przy okazji kalendarz, żeby zobaczyć, który dzisiaj jest. Nie wierzył własnym oczom - już niedługo i to bardzo niedługo miały być urodziny Kariny. Szybko schował kalendarz, lecz nie powiedział jeszcze nikomu o fakcie. Może sami się dowiedzą.
Powrót do góry Go down
Konstantin Matveyev

avatar
{ kaptain }



BIRTHDAY : 18/05/1989
ORIGIN : Wołogda, ZSRR
Age (2016) : 28
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Salon   Pią Sty 03, 2014 1:48 am

Zaciekawiony przyglądał się tablicy, na której pisała Marianna. Kiedy jednak przestała, podszedł do niej i szybkim ruchem zabrał jej kredę. Następnie swoim koślawym pismem dopisał kraj, do którego on chciał. Być może na złość wszystkim, a może nie, na tablicę dopisał portugalską Maderę.
- Ja zgłaszam jedną Afrykę. Hnhnhn... - dodał i "zarechotał" cicho. Przeniósł wzrok na Niclasa i dopisał kraj, do którego chciał blondyn, czyli tradycyjnie Niemcy. - Dobra, wankers. Mamy cztery i pół Europy, półtora Azji oraz jedną Afrykę. - powiedział z szerokim uśmiechem. Rosję podzielił na dwa, gdyż połowa w Azji, połowa w Europie i dlatego wyszło np. "półtora Azji".
Powrót do góry Go down
James Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 09/02/1987
ORIGIN : Huntington Beach (California)
Age (2016) : 30
Liczba postów : 26


PisanieTemat: Re: Salon   Pią Sty 03, 2014 1:52 am

Nie uśmiechało mu się ponowne wstawanie, więc na znak akceptacji listy zrobił gest, który popularnie wśród Avengedów był znany jako "Zacky Approves" - Podniesienie dwóch kciuków w górę i wyszczerz. Po skończeniu 'Approvalu', od razu przypomniał mu się także tekst dawnej koleżanki Kariny z klasy, o którym ona sama dawno temu opowiadała.
- Usually, Africa... - Mruknął ze śmiechem w głosie, bo brzmiało to mniej więcej jak 'Juziuali Afrika' i tak właśnie miało brzmieć. Podobno takiej wymowy słówka 'Usually' uczono w podstawówce koleżanki Kariny. Chwilę po tym otrząsnął się i zaciekawił się kalkulacjami Konstantina.
- Well, well. Nice Matematyka. - Zaśmiał się jeszcze trochę, chociaż jego słowa nie były sarkastyczne. Pierwszy raz słyszał takie obliczenia.
Powrót do góry Go down
Konstantin Matveyev

avatar
{ kaptain }



BIRTHDAY : 18/05/1989
ORIGIN : Wołogda, ZSRR
Age (2016) : 28
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Salon   Pią Sty 03, 2014 1:53 am

Spojrzał na Jamesa wzrokiem pytającym "ty byś tyle nie doliczył?". Następnie schował łapy do kieszeni i zamyślił się chwilę.
Chwilę później dało się usłyszeć z jego komórki piosenkę Rammstein, która brzmiała mniej więcej tak:
You've got a pussy
I have a dick
so what's the problem?
Let's do it quick!

Dlatego na jego twarzy wystąpiła bliżej nieokreślona mieszanka uczuć, bo chyba jednak posiadanie takiego dzwonka nie było najbardziej "kulturalną" rzeczą na świecie. Ale czy on był kulturalny? W życiu. Dlatego chwilę później znów miał typowy uśmiech i przeczytał SMS'a, którego dostał.
- Wygrałeś BMW, wyślij SMS o treści... Chyba was pojebało. - zaczął czytać na głos, ale chwilę później uświadomił sobie, że to kolejna z tych badziewnych reklam.
- Przydałaby się jakaś antyspammerska aplikacja do telefonów. - syknął i poruszył się tak, jakby chciał zaraz coś złapać i w kogoś rzucić.
Powrót do góry Go down
Karina Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 13/03/1991
ORIGIN : Bydgoszcz, Polska
Age (2016) : 26
Liczba postów : 249


PisanieTemat: Re: Salon   Pią Sty 03, 2014 1:56 am

Słuchała spokojnie ględzenia jej ukochanego Daemona wgapiając się w sufit. U niej to normalne, zawsze znajdzie jakiś punkt wbicia wzroku, żeby słuchać kogoś bez zakłóceń. Jednakże ta próba była na nic. Od razu rozejrzała się próbując zlokalizować źródło dźwięku. Gdy zorientowała się, że to z komórki Kostii, miała swoją charakterystyczną minę pokroju 'What the fuck is this, i don't even-'.
- Takiego dzwonka, to jeszcze u nikogo nie słyszałam. - Powiedziała z nadal zdziwioną miną. Ona miała dzwonek z innego zdarzenia, oczywiście jeden z utworów własnego zespołu, konkretniej "Bat Country". Brian chciał, żeby Karina ustawiła dzwonek na "Beast and the Harlot", ale słowa tejże piosenki raczej nie zaliczają się do normalnych, a o "A Little piece of Heaven" to już żal jej było wspominać.
- Cholera jasna, od takich wiadomości mam skrzynkę zapchaną. - Burknęła wspominając Lewisa, który pewnie wykorzystywał jej kasę żeby pobawić się w te konkursy. A teraz skoro mają namiary to przysyłają tego szajsu tyle, ile się da.
Powrót do góry Go down
Zachary Baker

avatar



BIRTHDAY : 11/12/1987
ORIGIN : Olympia (Washington)
Age (2016) : 29
Liczba postów : 9


PisanieTemat: Re: Salon   Pią Sty 03, 2014 1:57 am

Szedł przez dom cały czas śmiejąc się. Raczej nie mógł tego powstrzymać. Skąd wrócił? To była jego tajemnica. Może szukał jakiejś unikatowej gitary? Chociaż, to nie miałoby sensu, skoro on ma swoje Schecter Customy. W końcu stanął w progu zginając się wpół ze śmiechu.
- Hah, Ludzie, kto to puścił? Było słychać w całym domu! - Wydusił z siebie jeszcze przez następne dziesięć sekund śmiejąc się. Gdy jednak zorientował się, że nie przywitał się, od razu rzucił w najbliższy kąt bagaż.
- A tak ogólnie, to hej. - Pomachał jeszcze i w końcu podszedł do zgromadzonych. Gdy jednak zobaczył butelki po tymbarku, strzelił lekkiego focha.
- Ej no, ludzie. A na mnie nie zaczekaliście... - Mruknął i rozejrzał się, czy przypadkiem w pobliżu nie ma przynajmniej jednego 'całego' tymbarka.
Powrót do góry Go down
James Sullivan

avatar



BIRTHDAY : 09/02/1987
ORIGIN : Huntington Beach (California)
Age (2016) : 30
Liczba postów : 26


PisanieTemat: Re: Salon   Pią Sty 03, 2014 1:59 am

Doliczyłby się tyle, ale takiej matematyki nie stosował, pomimo częstego wymyślania megaśmiesznych głupstw. Ostatnio się raczej ponuro zachowywał jak na swój charakter. Nieudany koncert? Raczej nie. Opinie innych mówią wszystko - Nikt nigdy jeszcze nie widział Jimmy'ego, który by cokolwiek spierdzielił na perkusji, nie tylko podczas koncertów. Czy on sam tak uważał? Też raczej nie. Czasami wydawało mu się, że albo ludzie się nie przyznają, albo za bardzo go uwielbiają. Z drugiej strony jak Brianowi raz siadła gitara na koncercie, to od razu było od nasrania filmików na Youtube. Trudna sprawa.
Żeby nie komentować dzwonka, wywrócił tylko oczyma i spojrzał się w stronę drzwi, w których akurat pojawił się Zachary.
- Kostia. - Powiedział bez większego zainteresowania i wzruszył ramionami.
- No i witaj w kółku różańcowym, Zee. - Zaśmiał się i wziął jednego tymbarka jabłko-mięta stojącego obok kostki.
- Łap. - Dodał i rzucił w stronę Zacky'ego tymbarka.
Powrót do góry Go down
Konstantin Matveyev

avatar
{ kaptain }



BIRTHDAY : 18/05/1989
ORIGIN : Wołogda, ZSRR
Age (2016) : 28
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Salon   Pią Sty 03, 2014 1:59 am

- Siema, Baker! - odparł wyraźnie dumny z siebie, że jego zajebisty dzwonek aż tak wszystkich zniszczył. Oczywiście zauważył, że przyjaciele gapią się na niego jak na skończonego kretyna, ale on po prostu jest... zagilbisty! Schował więc telefon do kieszeni, aby dosłownie kilka sekund później znów usłyszeć tą uroczą piosenkę. Wyjął telefon i przeczytał wiadomość.
- Skoro wygrałeś BMW, wyślij następnego SMS'a, a być może zdobędziesz pakiet ubezpieczeniowy do tego samochodu... - przeczytał wyraźnie zdegustowany.
- SCHEISSE! - wrzasnął chwilę po tym i rzucił telefonem przez przypadek prosto w Zee, trafiając go z headshota.
Powrót do góry Go down
Zachary Baker

avatar



BIRTHDAY : 11/12/1987
ORIGIN : Olympia (Washington)
Age (2016) : 29
Liczba postów : 9


PisanieTemat: Re: Salon   Pią Sty 03, 2014 2:03 am

Złapał nadlatującego tymbarka i odstawił na chwilę, by wypakować swojego ulubionego, białego Schectera w plamy krwi i postawić przy ścianie.
- Hi! - Machnął jeszcze raz do Konstantina poprawiając co chwila swoją gitarę, by nie przewracała się. Słysząc znowu dzwonek, zakrył tylko usta, by nie wybuchnąć śmiechem. Nie chodziło już o sam dzwonek, a SMS-y raz po razie. Gdy usłyszał niemieckie przekleństwo, nie było już tak wesoło, no i dostał headshota po dwóch sekundach.
- ...Shit. - Burknął leżąc na ziemi i jedną ręką czochrając włosy mniej więcej w tym miejscu, w które oberwał. Chwilę później chwycił urządzenie, które leżało na podłodze i wstał, po czym podszedł do właściciela rzuconego przedmiotu.
- Zapewne twoje. - Powiedział i wręczył Rosjaninowi telefon.
Powrót do góry Go down
Sponsored content






PisanieTemat: Re: Salon   

Powrót do góry Go down
 
Salon
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Ongaku Jinsei :: Mojeforum-
Skocz do: